nr. 55
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie
Sprawozdawcze
Dom Polski
19 pażdziernika

Zabawa Halloween
25 pażdziernika

60 jubileusz
Domu Polskiego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Andrzej Pomian-
W 75 rocznicę
wybuchu

II wojny światowej

Ewa Caputa-
Sztandar

Ewa Korzeniowska-
Witkacy

rocznica śmierci

Józef Han-
Dziennik

ciąg dalszy (6)

Lidia Mongard-
Wrzos

Pospolity

Quo Vadis
Rozmowa z Anią Stefek

Ewa Caputa-
Makutra
w kuchni

Rzeżby z broni
fotoreportaż

Glinludy
w Bolesławcu
fotoreportaż

Najazd Wikingów
w muzeum
RBCM

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 10

Rozmaitości


Indeks autorów

Andrzej Pomian


W 75 rocznicę wybuchu




II wojna światowa rozpoczęła się 1 września prowokacją gliwicką i niemiecką agresją na Polskę. Najważniejsze pytanie, jakie nasuwa się w związku z najazdem niemieckim na Polskę w roku 1939, brzmi: czy Polska mogła była uniknąć tej wojny? Postawienie tego pytania jest tym bardziej konieczne, że w publicystyce niemieckiej zaczynają pojawiać się grube tomy, w których dowodzi się uczenie, iż wina jest podzielona, że wprawdzie część winy obciąża Niemcy, ale część obciąża Polskę. Wywody te są Niemcom potrzebne po to, by na takim naukowym podłożu móc pozbyć się odpowiedzialności za dokonane zbrodnie, a w dogodnym momencie postawić żądanie powrotu do terytorialnego stanu rzeczy z okresu przedwojennego.
Nie zamierzamy tutaj polemizować z pisarzami niemieckimi, odsyłamy ich do protokołów procesu norymberskiego. Polska w żadnej mierze nie ponosi winy czy współwiny wybuchu wojny. Pytanie, które nas tutaj interesuje, sprowadza się do zagadnienia, jak to się stało, że powstała sytuacja, w której Niemcy mogły rozpętać II wojnę światową?
Na sytuację tę złożyły się rozliczne błędy popełnione przez możnych tego świata, w najmniejszym stopniu przez Polskę. Znaczenie błędów polskich było funkcją możliwości wywierania przez Polskę wpływu na rozwój wydarzeń na świecie. Możliwość ta była niewielka. Tylko dwa razy w dwudziestoleciu 1919-1939 Polska zaważyła rozstrzygająco na losach świata: w dniu 15 sierpnia 1920 i w dniu 1 września 1939 roku. W obu tych wypadkach był to przyczynek do historii ludzkości pozytywny. Poza tym znaczenie Polski było wtórne. Mocarstwem nie byliśmy.
Katalog błędów, popełnionych po I wojnie światowej otwiera Ameryka. Stany Zjednoczone rzuciły świeże wojska i straszliwą nową broń – czołgi – na front w Europie, rozstrzygnęły losy wojny, po czym powróciły do stanu izolacji. Odmówiły zagwarantowania granicy francusko-niemieckiej, nie ratyfikowały traktatów pokojowych, nie wzięły udziału w Lidze Narodów. Wielki wizjoner, prezydent Woodrow Wilson wygrał wojnę, ale przegrał w swym własnym kraju. Dla niego była to tragedia osobista, dla Europy – straszliwe nieszczęście.
W następnym miejscu idzie wielka Brytania. Jej tradycyjna polityka polegała na czuwaniu, by żadne państwo kontynentalne nie zdobyło przewagi w Europie. Z perspektywy Londynu wydawało się, że Francja wygrała wojnę, Niemcy były pobite i okrojone, przywalone ciężarem repatriacji – przegrane na długo. Rzeczywistość była odmienna. Anglicy źle rozpoznali sytuację. Nie Niemcy, lecz Francja wyszła z wojny pobita. Utraciła całe świetne pokolenie w okopach strzeleckich, była wykrwawiona, zmęczona, rozgoryczona. Każda próba ugłaskania Niemców, postawienia ich na nogi przez polityków angielskich i bankierów amerykańskich pogłębiała to rozgoryczenie. Na tym tle narodziła się we Francji myśl, że lepiej dogadać się z Niemcami bezpośrednio, niż być przehandlowanym przez innych. Pierwszym wyrazicielem tej myśli był szlachetny pacyfista Arystydes Briand.
Trzecie miejsce zajmuje Rosja. W planach Lenina kluczem do rewolucji światowej były Niemcy, przemysł niemiecki i proletariat niemiecki. Polacy mylą się, gdy sądzą, że w 1920 roku Lenin i Trocki stawiali sobie za cel podbój Polski. Ich celem było przejść przez Polskę i położyć ręce na Niemczech, by stamtąd rozpalić rewolucję bolszewicką w całym świecie. Klęska pod Warszawą z 1920 roku zamiar ten uniemożliwiła, ale tęsknota do porozumienia z Niemcami trwała. Rozwalenie systemu wersalskiego było w polityce sowieckiej celem numer 1. Zależnie od koniunktury, partnerem w tym zamierzeniu był to niemiecki komunizm, to nacjonalizm, to w końcu militaryzm i rewizjonizm.
Na tym tle Europa środkowo-wschodnia rysowała się jako najbardziej ponętny grunt dla rewanżyzmu niemieckiego. Mówi się o systemie wersalskim w środkowo wschodniej Europie, ale w rzeczywistości system ten miał w tym rejonie dwa różne człony. Jednym była Polska, drugim Mała Ententa (porozumienie utworzone przez Czechosłowację, Jugosławię i Rumunię w 1921 roku) pod przewodnictwem Czechosłowacji. Dla Polski sojusz z Francją miał sens zabezpieczenia przed Niemcami, a dla Małej Ententy zabezpieczenia przed Węgrami i dynastią habsburską. Wszystkie próby zorganizowania bałtycko-czarnomorskiego pasa bezpieczeństwa musiały rozbijać się o tę różnicę w ocenie sytuacji niebezpieczeństw i zagrożeń. Na próby takie patrzyły podejrzliwie nie tylko Niemcy, ale i Rosja, która widziała w nich zwrócony przeciwko sobie kordon sanitarny, bazę wypadową kapitalistycznego zachodu. Samoistnej groźby niemieckiej Rosja nie dostrzegała. Niemcy wydawały jej się groźne tylko w wypadku stworzenia z nich tarana anty sowieckiego w ręku Wielkiej Brytanii i Francji.
Sytuacja nie była jednakże beznadziejna, gdyż klucz był w ręku Francji. Casus foederis w wypadku jednego z jej sojuszników, wszystko jedno, Polski, Czechosłowacji, Jugosławii czy Rumunii, musiałaby uruchomić wszystkich jej sojuszników bez wyjątku. Ale Francja chciała mieć w sytuacji gardłowej pewność poparcia brytyjskiego, a Wielka Brytania nie chciała angażować się na wschodzie. W traktatach laterańskie z roku 1925 granice na zachodzie Europy uzyskały wzajemną gwarancję Wielkiej Brytani, Francji, Belgii, Włoch i Niemiec, natomiast wschodnim sąsiadom takiej gwarancji odmówiono. Różne potraktowanie sprawy granic niemieckich bardzo nadszarpnęło w Polsce zaufanie do francuskiego sojusznika. Wadliwość całego systemu sojuszów wyszła na jaw w sprawie Czechosłowacji w roku 1938. Wielka Brytania nie miała wobec Czechosłowacji żadnych zobowiązań i nie chciała się angażować, Francja miała zobowiązania, ale nie chciała się z nich wywiązać bez poparcia brytyjskiego. Rezultatem było Monachium - konferencja, na której państwa europejskie, będące gwarantami pokoju, zgodziły się na niemiecką aneksję Czechosłowacji.
Spośród błędów polityki polskiej najważniejszym było złe rozpoznanie zamierzeń Hitlera. Ministrowi Beckowi wydawało się, że dynamika Niemców hitlerowskich da się skanalizować w kierunku południowym, że zatem ominie Polskę. A przecież z samego położenia geograficznego Niemiec wynikało, że imperializm niemiecki rozlewać się będzie we wszystkich kierunkach, chociaż nie we wszystkich równocześnie.
Od pierwszej chwili dojścia Hitlera do władzy należało przyjmować jako pewnik, że Hitler rozpocznie wojnę. Kluczem do rozpoznania tych zamierzeń był nie tylko Main Kampf, gdzie Hitler wyłożył jawnie wszystkie swoje plany, ale przede wszystkim gospodarka finansowa Schachta. Również należało przyjmować za pewnik, że Hitler w dogodnym dla niego momencie uderzy na Polskę – wśród wszystkich ewentualności wojennych najpopularniejsza w Niemczech była myśl o wojnie z Polską. Można było przewidzieć ów moment i nie dać się sprowokować. >


  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji