nr. 55
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie
Sprawozdawcze
Dom Polski
19 pażdziernika

Zabawa Halloween
25 pażdziernika

60 jubileusz
Domu Polskiego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Andrzej Pomian-
W 75 rocznicę
wybuchu

II wojny światowej

Ewa Caputa-
Sztandar

Ewa Korzeniowska-
Witkacy

rocznica śmierci

Józef Han-
Dziennik

ciąg dalszy (6)

Lidia Mongard-
Wrzos

Pospolity

Quo Vadis
Rozmowa z Anią Stefek

Ewa Caputa-
Makutra
w kuchni

Rzeżby z broni
fotoreportaż

Glinludy
w Bolesławcu
fotoreportaż

Najazd Wikingów
w muzeum
RBCM

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 10

Rozmaitości


Indeks autorów

Rozmawiała Ewa Caputa

Quo Vadis

Rozmowa z Anią Stefek

Spotykamy się w niedzielny wieczór na promie płynącym z Vancouver do Victorii. Prawie dwugodzinny rejs jest dobrą okazją, by porozmawiać o konferencji młodzieży Polonijnej „Quo Vadis”, w jakiej uczestniczyłyśmy w dniach 22-24 sierpnia 2014 roku w Vancouver i w Whistler. Ania Stefek, która jest młodą polonijną działaczką – między innymi prowadzi polską audycję radiową w Victorii, była uczestniczką tego spotkania, ja zaledwie obserwatorką, dlatego ciekawa jestem co ma do powiedzenia.
- Co cię skłoniło, by wziąć udział w konferencji Quo Vadis?
- Konferencje QV odbywają się w Kanadzie już od kilku lat, bo od 2006 roku, ale pierwszy raz po tej stronie Kanady, więc była nareszcie okazja, no i jeszcze w takim atrakcyjnym miejscu. W Whistler.
- Kto organizuje te konferencje?
- To robi młodzież z Polonii dla polonijnej młodzieży. Tę w Vancouver organizowała Julia Buczek ze stowarzyszenia polskich studentow w Vancouver. Oczywiście, bierze w niej udział nie tylko młodzież, bo zwykle na te konferencje zaprasza się prelegentów -- są przeważnie działacze polonijni lub ludzie z zawodowymi osiągnięciami, i przeważnie polskiego pochodzenia. Ale konferencja jest dla młodej Polonii.
- Czy uważasz, że trzy dni spędzone wśród rówieśników, to było ciekawe doświadczenie?
-Tak, poznałam wielu młodych ludzi – było nas ponad 60-ąt osób, działających w Poloni w Kanadzie, USA i w Australii. Dowidzialam się, że oni pracują inaczej niż my w Victorii. W oparciu o ich doświadczenia, mam pewne nowe pomysły na polonijną działalność. Co mnie zaskoczyło, to fakt, że w innych ośrodkach polonijnych młodzież akademicka i młodzi profesjonaliści, ale nie tylko, bardziej się Polonią interesują. Tych, którzy się angażują w życie polonijne i działają bardzo prężnie jest tam znacznie więcej. Często się spotykają, wymieniają doświadczenia, wspólnie spędzają czas i mają najróżniejsze pomysły. Oni organizują imprezy, zbierają fundusze na różne cele, wycieczki, campingi, koncerty; jeżdżą też po różnych uniwersytetach promując swoją działalność i zachęcają innych do pracy na rzecz Polonii.
- Jaką mają motywację?
- Większość z nich wychowała się w polskich rodzinach, które przybyły do Kanady po 1981 roku. Ich rodzice to emigranci post-solidarnościowi. Ich dzieciaki chodziły do polskiej szkoły, na polską religię, należały do harcerstwa, a teraz jakby kontynuują to, co wynieśli z domu. Polonijni rówieśnicy wyznają podobne jak oni wartości, są wykształceni, ambitni i to ich łączy, czują się częścią większej całości.
- A jak się do nich odnosi starsza Polonia? Czy mają w niej poparcie?
- To zależy. Rozmawiałam z jednym chłopakiem - nie pamiętam skąd on był – opowiadał mi, że u nich kilka młodych osób weszło do zarządu polonijnej organizacji, ale starsi im nie ufali. Dopiero, jak młodzi założyli własną organizację i w jej ramach zorganizowali u siebie konferencję QV, to starsi uwierzyli w ich możliwości.
- Może, więc jest to pomysł, by w przyszłości zorganizować QV w Victorii?
- Tak, wraz z koleżanką, Marysią Przydatek, która też była na tej konferencji, rozmawiałyśmy właśnie o tym. Gdybyśmy zorganizowali QV w Victorii, wtedy lokalna młodzież pokazałby, co potrafi i czego chce i do czego dąży. Starsi mają jakieś tam swoje organizacje, kółka, a młodzi członkowie Polonii nie mają dla siebie nic na Polskiej Hali.
A czego byście chcieli?
Trzeba by na dole zrobić remont. I to byłoby nasze miejsce spotkań. Moglibyśmy się raz w tygodniu spotykać na kawie, a raz w miesiącu byłoby to spotkanie z przedstawicielami świata nauki, sztuki, biznesu, spotkania, z kimś od kogo moglibyśmy się czegoś nauczyć. Tak, jak na tej konferencji, w której oprócz młodzieży uczestniczyło ciekawe grono dyskutantów i dzieliło się z nami swoim doświadczaniem. Moglibyśmy urzadzać tzw. fundraising na różne cele. Rozwijalibyśmy w ten sposób polonijną działalność.
- A co chciałabyś zmienić?
- W tej chwili zarząd „Białego Orła” pracuje tylko na to, by utrzymać Dom Polski. Nie ma nowych, innych (eg. ”outside the Box”) pomysłów na działalność hali. Ja myślę, że musimy zmienić „format” działalności Polskiego Domu. Na razie działa prawie wyłącznie dla Polaków, i to najwyraźniej nie działa, tak jak byśmy chcieli. Bo może nie wszyscy Polacy interesuja się tym, co się dzieje na Hali? Musimy zmienić nasze podejście; zostać znanym w Victorii miejscem kultury, czy miejscem spotkań. Musi powstać taka „platforma” z której możemy pokazać ludziom w Victorii, czym jest kultura polska. Wyciągnąć rękę do innych kultur tu i zorganizować np. „Cultural Days” sponsorowane przez nas. Organizować takie rzeczy, żeby nasze imię stało się znane tu w Victorii. Ale trzeba mieć pomysły i ludzi. O tym rozmawialiśmy w kuluarach konferencji, w barze, na spacerach.
Mamy też wspólny cel
- A co to takiego?
- Jako młoda Polonia chcemy poszerzyć naszą działalność. Rozpropagować konferencję QV na inne kontynenty i zbudować network polonijnej młodzieży akademickiej i młodych profesjonalistów polskiego pochodzenia. Tak, jak w czasie swojej prezentacji powiedział pułkownik Walter Perchal: „Wszystko leży w zasięgu wskazującego palca”. Jeśli nie wyjdzie nic z moich planów w Victorii, to zacznę współpracować z innymi ośrodkami polonijnymi, bo na tym etapie, to położenie geograficzne nie odgrywa tak dużej roli, można nie ruszać się z wyspy i być częścią światowej polonijnej wspólnoty.
- Widać, że wiele zrozumiałaś podczas tej konferencji, ale powiedz mi, czy było też trochę zabawy?
-Tak. Cala ta impreza była świetna. Spotkanie ludźmi takimi jak ja, to było bardzo miłe przeżycie. Jak żartuję z koleżankami kanadyjskimi, to czasem powiem jakiś żart, i żadna z nich go nie rozumie. Na konferencji wszyscy doskonale się rozumieliśmy. Wiele nas łączy. Pierwszy raz znalazłam się w takiej dużej grupie ludzi, którzy mają podobne do mnie wartości i myślą w podobny sposób.
- Czy w jakiś sposób wzbogaciło to Twoje poczucie polskości?
- Nie, to nie jest sprawa polskości. Ludzie, których poznałam na konferencji są bardzo inni od młodzieży w Polsce. Coś innego tworzy ich tożsamość. Polonia, a tym samym młodzież polonijna, wierzy w starodawne ideały, pielęgnuje historię, ma nostalgię do polskich spraw. Tego się już nie znajduje w Polsce, wśród młodzieży. Oni czują się bardziej Europejczykami; nie trzymają się „tradycyjnej polskości.” My tu na emigracji dbamy o polski język, lubimy polskie jedzenie; niektórych do Polski nie ciągnie, ale są też tacy jak ja, których Polska przyciąga i fascynuje, jednakże młodzież polonijna pracuje dla Polonii, a nie dla Polski, choć z Polską buduje mosty.
- Jak miałam półroczny staż w Polsce. Jak wróciłam do Victorii to wstąpiłam do zarządu tutejszej polonijnej organizacji „Biały Orzeł”, myśląc, że to będzie dla mnie kontynuacja, tego co było w Polsce. Okazało się inaczej, bo Polonia jest zupełnie inna, niż ludzie mieszkający w Polsce.
- Czyli nie polskość zrozumiałaś, ale wspólnotę z Polonią?
- Tak, przekonałam się, że tworzymy jakiś inny świat. Nie tylko w całej Kanadzie, również na wszystkich kontynentach jest wielka grupa młodych Polaków, która nie chce się wynarodowić, ale pamiętając o swoich korzeniach, włączaja się w nurt świata, wyznaczając drogę Polonii.
- Czy chciałabyś coś dodać na zakończenie?
- Tak. Chciałabym podziękować polskiej organizacji „Biały Orzeł” „za sponsorowanie mojego wyjazdu na konferencję.
To była dobra inwestycja.
Podziękowałam Ani za rozmowę, bo prom dopływał już do portu i trzeba było wracać do auta. >


  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji