nr. 52
VICTORIA, BC,
KWIECIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Wielkanocne
Jajeczko
Dom Polski
27 kwietnia

Opiekun
Polskiego Domu
Poszukiwany


ARTYKUŁY

Od Redakcji

ks. P. Szczur -
O prawie

do miłości

ks. M. Szwej -
Zmartwychwstał
Pan

Wielkanoc

Szymon Włodarski-
Fenomen

emigracji

Józef Han -
Dulębianka
DZIENNIK
ciąg dalszy (3)

Lidia Mongard -
Wczsne zioła

koper
i szczypiorek

M. Sławiński
Stół wielkanocny

Radziwiłła

E. Caputa -
Świąteczne
wypieki
fotoreportaż

E. Caputa
Do zobaczenia!
z Januszem
Pawlakiem

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 6

Rozmaitości


Indeks autorów

Do zobaczenia!


Janusz Pawlak, akordeonista i solista zespołu White Eagle Band, dopracował się w Kanadzie emerytury i postanowił przeprowadzić się do Polski. Na razie na sześć miesięcy.
Przez parę lat zamierza żyć na dwóch kontynentach. Przed wyjazdem zadałam mu kilka pytań.

W jakim jest nastroju?
Cieszy się, że wraca i że nie będzie już musiał tak ciężko pracować, jak przez pierwsze kilka lat życia w Kanadzie. Zawsze miał dwie prace i najróżniejsze zajęcia: sprzątał, malował, budował, rozwoził pizzę, sadził drzewka w górach Brytyjskiej Kolumbii. Nie lubił większości z tych prac, ale nie było wyjścia, dawały mu utrzymanie i oszczędności. Teraz już nie będzie musiał pracować. Będzie spędzać czas na przyjemnościach.

Ulubione zajęcie?
Muzyka. Na akordeonie gra od siódmego roku życia. Gra z pamięci nie znając nut. Jest samoukiem. Nauczył się też grać na gitarze. W młodości jeździł na katolickie obozy i oazy. Znał wiele katolickich pieśni i ballad. W Victorii założył kilkuosobowy chór kościelny, który od dziewiętnastu lat towarzyszy polskim mszom w kościele Sacred Heart. Był jego kierownikiem artystycznym dyrygentem, gitarzystą i solistą. (Teraz ma nadzieje, że znajdzie się ktoś, kto to po nim przejmie.) Grał też w różnych polonijnych zespołach muzycznych. Bardzo lubi grać w the White Eagle Band.

Czym była dla niego gra w tym zespole?
Samorealizacją i doskonaleniem umiejętności. Grając z Małgorzatą Dźbik, skrzypaczką z bardzo dobrym przygotowaniem muzycznym i niezawodnym uchem, która jest kierownikiem artystycznym zespołu, nie można odstawiać fuszerki. Małgorzata ma dużą wiedzę muzyczną, potrafi wykryć każdy fałszywy dźwięk, każde niedociągnięcie, wiele wyjaśnia, tłumaczy. Nie tylko on, ale cały zespół doskonali się poprzez pracę z Małgorzatą.

Co lubi najbardziej o swoim kanadyjskim życiu?
Narty. Dopiero w Kanadzie nauczył się na nich jeździć i pokochał ten sport. Każdej zimy odwiedzał inne ośrodki narciarskie na terenie Brytyjskiej Kolumbii, ale ulubiony jest Whistler.

Co mu się najbardziej podoba w Kanadzie?
To, że ludzie są dla siebie bezinteresownie uprzejmi i życzliwi.

Co mu się najbardziej nie podoba?
To, że Kanada wbrew pozorom jest krajem policyjnym. Świadczy o tym przypadek z Robertem Dziekańskim, gdzie w kilka lat po wypadku śmiertelnego sparaliżowania polskiego emigranta na lotnisku w Vancouver, nikt nie został jeszcze ukarany.

Największa niespodzianka, jaka go w Kanadzie spotkała?
Wielkim zaskoczeniem był dla niego fakt, ze cieszy się tak dużą sympatią w polonijnym środowisku Victorii.

Co chciałby powiedzieć swoim fanom?
Wszystkim bardzo serdeczni dziękuje i życzy im wszystkiego dobrego i Wesołych Świąt.


Co będzie robił w Polsce?
Będzie budował dom. I cieszył się rodziną i życiem.

Czego mu życzyć?
Oby się wszystko udało.

(Rozmawiała Ewa Caputa)

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji