nr. 25
VICTORIA, BC,
grudzień 2010
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA


ARTYKUŁY

Ewa Caputa -
Wigilia w Domu Polskim

Ewa Caputa

BIEGAĆ MOŻE KAŻDY


Spotykam się ze Stanisławem Planetą i Ryszardem Rudzkim w parę tygodni po ich powrocie z Grecji.
W pokoju Stanisława hantle do ćwiczeń, komputer. Na ścianach medale:
– Zobacz to za pół maratonu, pół maratonu, pół maratonu. Maraton w Victorii, pół maratonu i znowu maraton w Victorii – wymienia Stanisław pokazując mi kolejne trofea.
– Biegałem też na 10 km, ale takie biegi, to już dla mnie nie takie ważne. A tu medal za maraton w Grecji.
– O jaki piękny ten grecki - mówię z podziwem, gdyż jest to medal wyjątkowy, tak jak wyjątkowy był maraton w Atenach w jakim Ryszard i Stanisław brali udział.
– Jak często biegasz? – zwracam się z pytaniem do Stanisława
– Przeważnie dwa razy w tygodniu. Zimą zrezygnowałem z biegania po ulicach, chodzę na Crystal Pool i tam ćwiczę na bieżni. Biegam od 2003 roku.
– Jak to się stało, że postanowiłeś biegać?
– Rysio mnie namówił. Jeździłem na rowerze. Rysio zaproponował mi żebym zaczął biegać. No i zacząłem, tak po cichu, po cichu. Miałem opory, bo byłem gruby. Poza tym nie biegałem od wojska, prawdę mówiąc. Nigdy nie byłem szybkim biegaczem. No, ale w długich biegach maratońskich chodzi o wytrzymałość, a nie o szybkość. Zwłaszcza w naszym wieku.
– Przede wszystkim chodzi o to żeby zdobyć formę - dodaje Ryszard.
– Ryszardzie, a kiedy ty zacząłeś? Kiedy to było?
– Zacząłem jesienią, w 2000 roku. Wiosną, 2001 roku przebiegłem 10 km, a jesienią wziąłem udział w maratonie w Victorii. I zapisałem się na maraton 2001 roku do Nowego Jorku.
– A z tych wszystkich maratonów, w których braliście udział, który jest najważniejszy?
– No ten w Atenach. – Jednogłośnie stwierdzają obaj biegacze.
- A dlaczego właśnie ten? Bo w Grecji?
– Tak, bo w Grecji. Bo tam się odbył pierwszy oryginalny maraton. Przynajmniej ja się tam tak czułem, jak Filippides, goniec, który biegł z Maratonu do Aten z wiadomością, że Persowie zostali pokonani – wyjaśnia Stanisław.
– Cała tradycja biegu maratońskiego się zaczęła od tego gońca, który podczas wojny z Persją pobiegł z Maratonu do Aten z wiadomością, że Grecy pokonali flotę Dariusza Wielkiego i grecki dowódca Militiades wygrał wojnę. To było w 490 r. p.n.e. – mówi Ryszard - Grecja była kolebką demokracji i zachodniej kultury. Wygranie tej wojny miało ważne znaczenie polityczne dla Grecji, jako demokratycznego już wówczas kraju, a greckie wpływy utrzymały się do dziś w naszej polityce, kulturze, sztuce, architekturze. Dzięki temu zwycięstwu nad Perskimi hordami utrzymała się kultura zachodnioeuropejska, więc to było bardzo ważne zwycięstwo, a i ważny bieg. Dał on początek maratońskiej tradycji. Utrzymała się ona do czasów nowożytnych, kiedy Francuz, Pascal Grousse wyszedł z pomysłem urządzenia igrzysk na wzór starożytnych igrzysk greckich, helleńskich. Pragnął stworzyć coś w rodzaju imprezy pokojowej, gdzie wszystkie narody bez względu na rasę, kulturę, religię i polityczne przekonania mogą ze sobą współzawodniczyć w sporcie. To była wspaniała inicjatywa, i do tej pory przetrwała. I właśnie na tych pierwszych, nowożytnych igrzyskach olimpijskich, które odbyły się w Grecji w 1896 roku w, Atenach, spotkali się przedstawiciele różnych nacji, żeby spróbować swoich sił. Na tej pierwszej, nowożytnej olimpiadzie, dzięki przetrwaniu legendy, jedną z dyscyplin był również bieg maratoński. W czasach nowożytnych biegi maratońskie zaczęły się rozwijać w różnych miastach, ale tylko maraton w Atenach prowadzi wzdłuż oryginalnej, wytyczonej przez historię trasy. Najsławniejszym i najstarszym maratonem ulicznym w czasach obecnych jest bieg w Bostonie. Od 1897 roku, co roku spotykają się na nim najlepsi biegacze.
