nr. 55
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie
Sprawozdawcze
Dom Polski
19 pażdziernika

Zabawa Halloween
25 pażdziernika

60 jubileusz
Domu Polskiego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Andrzej Pomian-
W 75 rocznicę
wybuchu

II wojny światowej

Ewa Caputa-
Sztandar

Ewa Korzeniowska-
Witkacy

rocznica śmierci

Józef Han-
Dziennik

ciąg dalszy (6)

Lidia Mongard-
Wrzos

Pospolity

Quo Vadis
Rozmowa z Anią Stefek

Ewa Caputa-
Makutra
w kuchni

Rzeżby z broni
fotoreportaż

Glinludy
w Bolesławcu
fotoreportaż

Najazd Wikingów
w muzeum
RBCM

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 10

Rozmaitości


Indeks autorów

Przepisala ECK

Trendowata
nowa wersja cz. 10

We drzwiach stał Waldemar. Z uśmiechem patrzył na tańczące dziewczyny i na zmieniony wyraz twarzy Stefci. Patrzył na jej rumieńce, na błyszczące oczy, na rozrzucone w tańcu włosy i dziwiła go ta przemiana.
Nie widywał jej dotychczas tak wesołej. Umyślnie stał cicho chcąc, by go sama spostrzegła. Wyobrażał sobie jej przestrach i bawiło go oczekiwanie. Jak też będzie ona wyglądała?
Nie czekał długo. Stefcia na jego widok oniemiała. Ognista łuna zapalił jej twarz, w oczach zalśnił gniew, każdy nerw zadygotał w niej z irytacji.
Waldemar z przyjemnością napawał się grą jej rysów i błyskawicami w oczach. Patrzył na nią z zachwytem.
Lucia przerwała niemą scenę wybuchając śmiechem.
Podbiegła do Waldemara i ciągnąc go za rękaw na środek pokoju zawołała.
– Złapałeś nas. Myśmy sobie tu trochę tańczyły. Ale żebyś widział, jaka Stefcia jest sexy w tańcu.
Waldemar popatrzył na dziewczyny z zaciekawieniem.
– Przepraszam, że tak wtargnąłem w sam środek waszej zabawy. Ale cieszę się, że tak się stało, bo nareszcie zobaczyłem panią rozluźnioną i jakby u siebie.
W mojej obecności, to pani przeważnie syczy jak żmija… A tu widać, że pani ma także pogodniejsze strony. Tylko, jakoś słabo mnie pani wita po całym tygodniu nie widzenia się - powiedział trochę niecierpliwie i popatrzył na nią tyranicznie.
Stefcia podała mu rękę.
– Pan zapewne szukał Luci.
– Nie. Przyszedłem tu dla pani, a właściwie po panią, ponieważ ciotka moja zaprasza panią na herbatę.
Lucia podskoczyła z radości.
– Widzisz! Mówiłam ci. Nikt cię tu samej nie zostawi, gdy dom jest pełen gości. Mówiłam ci, że nie pozwolę na to, byś siedziała w kącie!
Zwróciła się do Waldemara.
– Wiesz Waldi, Stefcia powiedziała mi, że nie wyjdzie do gości, że zostanie u siebie, bo ma ciekawą książkę.
– Czy pani naprawdę chciała pozbawić nas swojej obecności?
Stefcia odrzekła prawie wesoło.
– Ma pan dziwny sposób pytania. Ale to prawda, chciałam zostać u siebie i może poczytać, albo obejrzeć jakiś film w TV.
– Nie zgadzam się! Wszyscy chcą panią poznać.
Stefcia zesztywniała. Już chciała stanowczo odmówić, lecz on się zorientował, do czego zmierza i ją uprzedził.
– Proszę panią na herbatę w imieniu ciotki i dziadka. Jeśli zaś moja babka i pani hra…….bina Ćwilecka chcą panią poznać, to już proszę za to podziękować Luci. A poza tym, nie będzie tu pani sama siedzieć.
– Bardzo proszę. Idziemy – powiedział nie znoszącym sprzeciwu tonem.
– Nie Waldi. Jeśli chcesz wejść tam razem z nami, to musisz chwilkę poczekać. Musimy sobie poprawić włosy i przypudrować nosy. Wyglądamy jak strachy na wróble.
– Ty – tak, a pani Stefcia wygląda super z odrobiną tego bałaganu na głowie.
– Ale jesteś paskudny! Idź sobie! – krzyknęła Lucia wypychając go za drzwi.
Stefcia popatrzyła na młodego mężczyznę z niechęcią. Denerwował ją na każdym kroku. On to spostrzegł i podnosząc ramiona z komiczną miną, szedł do drzwi wołając:
– Hanibal ante portas (Hanibal u bram miasta!) Mówią mi to pani oczy… Uciekam, już mnie nie ma!
Wyszedł. Lucia za nim zamknęła drzwi.
Cdn.

CDN.

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji