NavBar
nr. 5
VICTORIA, BC
Czerwiec-Wrzesień 2008
ARTYKUŁY

A. Galon - Umarł król
A więc już się zakończyło... Ostatni – pożegnalny występ..


E. Caputa - Pielgrzymka
W kwietniu minęła trzecia rocznica śmierci Polskiego Papieża...


E. Kamiński - Na pogodzie zna się każdy
Czy rzeczywiście globalne ocieplenie?...


E. Caputa - Globalne ocieplenie
Na Ziemi robi się coraz cieplej....


E. Kamiński - Grunt to serce
Od zarania ludzkości człowiek starał się upiększać


E. Caputa - Cięzarowka z dromaderem
Rozmowa z Ewą Demarczyk...


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, komiks...


Fotoreportaż
P jak pierogi


Wywiad z Jarką Piecuch
prezesem Stowarzyszenia Polaków w Victorii


INFORMACJE LOKALNE


Wywiad z Jarką Piecuch, prezesem Stowarzyszenia Polaków w Victorii

Jesteś prezesem od kilku miesięcy. Jak się czujesz w tej roli?

Lubię to. Jestem pełna entuzjazmu, choć w dalszym ciągu jest wiele spraw wymagających załatwienia. Najbardziej istotną, taką, która mnie martwi jest nasza sytuacja finansowa, ale są też sprawy, które cieszą, bo udaje się trochę zmienić styl pracy Stowarzyszenia.

A jak wygląda sytuacja finansowa?

W tej chwili finanse Stowarzyszenia są zamrożone. Nie możemy ruszać żadnych pieniędzy, bo nie wiemy, jaka będzie odpowiedź z Gaming, Commission. Najprawdopodobniej pieniądze, jakie mamy na koncie oszczędnościowym które oszczędzamy na remonty w Domu Polskim - trzeba zmienić systemy ogrzewczy i elektryczny – te pieniądze będziemy musieli przenieść na konto Gaming Commission. To też są nasze pieniądze, ale przeznaczone wyłącznie na sprawy kulturalne, czyli na polską szkołę, na bibliotekę, na zespół i na wszystkie kółka zainteresowań, które już istnieją, albo się zawiążą. Niestety wykluczeni są z tych funduszy nasi sportowcy. Im musimy pomagać z pieniędzy, które sami zarabiamy. Czekamy na odpowiedź Gaming Commisson, ale nawet, jeśli będzie ona dla nas korzystna to i tak musimy zacząć sami zarabiać, a także sami, w ramach pracy społecznej, wykonywać różne drobne naprawy i remonty. Nie możemy sobie pozwolić na to, by za nie płacić.

A w jaki sposób możemy zarabiać pieniądze na utrzymanie Polskiego Domu?

Według nowego stylu pracy, a właściwie według starego systemu pracy, bo kiedyś się tak już w Domu Polskim pracowało, musimy zarabiać pieniądze we własnym zakresie, wspólnym działaniem. Na przykład organizując zabawy. Pierwszym krokiem w tym kierunku była ostatnia zabawa, która nie przyniosła nam, co prawda, zbyt dużego dochodu, ale była pełnym sukcesem, bo nie przyniosła strat. Musimy organizować zabawy i zapraszać na nie ludzi z miasta, nie tylko Polaków. Kiedyś polskie zabawy cieszyły się w wielką popularnością. Chcielibyśmy znów mieć tę popularność. Dlatego powinniśmy zapraszać na zabawy również znajomych z kanadyjskich kręgów. My Polacy mamy wśród Kanadyjczyków opinię ludzi solidnych i pracowitych. Każdy Kanadyjczyk albo z Polakiem pracował, albo Polak pracował dla niego, albo z Polakiem się przyjaźni. Dlatego trzeba ich zapraszać zachęcać, by brali udział w naszych zabawach. To musi być nasze wspólne działanie.

A oprócz zabaw?

Takim pozytywnym przykładem wspólnego działania i pracy na rzecz Stowarzyszenia było ostatnie lepienie pierogów, które odbyło się w ubiegły piątek. Przyszło około dwudziestu osób i wspólnie rozmawiając i żartując ulepiliśmy 2 500 pierogów. Przy pracy pomagałli nam nie tylko stali mieszkańcy Victorii, ale również goście z Polski, którzy przebywają tu na wakacjach u swoich rodzin. Wszystkim osoba, które brały udział w produkcji pierogów bardzo serdecznie dziękuję i zapraszam do dalszej współpracy. W przyszłości będziemy też przygotowywać inne polskie specjały, z których byliśmy kiedyś słynni w mieście, gdy na wszystkich większych imprezach pojawiał się polski kiosk.

Czy myślisz o tym żeby wrócić do zwyczaju wystawiania kiosku?

Bardzo bym chciała żebyśmy byli widoczni na różnych imprezach w mieście. Niestety w tym roku już niewiele możemy zrobić. Tego wszystkiego trzeba się dowiedzieć. W jakich imprezach możemy brać udział. Kiedy się trzeba zapisywać? Ile trzeba zapłacić. Obecnie brakuje nam czasu na zajęcie się tymi sprawami. Mamy wiele spraw bieżących, które trzeba załatwić, ale musimy myśleć przyszłościowo. I tu przydałaby się nam osoba, która była by naszym public relation i zajmowała się załatwianiem naszego udziału w przeróżnych imprezach i festiwalach, na których moglibyśmy wystawiać kiosk i sprzedawać polskie jedzenie. Bylibyśmy wtedy bardziej widoczni, bo mało się o nas obecnie słyszy. Na przykład nie było nas na paradzie na Victoria Day. Byli Szkoci, Duńczycy, Turcy...Ale Polaków nie było. A mamy przecież, co pokazać. Mamy takie piękne stroje ludowe, gramy tak wspaniałą muzykę. Bylibyśmy z pewnością dużą atrakcją podczas parady. Mam nadzieję, że w przyszłym roku to pokażemy. Pod warunkiem, że będziemy wszyscy pracować na rzecz Stowarzyszenia.

A jeśli nie uda Ci się zebrać ludzi do pracy?

Mam nadzieję, że mi się uda. Początki są dobre. Trzeba to rozwijać. Jeśli nie będziemy pracować, to nie będziemy w stanie Polskiego Domu utrzymać. Każdy jest zajęty, ma własne sprawy, ale Dom Polski to tez nasza sprawa. Dzięki jego istnieniu możemy stworzyć silną polską społeczność, to potrzebne jest zarówno nam jak i naszym dzieciom. Dlatego zapraszam wszytych do pracy, bez względu na sympatie, antypatie i przekonania. Praca dla wspólnego celu może być przyjemną towarzyską przygodą. A pracując dla Stowarzyszenia wkładamy swą cegiełkę w kultywowaniu polskości. Powinniśmy coś robić, by tę polskość nie tylko kultywować, ale również, aby się nią chwalić.

Czy istnieją już Twoim zdaniem jakieś pozytywne działania idące w tym kierunku?

Tak. Kółko Miłośników Poezji, Polskie Radio, Zespół Z Przymrużeniem Oka. Twoja gazetka...Cała dotychczasowa działalność opiera się na pracy społecznej i to powinno być przykładem dla innych. Musimy działać w ramach wspólnoty dla Stowarzyszenia, dla siebie i dla naszych dzieci. Mam nadzieje, że nam się to uda i że dom Polski stanie się prawdziwym centrum polskiej kultury.

Dziękuję za rozmowę i w imieniu czytelników Stron i swoim życzę ci sukcesów.

Rozmowę z Jarką Piecuch przeprowadzila
Ewa Caputa

Kontakt