nr. 35
VICTORIA, BC, maj 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


OGŁOSZENIA

Pomoc dla Karolka


ARTYKUŁY

Od Redakcji
kolejny numer Stron

Izabella Olszówka -
DZIEŃ MATKI


Józefina Konrat -
Irokezi a Konstytucja
3-go Maja

Ewa Caputa -
Uparty botanik

Adam Sczawiński
Ewa Caputa -
Modrzejewska w podróży
do Victorii..

Stanisława Rogalska -
Wanda przedziwna
samobójczyni

nie chciała Niemca
Czesław Zysk -
Czerwone maki
pod Monte Cassino

Anna Berntat -
O poezji Obertyńskiej


Bernard Małecki -
Matczyna miłość

Rozmaitości

Indeks autorów

Anna Bernat

O poezji Obertyńskiej

Beata Obertyńska. Pisał o niej Julian Krzyżanowski: „Kto wie, czy gdy przyszla korektorka wieczna pozwoli ustalić właściwe perspektywy, Obertańska nie zajmie czołowego miejsca wsród przedstawicielek miedzywojennego swiata w literaturze polskiej.
Bez watpienia to już nastapiło; Obertyńska zalicza się do grona najwybitniejszych poetek polskich pierwszej polowy dwudziestego stulecia: obok Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, Iłlakiewiczównej i Wolskiej.
Z dwiema spośród nich łaczą Beatę Obertyńską więzy rodzinne. Z Jasnorzewską poprzez powinowactwo, a Maryla Wolska, z Młodnickich, głośna młodopolska poetka była jej matką. Babka z kolei – Wanda Monne – była za młodu narzeczoną Artura Grottgera. Po przedwczesnej śmierci artysty poślubiła jego przyjaciela, również malarza, Karola Młodnickiego. Bogate koneksje artystyczno-literackie ze strony matki znalazły dopełnienie po mieczu. Ojciec poetki, Wacław Wolski, był nie tylko inżynierem i pionierem galicyjskiego prze-mysłu naftowego, ale również rozmiłowanym w sztukach humanistą i jednym z patronów lwowskiego środowiska artystycz-nego.
Otwarty dom jaki prowadzili we Lwowie na Zaświeciu rodzice Obertyńskiej , słynął z temperatury spotkań towarzysko - literackich. Takie promieniujące kulturą domy,

jak ten na Zaświecku, czy większe, bardziej znane, jak „dwor literacki Pawlikowskich współtworzyły atmosferę Lwowa początku XX wieku.

Artystyczna aura w której wyrastała przyszła poetka, i chęc podjęcia rodzinnej tradycji przesądziły o jej drodze twórczj. Początkowo talent i ambicje artystyczne rozwijały się w dwóch kierunkach. Było to aktorstwo i literatura. Z jednej strony więc egzaminy w Państwowym instytucie Sztuki Teatralnej i występy w lwowskich teatrach, z drugiej – debiut literacki w „Słowie Polskim w roku 1924 i intensywne pisanie, które zaowocowało wydaniem w ciągu pieciu lat siedmiu książek.


Pierwsze tomiki poetyckie – „Pszczoły w słoneczniku, „Głóg przydrożnyi „Klonowe motyle zjednały jej ciepłe uczucia czytelników, ale przyniosły też uznanie krytyki.
Ten prawie natychmiastowy sukces sprawił, że Obertyńska rezygnując z aktorstwa zaczęła skupiać się wyłącznie na literaturze. Zachętą ku temu było i to, że krytycy szybko zaniechali wykazywania podobieństw poezji Obertyńskiej z twórczością jej matki, czy wierszami Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej. Dostrzeżony natomiast został oryginalny, nowoczesny ton tej poezji. Związany z typem wyobraźni i wrażliwości przejawiał się on w sposobie, jaki Obertynska wybrała do budowy swoich poetyckich swiatów. Dominantą i elementem je organizującym jest natura, przyroda. Trzeba jednak od razu powiedzieć, że przyroda nie wystepuje tu jako temat „wierszy pejzażowych czy jako prosty pretekst do kontemplacji piękna. Gdyby jednak podzielić poetów na piewców natury i kultury, Obertynska nie należałaby ani do pierwszej, ani do drugiej grupy. Inspirację twórcza odnalazła w ścisłym związku obu żywiołów. Łączą się one w jej wierszach i warunkują, choc nie jest to związek równoprawny. Natura, przyroda odgrywa w nich istotniejszą rolę.
Przyroda jest w tej poezji rodzajem medium, poprzez które przywołane zostają krajobrazy z dzieciństwa i młodości, miasto rodzinne, wojenne doświadczenia, rozpad dotychczasowego świata i emigracyjne oddalenie, a więc wszystko to, co złożyło się na wlasny jednostkowy los, ale i na przeżycia historyczne i sprawy narodowe.
Najmocniejszym środkiem wyrazu tej poezji jest sensualizm. Wielką rolę odgrywa tu wrażliwość zmysłowa: wzrok, słuch, dotyk, powonienie, smak. Opisany w jednym z wierszy pt „Fudżijama widok z rodzinnego domu na porośnięte drzewami stoki Cytadeli i Wysoki Zamek został oddany tak plastycznie, że chociaż chociaż w utworze mowa o ułudzie, to nie sposób pozbyć się uczucia konkretności przedstawionego świata; widzi się jego barwę, dostrzega kształty, niemal wyczuwa się załamania i wypukłości. Rzeczywistość staje się w wierszach Obertyńskiej widzialna i dotykalna dzieki słowu, które nieomal przeistacza się w rzecz. A wszystko wydaje się być bardziej intensywne, niż w realnym świecie. Rzeczywistość zostaje spotęgowana. Poetka przydaje swej wypowiedzi dodatkowej ekspresji poprzez częste antropomorfizacje i personifikacje zjawisk przyrody. Drzewa, kwiaty, owady w cyklu wierszy „Ginący sad są nie tylko opisane i nazwane, ale i nasycone duchowością. Zostają wyposażone w ludzkie cechy, a ich kształty i zachowanie mówią o tęsknotach, skrywanych lękach i marzeniach. Tak czujący i rozumny świat przyrody jest repliką swiata ludzkiego i dlatego tak wiele o tym drugim może poetka przez pierwszy wyrazić.

Czemu się tłuczesz o ściany,
wichrze ty czarnolicy?!
Wiem! Sad sprzedany, sprzedany,
na łup wydany ulicy!


Kiedy w utworze tym kreśli wizję ginącego sadu, a można przypuszczac, że chodzi o sad na Zaświecku, to w obrazie zdegradowanej przyrody nie trudno dostrzec odbicie świata ludzkiego, który podobnie jak opisywany sad „rozpłynął się w czasie i przestrzeni i „można o nim tylko mowić i pamiętać.
Poprzez przyrodę jest też wyrażony ogrom przeżyć wojennych. Obertyńska podzieliła los wielu Polaków mieszkających wówczas na Kresach. Po aresztowaniu przez NKWD we Lwowie w lipcu 1940 roku przebyła typowy szlak wygnańczy, obfitujący w przesiedlenia i naznaczony pobytami w najcieższych więzieniach. Wierszy wojennych nie napisala wiele. Być może uznała, że liryka jest zbyt krucha aby unieść cały bagaż doświadczeń tamtego okresu.
Ale powstal obszerny tom wspomnień pt. „W domu niewoli – relacje z więziennej i łagrowej tułaczki po ogromnych obszarach Związku Sowieckiego; książkę o której pisano, „że budzi nawet troche niecierpliwości, że można tak arcyuczciwie, tak bezstronnie pisać o tym wszystkim.
Wiersze, które jednak napisała, obok „Monte Cassino i „Kobietom stamtąd (utwór poświęcony kobietom z powstania warszawskiego), są w większości poetyckimi obrazami tajgi, Uralu, tundry, workuty – oddana w nich została obca, dotad nie znana, ale fascynująca monumentalnym pięknem przyroda. Oddany został bezmiar ludzkiego cierpienia, bo już tak jest w wierszach Obertyńskiej, że dramat pejzażu ogłasza dramat człowieka. Zamknięciem cyklu poezji wojennej jest utwór zatytułowany „Do mojego syna, w ktorym poetka po wymienieniu wszystkich okropności wojny, gorzko mówi:

Jakże losy sprzyjały ci synu!
Jakżeś mądry był, mądry nad podziw
Żeś być nie chciał, żes się nie urodził.


Beata Obertyńska po pobycie w Palestynie i Egipcie osiadła pod koniec życia w Londynie i mieszkała w tym mieście do końca życia. W swoich emigracyjnych wierszach pozostała poetka przyrody. Angielski krajobraz nie wzbudzał w niej jednak żywszych uczuć; pojawiał się w wierszach jedynie po to, aby świadczyć o obcości i samotności, aby móc, jak w utworze pt. „Obcym drzewom `dufnym drzewom samolubnej wyspy, przeciwstawić wizję drzew `dalekich, obłupanych, osmolonych, gołych.
Z miejsc obcych, nieprzychylnych odbywają się powroty w tamte lwowskie strony. Temu wskrzeszeniu z pamięci i oddali, urody swiata który był bliski i dobrze znany, towarzyszy natrętna myśl o daremności tych poczynań:


Nie tego się nie da powiedzieć, to się
Wysłowić nie da
Jak tam o letnim zmroku stygła
Zapachem rezeda.


Słowo „tam to słowo klucz; wskazuje nie tylko na przestrzeń i czas w którym istniały konkretne „tamte drzewa, dom, ulica „w tamtym mieście, ale też mówi o wartości swiata, którego niczym nie da się zastąpić. Nawet śnieg był tam inny, jedyny, o czym mowi poetka w wierszu zatytułowanym „Tamten śnieg:

…i leżeć krzyżem – rzecz, nie człek –
Na bieli mroźnej zaspy,
I myśleć tylko: śnieg-snieg-śnieg
Ten własny, własny, własny…


Z takich napięć pomiedzy obcym i rodzinnym krajobrazem, pomiedzy przyrodą, a człowiekiem wywiązuje się szczególny nastrój tej poezji smutnej, sceptycznej, ale nie rozpaczającej, pełnej szlachetnego umiaru i wewnętrznej siły.
Jest to poezja najwyższej próby. A stało się tak, że po wojnie Beata Obertynska znana była przede wszystkim jako autorka książki „W domu niewoli; zaczęla ją pisać jeszcze w roku 1942 w Palestynie, kiedy wszyscy, którzy wyszli z Rosji, wezwani zostali do spisywania swoich wspomnień. Relacje Obertyńskiej obok książek Czapskiego, Herlinga - Grudzińskiego i Ratuszyńskiej należą do świadectw bodaj najważniejszych. Znana na emigracji (w Nowym Jorku uhonorowano ją nagrodą im. Alfreda Jurzykowskiego), przełożona na kilka jezyków obcych, do czytelnika polskiego trafiła dopiero w latach osiemdziesiątych, dzieki „drugiemu obiegowi. Ponownie wydał te wspomnienia PAX w 1991 roku.
21 maja mija dwudziesta pierwsza rocznica śmierci poetki; niech to będzie okazja do zwrócenia się ku zasadniczej, a odchodzącej w zapomnienie części twórczości Beaty Obertynskiej – ku jej wierszom.

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji