NavBar
nr. 16
VICTORIA, BC,
styczeń 2010

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Ewa Caputa - Quo Vadis?
Stowarzyszenie Białego Orła jest jedyną na wyspie Vancouver polską organizacją

reportaż z wakacji w Polsce

Hotel Mission Inn
w Riverside w Californii

Poland in the Rockies
propozycja dla Polonijnej
młodzieży


Pomarańczowa Rewolucja
Major Pomarańczowej Alternatywy
wspomina Ukraiński przewrót


Pomoc Potrzebna
Tragedia na Haiti


AZ - Kartka z wakacji
All Inclusive na Kubie


Ewa Caputa - Chłopiec
z gitarą

sylwetka gitarzysty
White Eagle Band


Cezary Dura - Biesiada 2
Zapraszamy na zabawę


Bożena Ulewicz - Wenta Dobroczynna
Aukcja w Olsztynie 6 lutego


Rozmaitości


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zabawa Walentynkowa
Gra Wharf Street Band

Walne Zebranie
Białego Orła

Galowy koncert w Vancouver
Polonia Polskim Olimpijczykom

Ewa Caputa

Quo Vadis?

Stowarzyszenie Białego Orła jest jedyną na wyspie Vancouver polską samopomocową organizacją o charakterze charytatywnym i koleżeńskim. Tadeusz Dąbielski, jeden z najstarszych członków stowarzyszenia, opowie państwu jego historię od początku aż do czasów dzisiejszych:

„Cieszy nas bardzo, że w Victorii znajduje się spora ilość ludzi pochodzenia polskiego. Wszystkich nas reprezentuje i łączy Stowarzyszenie Polaków w Victorii, Biały Orzeł. Czas tak szybko mija, że nie chce nam się wierzyć, że nasze Stowarzyszenie istniej już od roku 1950. Cofnijmy się pamięcią do tych lat i spróbujmy sobie przypomnieć te dawne dzieje. Przed drugą wojną światową w Victorii była tylko garstka ludzi pochodzenia polskiego.

Dopiero po tej wojnie przybyła do Victorii grupa Polaków, którzy nie chcieli wracać do Polski komunistycznej. Byli to ludzie, którzy przeszli obozy koncentracyjne, żołnierze, którzy walczyli po stronie angielskiej i wszyscy inni, którzy pragnęli się osiedlić w tym wolnym kraju. Warunki w tych czasach były dosyć trudne. Naturalnie każdy mężczyzna chciał mieć swój samochód, a każda kobieta chciała mieć swój własny dom. Przez pewien czas były to tylko marzenia.

Z początkiem roku 1950 przybył do parafii św. Andrzeja w Victorii polski ksiądz, Jan Planeta. Był on bardzo lubiany i wkrótce został naszym duchowym opiekunem. W tych czasach zaczynaliśmy się spotykać w każdą niedzielę po mszy świętej na sali parafialnej przy katedrze. Na jednym z tych zebrań postanowiliśmy założyć stowarzyszenie pod nazwą Biały Orzeł. Celem stowarzyszenia było nawiązanie i utrzymanie kontaktu z wszystkimi Polakami w Victorii i okolicy, pomoc i współpraca pod każdym względem, włączając naukę języka angielskiego, oraz poznanie praw i obyczajów naszej nowej ojczyzny, Kanady.

Stowarzyszenie Białego Orła zostało oficjalnie założone w maju 1950 roku. Mieliśmy wtedy około pięćdziesięciu członków. Pierwszym prezesem był pan Aleksander Bednarski, który tę funkcję pełnił przez osiem lat. Wkrótce okazało się, że potrzebujemy własne pomieszczenie, gdzie moglibyśmy się spotykać, obchodzić nasze narodowe święta, oraz brać udział w innych imprezach. Postanowiliśmy więc wybudować własny dom dla Stowarzyszenia. Zapał naszych członków był wielki, brakowało nam tylko środków materialnych, czyli dolarów. Zaczęliśmy, więc wynajmować różne sale, gdzie organizowaliśmy zabawy i bazary, a dochody składaliśmy na budowę domu polskiego. Wreszcie w 1953 roku opatrzność wyjrzała na nas łaskawym okiem i szereg wydarzeń umożliwiło nam osiągnięcie naszego wspólnego celu.

Przede wszystkim kupiliśmy parcelę na budowę domu. Następnie szpital św. Józefa miał cztery baraki do sprzedania, więc bez dłuższego zastanowienia zakupiliśmy i rozebraliśmy wszystkie baraki, a materiał został przewieziony na nasza parcelę. W między czasie pan Bednarski zrobił plany domu i uzyskał zezwolenie na budowę. Wszyscy zabrali się do pracy z ogromną ochota. Dom został zbudowany w ciągu ośmiu miesięcy. Oczywiście podczas budowy miejscowe sklepy i kanadyjscy przyjaciele ofiarowali nam pomoc materialną, za którą jesteśmy niezmiernie wdzięczni. W dniu 24 maja 1954 roku podczas Victoria Day nastąpiło uroczyste i oficjalne otwarcie naszego domu polskiego przez burmistrza miasta i poświęcenie przez biskupa z Victorii. Mamy teraz własne miejsce, gdzie możemy się spotykać, obchodzić nasze święta narodowe, urządzać różne imprezy, dzielić się naszymi obyczajami i tradycja z naszymi kanadyjskimi przyjaciółmi. Zdajemy sobie sprawę i bardzo cenimy to, ze żyjemy w wolnym kraju i mieszkamy w najpiękniejszym zakątku Kanady. Obecnie, 38 lat po założeniu naszego Stowarzyszenia przypominamy sobie z pewną satysfakcją te dawne dzieje i pragniemy podkreślić, że Stowarzyszenie Białego Orła istnieje dla wszystkich Polaków i dlatego prosimy wszystkich o branie udziału w życiu Stowarzyszenia. Miejmy nadzieję, że w przyszłości będziemy obchodzić 50-lecie, a może kiedyś dzieci nasze będą obchodzić 100-lecie istnienia Stowarzyszenia Polaków Biały Orzeł w Victorii? „

(Wspomnienia Pana Tadeusza
Dąbielskiego spisała z taśmy
Ewa Caputa)

Co dalej?


Trudno dziś uwierzyć, że Dom Polski powstał kiedyś z inicjatywy i potrzeby niewielkiej grupki osób. Dziś jest nas w Victorii znacznie więcej - słyszałam wielokrotnie powtarzającą się liczbę 5 tysięcy - ale Domu Polskiego byśmy chyba nie potrafili wybudować. Tylu nas jest, a w Polskim Domu na przeróżnych imprezach czy występach czasem nawet trudno doliczyć się pięćdziesięciu osób. Owszem jak jest jakiś obiad fundowany przez Stowarzyszenie, to często widzi się twarze ludzi, o istnieniu, których już się nawet zapomniało. Stoliki trzeba dostawiać, czasem nawet brakuje jedzenia. Ale bywa też inaczej: na kolacji wigilijnej na przykład. Biletów wstępu na kolację sprzedano sto pięćdziesiąt, a misek po serwowanej zupie zebrało się ponad dwieście. Co prawda to była kolacja wigilijna, na którą, naszym polskim zwyczajem, przyjmuje się zbłąkanych wędrowców, ale żeby aż tylu przyszło na polonijną wieczerzę na gapę?


Przyzwyczailiśmy się do tego, że Stowarzyszenie Biały Orzeł przez szereg lat wzbogacało swój budżet dzięki hojnym dotacjom władz prowincjonalnych. Obecnie sytuacja się zmieniła. Dotacje zostały wstrzymane i od dwóch lat Stowarzyszenie Polaków w Victorii Biały Orzeł musi liczyć tylko na siebie. Fundusze otrzymane od władz prowincjonalnych, a odziedziczone po poprzednim zarządzie, zostały wydane zgodnie z ich przeznaczeniem na finansowanie przedsięwzięć kulturalno – artystycznych, a więc na polską szkółkę, zespół folklorystyczny, akademie, na zakup książek do biblioteki i na imprezy kultywujące naszą polską tradycje.

Wszystkie inne wydatki związane z działalności Stowarzyszenia oraz utrzymaniem Polskiego Domu zostały wypracowane przez 10 członków zarządu Stowarzyszenia oraz kilku wolontariuszy. Ludzi, którzy zgłosili się do pomocy można policzyć na palcach. Mimo to w ostatnim roku zarząd zarobił 12 tysięcy dolarów. A w jaki sposób zarząd Stowarzyszenia wypracowuje pieniądze? Ano, przez wynajem sal Domu Polskiego, przez wystawianie kiosku z polskimi potrawami na festynach oraz przez organizowanie dochodowych imprez takich jak zabawy, na których bywa czasem więcej Kanadyjczyków niż Polaków.

Coraz częściej można odnieść wrażenie, że najbardziej na utrzymaniu siedziby Stowarzyszenia zależy garstce ludzi pracujących w zarządzie, ale obecny zarząd jest już zmęczony ciężką pracą społeczną, a także słabym zainteresowaniem ze strony Polonii. Zbliżają się znowu wybory nowych władz Stowarzyszenia i jeśli nie znajdzie się nowa grupa ludzi, którzy będą ofiarnie i rzetelnie pracować, to okaże się być może, że Dom Polski nie jest już Polakom potrzebny. A jeśli nie jest już potrzebny, to, po co go utrzymywać na siłę. Może należałoby oddać go tym, którzy bardziej swej siedziby potrzebują? Może należałoby Dom Polski w całości wynająć na kilka lat, albo nawet sprzedać? Chętnie by Dom Polski wykupili od nas Filipińczyczycy, którzy modlą się tam kilka razy w tygodniu.

Jakoś przykro by było zaprzepaścić polonijny majątek. Lepiej pomyśleć o tym, jak go pomnożyć tak, by Dom Polski mógł służyć Polakom jeszcze długie lata. I pamiętajmy, tak już w życiu często bywa, że człowiek zaczyna doceniać to, co miał dopiero jak to straci.

Ewa Caputa


Następny artykuł tutaj

Napisz do Redakcji