NavBar
nr. 10
VICTORIA, BC,
marzec-kwiecień 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
Nadchodzące imprezy, ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

E.Caputa - Nie Tylko ...
Prezes Polskiego Domu Jarka Piecuch


Edward Kamiński - Do czego zmierzał ten świat
o wynalazkach


Monika Kurc - AB OVO
O Wielkanocnych jajkach.


Włodzimierz Kowalewski - RADIO
Radio towarzyszy życiu każdego z nas...


T.S.B. - Mitoraj
Prace Mitoraja znajdują się w słynnych kolekcjach


Tadeusz Cieński - Los żołnierza
Wspomnienia weterana Wojny Bolszewickiej


Ewa Caputa - Sprawa Dziekańskiego
Polski immigrant zabity elektrycznym paralizatorem


FOTOREPORTAŻE

WOLUNTARIUSZE 
BIAŁEGO ORŁA

WALENTYNKI

MIGAWKI Z KONCERTU


ROZMAITOŚCI


Ewa Caputa

SPRAWA DZIEKAŃSKIEGO

Czterech uzbrojonych policjantow obezwładnia Roberta Dziekańskiego
na lotnisku w Vancouver, 14.10.2007.

Obywatele kanadyjscy zaczęli tracić wiarę w uczciwość oficerów RCMP, kanadyjskiej policji. Zeznania czterech policjantów, którzy przyczynili się do śmierci Roberta Dziekańskiego nie pokrywają się z akcją zapisaną przez kamerę wideo. 14 października 2007 roku, na lotnisku w Vancouver zginął, porażony pięcioma strzałami z paralizatora Taser, polski emigrant, Robert Dziekański. Z filmu zarejestrowanego przez kamerę wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci Polaka była policyjna przemoc, tymczasem policjanci twierdzą, że działali w obronie własnej, gdyż polski emigrant zamierzał ich zaatakować biurowym zszywaczem.

Robert Dziekański, po wyjściu z samolotu i koniecznych odprawach błąkał się w hali bagażowej dworca lotniczego w Vancouver przez 10 godzin czekając na matkę. Miała przyjechać po niego na lotnisko. Nie wiadomo, dlaczego powiedziała mu, że będzie w hali bagażowej, więc Robert Dziekański nie wychodził poza jej obszar. O kilkanaście metrów dalej, w hali przyjazdów Zofia Cisowska, przez kilka godzin wypatrywała swojego syna w każdym wychodzącym z wyjścia dla pasażerów. Niestety Roberta Dziekańskiego nie było widać. Próbowała się czegoś bezskutecznie dowiedzieć ona i jej znajomy, który przywiózł ją do Vancouver z odległego o 500 km Kamloops. Po kilku godzinach oczekiwania, poinformowani o tym, że Roberta Dziekańskiego nie ma na terenie lotniska, opuścili port lotniczy kierując się w drogę powrotną. Tymczasem, za matową szybą w hali bagażowej, Robert Dziekański przemierzając ponure przestrzenie, popadał w coraz gorszy stan. Widząc to inni pasażerowie starali się go uspokoić. Nie znając angielskiego nie rozumiał, co do niego mówią. W desperacji, rzucił na podłogę klawiaturą komputera. Chwycił za krzesło zaczął się barykadować. Obserwowali go ludzie ze straży lotniska. Jego zachowanie i późniejszy przebieg wypadków rejestrowała już wówczas kamera należąca do Paula Pritcharda. Dla niego tak jak i dla większości ludzi tam obecnych zachowanie Dziekańskiego wyrażało strach i było bezgłośnym wołaniem o pomoc. Przyjechało RCMP i bez ostrzeżenia pięcioma strzałami o mocy 50 tysięcy Voltów zelektryzowała człowieka na śmierć. O tragicznej śmierci swojego syna Zofia Cisowska dowiedziała się już w Kamloops.

Od 14 października 2008 roku, kiedy to z rąk oficerów RCMP zginął polski emigrant minęło wiele miesięcy. (W miedzyczasie jeden z policjantów biorących udział w pacyfikacji Roberta Dziekańskiego potrącił po pijanemu człowieka na przejściu i uciekł z miejsca wypadku!) Policja prowadziła przez wiele miesięcy dochodzenie w sprawie tragicznej śmierci na lotnisku w Vancouver. Efektem tego śledztwa był komunikat mówiącym o tym, że Policjanci należycie wykonywali swoje obowiązki, a śmierć Roberta Dziekańskiego, który cierpiał na alkoholowy głód, nastąpiła na skutek excited delirium. Wyniki sekcji wskazywały, że Robert Dziekański nie był abstynentem, ale tego fatalnego dnia nie był pod wpływem alkoholu, nie znaleziono też w jego systemie śladu narkotyków.

W lutym 2009 roku rozpoczęło się publiczne przesłuchania świadków zdarzenia prowadzone przez sędziego Thomasa Braidwood, w tym także policjantów biorących w akcji na lotnisku, w pierwszej części przesłuchań. Z dotychczasowych przesłuchań wynika, że zeznania oficerów RCMP są niezgodne z tym, co widać na filmie. Po dwutygodniowej przerwie 23 marca przesłuchania zostały wznowione. Na pierwszy ogień poszedł czwarty policjant, kapral Benjamin Robinson, który tego feralnego dnia był komendantem swojej policyjnej grupy.

„Mieliśmy trudności z poskromieniem go” powiedział w trakcie przesłuchania

Video zrobione przez Paula Pritcharda, przyglądającego się scenie pasażera pokazuje całkiem inna wersję wydarzeń, niż tę opisywaną przez policjantów, którzy w swych zeznaniach w tym samych miejscach popełniają błędy, o czym świadczy film. I tak cała czwórka policyjna zeznaje, że Dziekański wywijał zszywaczem, tak jakby chciał się na nich rzucić, podczas gdy taśma tego nie pokazuje. Wszyscy zgodnie twierdzą również, że musieli użyć siły, by powalić Dziekańskiego na ziemię, tymczasem na wideo widać i słychać wyraźnie, że Polak z krzykiem pada na posadzkę rażony pierwszym strzałem z paralizatora. Mimo, że leżał na podłodze bezbronny, policjanci porazili go jeszcze cztery razy, a widząc, że dzieje się z ich ofiarą coś niedobrego, zamiast udzielić mu pierwszej pomocy, mimo, że mieli odpowiednie przygotowanie i umiejętności, wezwali na pomoc medyków z pogotowia ratunkowego z poza terenu lotniska. Po 12 minutach, gdy przybył ambulans robert Dziekański już nie żył Wszyscy przesłuchiwani przez sędziego Policji Billa Eliotta który odwiedzał ich w wojskowej bazie, wyjaśnień w tej sprawie. Ma ona ogromne znaczenie dla kanadyjskiego społeczeństwa, które do tej pory darzyło zaufaniem swoją Policję, obecnie poziom tego zaufania drastycznie się obniżył.

Robert Dziekański jest od 2003 roku 16 kanadyjską ofiarą śmiertelnego rażenia Taserem. W tydzień później, siedemnastą osobą zelektryzowaną na śmierć został mieszkaniec Montrealu.

Listy czytelnikow

Pozwalam sobie przesłać Państwu nowe informacje dotyczące przesłuchań w sprawie Roberta Dziekańskiego.

Na marginesie nasuwa się refleksja - w chwili nieszczęścia pojawiły się osoby, instytucje oraz akcje okazujące wsparcie Pani Zofii Cisowskiej - Ona nadal potrzebuje pomocy..., a my, Kanadyjczycy właściwego systemu prawnego.

Michał Radoszewski

***

We wtorek (24 marca br.) będzie ważne przesłuchanie kaprala Monty Robinsona, herszta grupy RCMP, która zabiła Roberta Dziekańskiego. Pytania będzie zadawać adwokat Pani Zofii Cisowskiej, Pan mecenas Kosteckyj i prawnik broniący interesów Rządu Rzeczypospolitej Polskiej Pan Don Rosenbloom. Prawnicy ci wyróżnili się już przesłuchując podwładnych tego kaprala, zmusili ich do odwołania kłamliwych zeznań, złożonych zaraz po śmierci Roberta Dziekańskiego. Radzę przyjechać na 8 piętro 701 West Georgia w Vancouver, pokazać poparcie Polonii i dodać otuchy Pani Matce, tragicznie zmarłego rodaka. Jest nawet ekipa telewizyjna z Polski.

Lech Jaworski

* * *

Przeczytaj w archiwum STRON...

Napisz do Redakcji