nr. 56
VICTORIA, BC,
PAŹDZIERNIK 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Tango
Teatr Polski
Vancouver
28 listopada

60 jubileusz
Domu Polskiego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Ewa Caputa-
Uciszcie go

ks. Popiełuszko

Edward Potkowski-
Pierwsze księgi
w Polsce
Magdalena Hen-
Luzjana

kupiona od Francji

Józef Han-
Dziennik

ciąg dalszy (7)

Lidia Mongard-
Dąb

i żołędzie

Ewa Caputa-
Polska szkoła
w Victorii

Joanna Jedrzejewska
Polskie szkoły
w Kanadzie

Ewa Caputa-
Zwyczje grzebalne
Prasłowian

Anna Poulton-
Czczenie zmarłych
w Japonii

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 11

Wspólne Niebo
Kosmos Aborygenów
galeria Stron

Rozmaitości

Poznań zaprasza
reklama

Indeks autorów

Przepisala ECK

Trendowata
nowa wersja cz. 11

W niewielkim saloniku w stylu cesarstwa bawiło się wesoło kilka osób. Lokaje roznosili herbatę i ciastka. Goście każdy z filiżanką, siadali i pili, gdzie, kto chciał. Główne siły towarzysta zajmowały jeden większy stół, otaczając panią domu i pana Macieja. Pani Elzanowska w świetnym humorze, zachwycona gośćmi, bawiła głównie księżnę Podhorecką i swą szwagierkę hrabinę. Te zaś dwie damy różniły się znamiennie. Patrząc na nie można było pomyśleć, że pochodzą z różnych planet. Księżna wysoka i szczupła o klasycznym nieomal profilu wielkiej damy, arystokratyczne piękno miała jak wszczepione. Uwydatniało się ono w każdym rysie, w ruchu, nawet w fałdach czarnej świetnie skrojonej sukni. Wyidealizowana dystynkcja otaczała ją, nadając poważny, wystylizowany wdzięk.
Białe włosy miała zaczesane gładko nad czołem, upięte z tyłu drogocenną klamrą. Żadnych klejnotów oprócz obrączek i wielkiego pierścienia ze szmaragdem z wytartym herbem Podhoreckich. Twarz miała drobną, bladawą o delikatnej cerze, prawie bez zmarszczek, wyraziste rysy, duże czarne oczy. Piękność miniona widniała wyraźnie. Księżna mówiła niewiele, dźwięcznym głosem i potrafiła zjednywać sobie wszystkich.
Hrabina Ćwilecka to był typ zupełnie inny. Wzrostu średniego, pokaźnie tęga i rubaszna, miała w sobie coś z burżuazji, niczym nie przypominając arystokratki. Ubrana bez gustu, obsadzona brylantami, cała w złotych łańcuchach świeciła i brzęczała z daleka. Mówiąc do księżnej potężną artykulacją, prędko, nerwowo i głośno wyglądała jak republikanka, plebejuszka wygrażająca pięściami przedstawicielce arystokracji za czasów rewolucji. Nie lubiła księżnej. Nazywała ją ironicznie Spartanką, i chciała zawsze wykazywać swą wyższość, polegającą zapewne na ilości klejnotów. Pomimo wewnętrznej niechęci była jednak dla księżnej przejmująco grzeczną, prawie nadskakującą
Ale księżna wiedziała, co o tym sądzić. Ona miała wnuka, a hrabina dwie córki, z których starsza, panna Micha przekroczyła już trzydziestkę. To tłumaczyło wygórowaną uprzejmość hrabiny względem księżnej.
Teraz obie panie rozmawiały z panią Idalią i z panem Maciejem, w towarzystwie kilku osób.
Młodzi porozrzucani grupami, bawili się każde po swojemu. Panna Rita Szeliżanka w fularowej czarnej sukni w secesyjny niebieski deseń, z dużym dekoltem, przodowała w rozmowach i dowcipach. Włosy ciemnoblond,wytwornie zaczesane ozdobiła kokardą z niebieskiej wstążki, przypiętej wysoko. Wygladało to cokolwiek dziwacznie, ale pannie Ricie było do twarzy. Ona zawsze ubierała się inaczej od wszystkich, jej uczesanie mogło wielu urazić. Miała ruchy śmiałe i pełne wdzięku. Każda rzecz, będąca dla innych niemożliwością, z nią kojarzyła się jak najlepiej. Szczera, zabawna, dowcipna. Była przy tym sympatyczna i zarażająca wszystkich wesołością.
Księżna miała do niej słabość, choć często raziły ją dziwactwa wychowanki. Panna Rita z zamiłowaniem uprawiała sport. W Obronnej, majątku księżnej, miała własną stajnię, gdzie najczęściej lubiła przesiadywać. O koniach mogła mówić bez przerwy, i teraz siedząc na stylowym foteliku z filiżanką w ręku, rozmawiała z młodym paniczem uzbrojonym w binokle.
Dowodziła mu coś z zapałem, wreszcie stawiając energicznie filiżankę na stoliku rzekła:
- Ech, pan się nie zna na koniach, jeśli moim zarzuca pan brak czystości krwi. Moje konie importowane prosto z Anglii. To są folbluty. Niech pan zapyta ordynata: on koneser pierwszej wody.
- Zawsze ordynat. Zawszę mnie pani do niego odsyła. Czy to wyrocznia?
W kwestii końskiej na pewno.
- Czy dlatego, że ma dziewięć muz z Apolinem?
- Nie, ale jest prawdziwymi bezstronnym znawcą.
- więc mnie pani odmawia tych cnót.?
- Po części. Pan jest zaślepiony w swoich perszeronach, wszystko dobre widzi tylko swojej stajni.
- Chyba pani raczy przyznać, że moja stajnia nie jest byle jaką.
Panna Rita skrzywiła się.

CDN.

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji