nr. 32
VICTORIA, BC,
styczeń 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zabawa Welentynkowa
11 luty


ARTYKUŁY

Ewa Korzeniowska -
Ojciec ludu małorosłego
2012 Rokiem
Janusza Korczaka

Ewa Caputa -
Łeb Hydry

antysemityzm

Paweł Romaniszyn -
Vandalism strictly
condemned

Ewa Caputa -
Siema!!!
Wielka Orkiestra
Świątecznej Pomocy
w Vancouver

Magdalena Hen -
Bałkany
Dyskretny urok
stereotypów

Ludwik Wilczyński -
Himalajski Boom cz.5

o polskich sukcesach
w Himalajach

ECK -
80 milionów
Nowa książka

Wielka Orkiestra
Świątecznej pomocy

fotoreportaż

Rozmaitości


Index autorów

Książki nadesłane

„80 milionów”, Katarzyny Kaczorowskiej to książka dokumentalna opisująca prawdziwą historię.

3-go grudnia 1981 roku rzecznik finansowy Dolnośląskiej Solidarności, 26 letni Józef Pinior wraz z kolegami zdobyli się na niewiarygodny krok. Spodziewając się najgorszego, na kilka dni przed wybuchem stanu wojennego podjęli z konta „Solidarności” i wynieśli z Narodowego Banku Polskiego we Wrocławiu 80 milionów złotych. Były to pieniądze, które pochodziły ze składek członkowskich NSZ „Solidarność” Regionu Dolnośląskiego. Akcja została przygotowana na wzór kryminalnych filmów: były walizki do wynoszenia banknotów, był drugi samochód w przypadku, gdyby ich śledzono. Pieniądze wywiezione z banku ukryto dzięki pomocy ówczesnego metropolity wrocławskiego, arcybiskupa Henryka Gulbinowicza w siedzibie kurii biskupiej we Wrocławiu. Przez wiele miesięcy trwania stanu wojennego służyły one do wspierania opozycjonistów i ich rodzin, do organizowania tajnej poligrafii i finansowania działalności podziemnych mediów na terenie całego kraju. Przypomnijmy, że na terenie całej niemal Polski istniały tajne stacje radiowe i telewizyjne, które skutecznie wtrącały się w tok oficjalnych programów, znienacka nadając audycje, zagłuszając komunistyczne media.

Od wydarzeń bydgoskiego marca 1981 roku, w Polsce czuło się zagrożenie. Wiadomo było, że władza PRL, a tym bardziej jej zwierzchnicy w Moskwie nie będą dłużej patrzeć ze spokojem na rozwijającą się w Polsce Solidarnościową kontrrewolucję. Pod koniec roku w głodującym, wymęczonym strajkami kraju wzrastało napięcie. Zaczynały się konflikty wewnątrz organizacyjne. Czuło się eskalację sił. No i stało się. 13-go grudnia, a więc kilka dni po wrocławskiej akcji, wybuchł stan wojenny. Wraz z Piniorem w „skoku na bank” brało udział trzech innych członków zarządu Solidarności, którzy przez parę miesięcy się ukrywali, a milicja obywatelska ścigała ich listami gończymi jak pospolitych przestępców, nazywając ich czyn napadem rabunkowym. Młodzi ludzie działając z dużą dozą brawury nie zdawali sobie chyba do końca sprawy z tego, że władza PRL uzna ich działanie za przestępstwo, za które w trybie doraźnym podczas trwania stanu wojennego grozić im mogła nawet kara śmierci, a w najlepszym wypadku więzienie lub internowanie.

Epizod wyprowadzenia z NBP funduszu z konta Solidarności głośny był na całą Polskę. Wiadomość o nim dotarła nawet poza granice kraju, ale jak to z plotką bywa nie zawsze podawane w niej informacje są prawdzie. Przez wiele lat krążyły zwłaszcza wśród Polonii amerykańskiej informacje, że ludzie uczestniczący w tej akcji przywłaszczyli sobie fundusze Solidarności uciekając z nimi za granicę. Książka Kaczorowskiej nie tylko obala takie pomówienia, ale dość szczegółowo pokazuje, w jaki sposób fundusze te były używane. Przedstawia dokumenty, rozliczenia, wypowiedzi ludzi, którzy z tych funduszów w tamtych trudnych czasach korzystali. Książka „ 80 milionów” stanowi ważny i rzetelny dokument.

Dziś bohaterowie tamtych wydarzeń siedzą w ławach poselskich i obracają się w rządowych kuluarach. Gdy patrzą na swoje działanie sprzed lat, nie mogą się nadziwić swej młodzieńczej brawurze. W grudniu 2011 na ekrany polskich kin wszedł film Waldemara Krzystka zatytułowany również „80 milionów”, przekładający działania sprzed 30-stu lat na sensacyjne wydarzenie o charakterze częściowo fabularnym, opartym na autentycznych faktach. Jest to o tyle ważny polski film, iż nowatorsko odszedł od konwencji martyrologii narodowej, przez to być może bardziej realistycznie oddając nastrój tamtych czasów.


ECK

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji