NavBar
nr. 12
VICTORIA, BC,
wrzesień 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Od Redakcji


Ewa Caputa - Druga Wojna Światowa
70 lat po wybuchu II Wojny Światowej


Edward Kamiński - Przyjdzie Kumeta
Sensacje sezonu ogórkowego


Ewa Caputa - Baśniowy Świat
Z wystawy Wiesi Godek


Urszula Zielińska - Warszawskie Pomniki 2
Dalszy ciąg o historii Warszawskich pomników


Edward Kamiński - Bomba
atomowa zgubiona nad Vancouver Island


FOTOREPORTAŻE

Czerwcowa Biesiada

Polacy na Greckim Festiwalu

10-lecie Cook'n Pan Deli


NADCHODZĄCE IMPREZY:

Akademia o Powstaniu

27 września

LASOWIACY

2 października


HUMOR


Pomnik Adama Mickiewicza w Warszawie

Twórca dziadów

Po zajęciu Warszawy Hitler szuka w Warszawie odpowiedniego  miejsca na pomnik dla siebie. Usiadł na cokole Chopina, ale koło Łazienek pusto, nikt nie przechodzi – nie ma komu go podziwiać. Zszedł więc z cokołu i idzie na Nowy Świat, gdzie duży ruch, mnóstwo ludzi. Proponuje Kopernikowi by zszedł ze swego pomnika. Kopernik wzrusza ramionami:

- Ani myślę, przecież zrobiliście ze mnie Volksdeutscha.

Hitler idzie, więc do króla Zygmunta i chce go zepchnąć z wysokiej kolumny.

Zygmunt uśmiecha się dobrotliwie:

- Ja ci nie radzę, Adolfie. Widoków żadnych, bo Zamek spalony, od Wisły wieje, jak ty utrzymasz się na kolumnie podparty tylko złamanym krzyżem? Idź lepiej do Mickiewicza, tam, co dzień leżą świeże kwiaty.

Mickiewicz godzi się z ochotą na ustąpienie swojego miejsca i schodzi z cokołu głośno się zaśmiewając. Hitler staje na cokole w bohaterskiej pozie, poprawia się raz i drugi spoglądając na wciąż śmiejącego się Mickiewicza i wreszcie zniecierpliwiony tupie nogą:

- Powiedz wreszcie, z czego się śmiejesz, bo wezwę gestapo!

- Zejdź z cokołu i sam się przekonaj, co tu jest napisane.

Hitler schyla się i czyta:

                  Twórcy „Dziadów” – naród.


Z cyklu bajek z morałem:

LILIA

Gdzieś daleko, tam gdzie słońce
kryje się na horyzoncie,
dwie lilie tydzień cały
przez pustynię wędrowały.
Żar z nieba tak tam suszy,
cierpią nawet i kaktusy,
więc gdy chodzi o lilije,
więdnie migiem,
gdy nie pije.

Bardzo zmęczone
Z pragnienia omdlałe,
szczęściem odkryły źródełko małe.
Nic za darmo na tym świecie,
źródło zatem w zamian wody,
dopomina się nagrody –
Tu za wodę ładne kwiatki
uiszczają po trzy płatki.
Pierwsza oddała je bez wahania,
a druga lilija oddać się wzbrania.
Choć ponownie napotkały
 inne źródła kilka razy,
mimo to w wędrówki końcu
całkiem zwiędły na tym słońcu.
Pierwsza, choć wodę ze źródła piła,
bez płatków łodygą tylko była.
Druga wciąż jeszcze nie naruszona,
Ale z pragnienia wyschła i kona.

Więc z bajeczki tej, w efekcie
morał mamy oraz lekcję:
czy dasz czy nie dasz
czas szybko mija
i także zwiędniesz jak ta lilija.
Inny wniosek też się nawija:
znajdź zasobne dla się źródło,
zanim będziesz stare pudło.

                                      (Kam)

Napisz do Redakcji