NavBar
nr. 17
VICTORIA, BC,
2010

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Ewa Caputa - Trzy Miłości
z okazji Walentynek

skoro jest tak źle?
reportaż z wakacji w Polsce

Ewa Caputa - Śladami Chopina
w 200 rocznice urodzin kompozytora


OLIMPIADA
Vancouver 2010

Rozmaitości


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Mały Memoriał
Zawody narciarskie dla dzieci

Galowy koncert w Vancouver
Polonia Polskim Olimpijczykom

Ewa Caputa

Trzy Miłości

Najbardziej popularnym wątkiem w literaturze światowej jest wątek miłosny. Od starożytności po czasy współczesne ludzkie perypetie sercowe rozbudzają wyobraźnię twórców i czytelników, a także stanowią siłę napędową rozwoju sztuk pięknych, muzyki i literatury. Polska literatura nie pozostaje w tyle i też ma swoich literackich kochanków, wzorem dla których były autentyczne postaci żyjące na przestrzeni wieków. Swoimi skomplikowanymi romansowymi aferami przeszli oni na zawsze do historii między innymi poprzez literaturę, ale również pośrednio przyczynili się do jej rozwoju. Poniżej prezentuję trzy takie zakochane pary.

Utopiona
Szczęsny Potocki i Gertruda Komorowska

Szczęsny Potocki był synem wszechmocnego i majętnego magnata, Franciszka Walezego, potomkiem wielkiego rodu o silnej władzy i niezmierzonych włościach. Szczęsny w młodym wieku zakochał się w pięknej, ale niezamożnej szlachciance, Gertrudzie Komorowskiej. Ojciec 18 letniego magnata, późniejszego marszałka konfederacji targowickiej, nie chciał słyszeć o tym, by młodzi związali się małżeńską przysięgą. W owych czasach takie małżeństwo, z osobą z niższego pochodzenia traktowane było jako mezalians. Rodzice dla swojego dobrze urodzonego i bogatego ponad miarę jedynaka, szukali partii na europejskich dworach, a nie pod strzechą szlacheckiego dworku. Młody Szczęsny był człowiekiem nieposłusznym i upartym, a do tego do szaleństwa zakochanym, dlatego postanowił związać się ze swą oblubienicą bez wiedzy rodziców. Cichy ślub między Gertrudą i Szczęsnym został zawarty w grudniu 16 grudnia 1770 roku. Rodzice Szczęsnego już wkrótce dowiadują się o ślubie syna. Wściekłość ojca była wielka jak niezmierzone stepy. Na miejscu rozłupał szablą tego, który mu doniósł o ślubie syna. Młody panicz w trybie natychmiastowym został wysłany w podróż do Włoch, podczas, gdy jego oblubienica spędzała czas u rodziców.
Nie mogąc odwrócić kolei wydarzeń, wściekły Franciszek Potocki postanowił sam załatwić sprawę. Na jego rozkaz Gertruda została uprowadzona, a następnie zamordowana - podobno uduszona poduszką. Jej zwłoki zostały wepchnięte do przerębli.
Z powodu tego mordu wybuch skandal na całą Rzeczpospolitą. Mówiono o nim nawet poruszany na obradach sejmu. Rodzice zamordowanej panny, po latach sądzenia się z Potockimi, otrzymali za śmierć córki wielkie odszkodowanie w postaci finansowej i materialnej, ale nigdy nie zapomnieli o krzywdzie, jaką im wyrządzono.
Losy nieszczęsnej pani Gertrudy Potockiej, ofiary magnackiej pychy i wielkiej miłości, przez długie lata rozpalały wyobraźnię pisarzy i poetów. Powstało na ten temat wiele dzieł malarskich i utworów literackich. Do dziś czytana jest, oparta na motywach tamtego wydarzenia powieść, pt. Maria (1825), napisana przez Antoniego Malczewskiego, która jest furtką do polskiego romantyzmu.




Otruta
Król Zygmunt II i Barbara Radziwiłłówna

Trudno dziś powiedzieć jak spotkał się królewicz Zygmunt z Barbarą Radziwiłłówną. Pochodziła z możnego i ambitnego rodu, który wydał wielu ważnych dla polskiej historii potomków, będących przedmiotem wielu utworów literackich. Jednak najsławniejszą z nich osobą jest do dziś, Barbara, córka kasztelana wileńskiego, Jerzego Radziwiłła, wykształcona, inteligentna kobieta renesansu.
Poznali się może na jakimś balu w jednym z litewskich dworów prowadzonych na wzór najlepszych europejskich dworów, albo na polowaniu w niezmierzonych kniejach, lub na jakiejś innej dworskiej uroczystości. Ponoć Barbara była piękną kobietą i daleko wyprzedzająca swoje czasy w obyczajowości seksualnej, szybko, więc królewicz Zygmunt trafił do alkowy powabnej pani.
Nie mógł się oprzeć urodzie wysoko urodzonej Litwinki, która była młodą wdową. Gdy królewicz owdowiał – jego młoda żona umarła na epilepsję- Radziwiłłowie, najpierw wymogli na królewiczu, by zerwał z Barbarą, a potem zaaranżowali prywatną schadzkę kochanków. W trakcie miłosnych igraszek, wpadli do alkowy z podniesionymi mieczami.
Trudno powiedzieć, co tam się działo, ale podstęp się udał. Król pojął Barbarę za żonę. Działo się to wszystko w tajemnicy przed dworem i srogą królową Boną. Dopiero w rok po śmierci ojca, Króla Zygmunta Starego, Król Zygmunt II oficjalnie przedstawił na Wawelu swoją królewską małżonkę. W Krakowie zawrzało od sprzeciwów.
Przez dwa lata trwały starania, by unieważnić to małżeństwo, ale król był nieustępliwy. Współczesne jej autorytety nazywały Barbarę sprytną ladacznicą, która podstępem wtargnęła do królewskiego łoża, ale król pałał do niej prawdziwą miłością. Nie abdykował mimo nacisków, jak zrobił to angielski król Jerzy dla pani Simpson, tylko postawił na swoim. Gdy 7 grudnia odbyła się w Katedrze Wawelskiej koronacja Barbary, Król został odsądzony od czci i wiary przez swoją matkę, królową Bonę, przez sejm i przez czołowych pisarzy i publicystów polskich tamtych czasów. Pomstował na króla między innymi Mikołaj Rej. Małżeństwo królewskie na nieszczęście było bezpłodne. Królowa Barbara myśląc, że to jej wina, stosowała różne metody, by się wyleczyć. Tymczasem nabawiła się jakiejś infekcji i zmarła w rok po ślubie na zakażenie, choć powszechnie przyjęło się uważać, ze otruła Barbarę jej teściowa, Królowa Bona.
Król Zygmunt II do końca życia nosił żałobę po żonie. Legenda nieszczęsnej i prześladowanej królewskiej oblubienicy na zawsze wpisała się w historię polskiego odrodzenia, ale dopiero w trzy wieki później, Barbara stała się wyidealizowaną postacią pozytywną. Przyczynił się do tego, między innymi, dramatopisarz, Alojzy Feliński, autor słynnej tragedii narodowej pt. Barbara Radziwiłłówna (1817), która do dzisiaj bywa wystawiana w polskich teatrach.


Nieszczęśliwy
Juliusz Słowacki i Ludwika Śniadecka

Nieszczęśliwe miłości nie zawsze kończyć się muszą śmiercią, by przejść do historii, czasami kończą się złamanym sercem. Niektóre nieodwzajemnione i niespełnione uczucia stają się pożywką dla geniusza. Tak było w przypadku jednego z naszych wieszczów, Juliusza Słowackiego.
Jako młody chłopak, bo zaledwie 16 letni, który przyjechał do Wilna na uniwersyteckie studia, Słowacki zapałał gorącym uczuciem do starszej od siebie o 7 lat Ludwiki, córki słynnego polskiego naukowca, Jędrzeja Śniadeckiego.
Było to ze strony Słowackiego uczucie tak mocne, że wywarło ogromny wpływ na całe jego życie i twórczość. Ludwika była rogatą duszą, która dążyła do samodzielnego kierowania swoim życiem. Sama, zakochana w synu gubernatora rosyjskiego, Kossakowie, nie odwzajemniała uczuć wrażliwego młodego człowieka. Cierpiał, więc Słowacki przez cały okres studiów, które ukończył w 1828 roku. Po burzliwym, z pozoru obojętnym pożegnaniu z ukochaną, Słowacki poprzysiągł sobie, że już nigdy do Wilna nie wróci i dotrzymał słowa. Jednak o Ludwice nie zapomniał nigdy. Jej postać jest obecna w wielu utworach Juliusza Słowackiego, które stanowią kamienie milowe polskiego romantyzmu, między innymi w Beniowskim, w Kordianie, w Godzinie Myśli i w wielu listach. Z tych pism wynika, że poeta do końca życia miał złamane serce, które do dziś bije wielu niespełnionym miłościom.



Następny artykuł tutaj

Napisz do Redakcji