– No, ale żaden z was nie biegł jeszcze w Bostonie?
– To bardzo ekskluzywna impreza. Ale w tej chwili można biegać wszędzie, bo maratony odbywają się na całym świecie.
– A jak wygląda sprawa z Atenami? – pytam.
– Nie było kwalifikacji, ale liczba uczestników ograniczona była do 13 tysięcy na zasadzie terminu zgoszeń – wyjaśnia Stanisław.
– A czyj to był pomysł żeby tam pojechać?
– Wspólny, ale ja bardziej ciągnąłem Ryśka, bo tak sobie pomyślałem po maratonie, jaki przebiegłem w Victorii, że to jedyna szansa żeby pojechać gdzieś dalej. Wydawało mi się, że Ateny będą najlepsze, tym bardziej, że w tym roku minęło 2500 lat od pierwszego maratońskiego biegu.
– Większość biegaczy maratońskich prędzej czy później trafia do Aten – dodaje Ryszard - bo to jest jakby taka powinność przebiegnięcia oryginalnej trasy. To tak samo, jak dla wielu osób, które są głęboko wierzące i idą na pielgrzymkę. To taka nasza „pielgrzymka”. A w tym roku było to szczególne ze względu na okrągłą rocznicę.
– W biegu uczestniczyli przedstawiciele 89 krajów. Było dużo ludzi z Polski, ale także z Kanady. Widać to było po koszulkach.
– No a jak tam było?
– Sam bieg był niesamowity. Adrenalina, energia. To takie wzniosłe wydarzenie. Więc atmosfera jest szczególna. Bycie częścią tego wydarzenia już samo w sobie stanowiło nagrodą.
– Mieliśmy niesamowity doping. Ludzie stali na poboczach: policjanci, kobiety, dzieci wszyscy nam kibicowali.
– Czy biegliście dokładnie tą sama trasą, która zrobił goniec przed 2500 laty?
– Tak z Maratonu do Aten – wyjaśnia Ryszard.
– Jaka to odległość?
– 42 tysiące 190 m. To jest dokładnie wymierzony dystans.
Bieg zaczyna się dokładnie w miejscu, gdzie była bitwa, a kończy się na stadionie. Na maratonach na ogół finiszuje się na ulicy, a w Atenach wbiegaliśmy na stadion i to też miało ogromne znaczenie. Bo wbiec na stadion olimpijski, to przecież wspaniała sprawa. A stadion olimpijski w Atenach jest bardzo piękny. Zbudowany z marmuru, o pieknym kształcie i wspanialej akustyce.
– Gdy wbiegałem na stadion, czułem się tak samo witany, jak ci, co przybiegli pierwsi. To wspaniale, bo się ma odczucie jakiejś więzi z tradycją – mówi Stanisław.
– Trasa maratońska ta oryginalna jest trudna, o wiele trudniejsza niż ta w Victorii. Cechuje ją duże zróżnicowanie terenu, no i jakby brak możliwości wycofania się. Tak, gdzieś na trzydziestym kilometrze spotkałem Polaka – opowiada Ryszard - który rozmawiał przez komórkę ze swoją rodziną lub znajomymi. Słyszałem jak mówił po polsku:
Maraton jest zaj …y. Nie da się przez to przebić.
– Bieg maratoński w Grecji jest trudny, ale jak się go już przebiegnie, to docenia się jego znaczenie. Trasę każdego maratonu można dowolnie przeprowadzić, natomiast trasy maratońskiej w Grecji nie da się zmienić. To taka koneksja z przeszłością. Każdy, kto biegł w tym maratonie miał satysfakcje, bez względu na miejsca, które zajął na mecie. Najważniejsze było ukończenie tego biegu – wyjaśnia Ryszard.

– To nie zawody – dodaje Stanisław - nie możemy się porównywać z biegaczami z Kenii, którzy mają dar do biegania. My mamy inne warunki, ale to wcale nie znaczy, że nie powinniśmy biegać. Ja już mam troje wnucząt, ale nie czuje się stary. Cieszę się ze swoich osiągnięć.
– Tak, to było wspaniale widzieć satysfakcje na twarzach biegaczy, którzy przebiegli, ten najważniejszy bieg swojego życia. A co najfajniejsze, to emanowała z nich ta autentyczna radość, którą rzadko widzi się na twarzach ludzi. Niewiele okazji mamy, by te radości wyeksponować. To są takie momenty, ze to samo przychodzi – dodaje Ryszard. - Może ostatnie trzy kilometry tego biegu były trochę łatwiejsze i dlatego ludzie na ostatnich kilometrach czuli ulgę. Widać było ich szczęście. Podniesione ręce w górę z radości i takie niesamowite uniesienie. Nie widać było zmęczenia, tylko szczęście na twarzach szczęście i wielką radość.
– Jakie wasze dalsze plany?
– Planujemy, wciągnąć do biegania jak najwięcej ludzi – odpowiada Stanisław. Niektórzy twierdza, że biegać po pięćdziesiątce, to szaleństwo. Ale to nieprawda. Zachęcamy wszystkich do biegania, bo to najtańszy dostępny wszystkim sport. Chcemy założyć polski klub biegaczy tu w Victorii razem trenować i spotykać się na dużej imprezie raz do roku.
W Atenach widzieliśmy klub biegaczy z Poznania. Było ich około 50 osób z flagą. Oni biegają kilka maratonów rocznie. Co roku jeżdżą w inne miejsca na świecie i biegną wspólnie maraton. Tak byśmy chcieli. I ateński bieg nie był by taki miły gdybyśmy byli w pojedynkę – mówi Stanisław.
– Co się dzieje w momencie, gdy zaczynasz biegać?
- Bieganie uspokaja, relaksuje – wyjaśnia Stanisław.
– Przychodzę z biegu po 10km i mnie to dodaje siły i radości życia. I dlatego chcemy zachęcić ludzi do biegania, bo naprawdę, to wspaniały sposób, by utrzymać się w dobrej formie. Człowiek czuje się poza stresami, poza tym to nie jest trudne. Jest to dobry sposób, by zwiedzić świat. Poznaliśmy w Grecji Polaka, który ma 42 lata i przebiegł 22 maratony na wszystkich kontynentach.
– Jak zacząć?
– Zwyczajnie. Przekroczyć sztuczne bariery, które sami sobie stawiamy. Bieganie, to taka przyjemność, która bez trudu pomaga ci utrzymywać formę. Staszek jest najlepszym przykładem jak zacząć biegać – mówi Ryszard. Ani wiek, ani predyspozycje nie wskazują, że mógłby być biegaczem, ale jego determinacja, by poprawić kondycję, pozwoliła mu pokonać opór. Każdy może zrobić to samo i jest to rzecz zwykłej chęci i dyscypliny, żeby spędzić kilka godzin w tygodniu na poprawienie swojej formy. Tak jak Staszek powiedział, to psychicznie dobrze działa na człowieka. Jak to się mówi, w zdrowym ciele zdrowy duch.
– To teraz, kiedy będzie następny maraton?
– Moim marzeniem jest NY. Rysio już go przebiegł, ale to przecież ciągle wezwanie dla innych biegaczy. Bieg maratoński to nie tylko wydarzenie sportowe, ale dobry sposób na utrzymaniu się w kondycji i poznawanie świata. Zapraszamy wszystkich do biegania.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji