NavBar
nr. 5
VICTORIA, BC
Czerwiec-Wrzesień 2008
ARTYKUŁY

A. Galon - Umarł król
A więc już się zakończyło... Ostatni – pożegnalny występ..


E. Caputa - Pielgrzymka
W kwietniu minęła trzecia rocznica śmierci Polskiego Papieża...


E. Kamiński - Na pogodzie zna się każdy
Czy rzeczywiście globalne ocieplenie?...


E. Caputa - Globalne ocieplenie
Na Ziemi robi się coraz cieplej....


E. Kamiński - Grunt to serce
Od zarania ludzkości człowiek starał się upiększać


E. Caputa - Cięzarowka z dromaderem
Rozmowa z Ewą Demarczyk...


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, komiks...


Fotoreportaż
P jak pierogi


Wywiad z Jarką Piecuch
prezesem Stowarzyszenia Polaków w Victorii


INFORMACJE LOKALNE


Anna Malwina Galon

UMARŁ KRÓL NIECH ŻYJE KRÓL

A więc już się zakończyło... Ostatni – pożegnalny występ Poetry Lovers’ Circle of Victoria pt. Farewell Candlelight Poetry Feast odbył się 9 maja w bibliotece Oak Bay Library.

Sala była przepełniona, ludzie stali za otwartymi drzwiami. Nastrój wspaniały! Ciepły, serdeczny; czuło się wyraźnie głęboką więź zjednoczenia. Lata wspólnego przeżywania poezji i muzyki wytworzyły związek między nami a publicznością, nie mówiąc już o serdecznej przyjaźni wśród członków grupy.

Ponieważ była to „Uczta”, przeto program miał charakter menu, które składało się z trzech części:

  1. Starters & Appetizers
  2. Main Courses
  3. Afters + Wines & Spirits:
    The Wine of Beautiful Music
    Spirit of Sharing, Love & Friendship.

“Dania” były urozmaicone, od głębo-kiej zadumy do lekkości i humoru. Składały się głównie z utworów szczególnie ulubionych przez naszą publiczność – m.in. Szymborska, P.K.Page, Tagore, Miłosz, urocze wyjątki z „Misia Puchatka”(Winnie the Pooh) Milne’a i z „Małego Księcia” (The Little Prince) St.Exupery. A także garść wierszy członkiń-założycielek Poetry Lovers’ Circle – Hanki Jazłowieckiej, Krysi Piechnik i Anny Galon – w charakterze akcentu „historycznego” wieczoru, jako że Koło zapoczątkowała grupka seniorek-Polek. Dla podkreślenia tego elementu polskości, program rozpoczął się fragmentem Poloneza Szopena.

Jednak z biegiem lat grupa nabrała narodowościowo (i wiekowo) bardziej zróżnicowanego charakteru, więc i ten element znalazł wyraz w menu – w postaci polsko-indyjsko-niemiecko-kanadyjskiego poczęstunku, odzwierciedlającego aktualny skład pochodzeniowy członków grupy. Dwoje młodych recytatorów przeistoczyło się na tę okazję w kelnerów roznoszących przysmaki. Ponadto w czytaniu gościnnie wystąpiła najmłodsza recytatorka, jaką kiedykolwiek gościliśmy – dziesięcioletnia Ania Makosińska, która zdobyła gorący aplauz publiczności.

Entuzjazm był ogromny, podziękowaniom i owacjom nie było końca, dostaliśmy mnóstwo kwiatów – m. in. wspaniały pęk róż przysłany przez poetkę P.K. Page. Przyszedł również Kierownik Biblioteki, któremu złożyliśmy podziękowanie za życzliwe wspieranie naszych występów, ofiarowując mu na pamiątkę tom wierszy Szymborskiej.

Wszyscy wyrażali żal, że kończymy działalność i podkreślali wyjątkowość, artyzm i nie zwykłe wartości filozoficzne i duchowe naszych programów, oraz cenny wkład do kulturalnego życia Victorii. Ludzie powtarzali: „We will miss you!” Jak powiedziała P.K.Page: „Ludzie potrzebują poezji, choć nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Wy – Poetry Lovers’ Circle – ukazaliście im tę potrzebę i zaspokajaliście ją w sposób wyjątkowy.. I dlatego tak was pokochali.”

- No dobrze – powie czytelnik – wszystko pięknie, ale...SKĄD TAKI TYTUŁ? „The King is dead, long live the King!”
Otóż tytuł ten wpadł mi do głowy dzisiaj, w niedzielę 8-ego czerwca, po wysłuchaniu naszej polonijnej audycji radiowej.

Słuchaliście Państwo? Zwróciliście uwagę, jak znakomicie, z głębokim wyczuciem dobrana była muzyka do przejmującej opowieści o zesłańcach w stepach Kazachstanu, o makabrycznym głodzie na Ukrainie w latach trzydziestych, o sile wiary, przetrwania, nadziei i miłości? I jak pięknie, z pełnią zrozumienia i świetną dykcją czytane były teksty?

Słuchałam, i nie mogłam powstrzymać łez. I to nie pierwszy ani jedyny raz tak się wzruszałam i zachwycałam audycją naszej Grażynki. Ona z roku na rok, a ostatnio to bodaj z miesiąca na miesiąc jest w tym coraz lepsza! Jest tu i talent, i wysoce twórcze podejście, i świetne poczucie kompozycji całości. A to wszystko przecież – bezinteresownie, na marginesie wytężonej pracy zawodowej! Ileż wymaga to czasu, poświęcenia! A więc – ileż zapału i zamiłowania!

No i właśnie tak słuchając i rozmyślając, nagle uderzyło mnie, że to, co ona, Grażyna, robi w radio – to coś bardzo podobnego do tego, co robiliśmy w Poetry Lovers’ Circle. Te same tym rządzą zasady i pobudki działania.

Więc – odeszło Poetry Lovers’ Circle of Victoria, ale żyje i kwitnie Polskie Radio w Victorii! I kto wie? Może z czasem wyłoni się z tego, w połączeniu z Wieczorynkowym polskim Kółkiem Poezji, nowy zespół, który pójdzie w nasze ślady i po swojemu kontynuować będzie propagowanie Poezji wśród jej miłośników w naszym mieście? „Król umarł – Vivat król!”

Kontakt