nr. 57
VICTORIA, BC,
LISTOPAD 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Mikołaj
potluck
Dom Polski
7 grudnia

Hej Kolęda!
Wspólne śpiewanie
z White Eagle Band
Dom Polski
21 grudnia

Sylwester
Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Jerzy łukaszewski-
Australijska
konkwista

hr. Strzeleckiego

E. Caputa-
Jedzenie
Morskiej
świnki

Ania w Peru

Tomasz Włodek-
Zwoje z Qumram

archeologia

Józef Han-
Dziennik

ciąg dalszy (8)

Lidia Mongard-
Jarzębina

czerwona

E. Caputa-
Wenus w Futrze

w Belfry

60-lecie
Domu Polskiego
Fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 11

Rozmaitości

Indeks autorów

Józef Hen

DZIENNIKA ciąg dalszy (8)


X

8 marca. Święto kobiet. Nie wiem, co z tym robić. Moje „święto kobiet” trwa cały rok. W telewizji pokazują, jak posłowie „Solidarnej Polski”, (którzy są przeciw legalizacji stosunków partnerskich) obdarowują dziennikarki kwiatami. Coś jak za PRL - goździki dla sprzątaczek.

X

Podczas bezsennej nocy sięgam po „Povidky z jedne kapsy” Karela Ĉapka, już nie po to, by przybliżyć sobie język dla napisania po czesku listu, ale dla czystej przyjemności, opowiadania humorysty-filozofa, utalentowanego mędrca, subtelnego psychologa.
Opowiadanie Ukradziona lista. Pułkownik Hampl ze sztabu generalnego dzwoni do Informacji, by pilnie przyszedł do niego płk Vrzal. Po godzinie płk Vrzal się melduje. Co się stało? „Dostałem listę z wydziału C. Gdzie to schować? Żona poradziła: do puszki po makaronie, zamkniemy w spiżarni, tylko ja mam klucze. Nie ma tej puszki! Ktoś się zakradł i wyciągnął spis.” Złodziej wszedł do spiżarni wycinając okno. Płk Vrzal obiecuje zaangażować najlepszych agentów. Płk Hampl, poufnie: „Rozgłoście, że dam za spis dziesięć tysięcy koron nagrody”. Żona płacze. I oto przychodzi z policji niepozorny pan Pisztora. „Po co pan tu?” – złości się pułkownik. „Bo u pana włamali się do spiżarni. A to już moja sprawa”. Spojrzał pan Pisztora na okno i mówi: „Aha, dłutem. To mógł zrobić albo Pepek albo Andrik. Ale Pepek siedzi. Czyli Andrik”. I to był Andrik. Rozczarowany, bo zamiast makaronu był jakiś notes. „Ten?” – pyta p. Pisztora pułkownika. „Ten! Dziękuję panu bardzo. Zechce pan przyjąć pięćdziesiąt koron.” Pan Pisztora trochę się krygował, bo co tam, od razu wiedział, że to Andrik, ale pułkownik nastawał, więc wziął. (Obeszło się bez najlepszych agentów i bez dziesięciu tysięcy koron).

X

Kazimierz Korcelli, dramaturg, gawędziarz, działacz związkowy, chyba z ramienia ludowców, który na noc stawiał przy łóżku szklankę wódki, jak kto inny szklankę wody, na pewno nie znał tego opowiadania Čapka, kiedy mi opowiedział, gdzieś na początku lat pięćdziesiątych, pewną przygodę literacką. Był w świcie Leona Kruczkowskiego w delegacji do Kijowa. Nagle spostrzegli, że nie ma walizki Kruczkowskiego. Zniknęła! Zręczna robota. Pojechali na milicję. A tam towarzysz komendant naradza się ze swoimi. Jakże tak, zniknęła walizka szefa polskiej delegacji, ministra kultury, za wiele sobie pozwalają. Na to któryś ze śledczych: „To mogłaby być robota Kosti. Ale Kostia jest teraz w Odessie, na gościnnych występach. Mógłby to być Żenia. Nie, Żenia siedzi. Stiopa! Tylko on.” Komendant: „To wy do niego. Walizka, mówcie, ma do drugiej być w hotelu! Nienaruszona! A nie, to chuże budiet!”
Stiopa – sam ukradł, czy zrobił to koleś – postarał się: przed drugą walizka Kruczkowskiego była w hotelu. Nienaruszona.

X

Rozkosz, jaką sprawił Janusz Głowacki wywiadem, który udzielił sobotniej „Wyborczej”. Wspaniała ironia, która dotyka groźnych (niestety) rzeczy, jakie dzieją się w Polsce. Przewiduje, że dożyje czasów, „kiedy prezes Jarosław będzie w Belwederze dekorował uwolnionego „Starucha” orderem Orła Białego”. Czasem go pytają, czy jak wygra PiS, wyjedzie z Polski. „Odpowiadam, że wprost przeciwnie, bo równie śmiesznego miejsca to nie będzie na świecie”. Ta ironia Janusza jest zabójcza – mocniejsza od wszelkich polemik. Ale, dodam, wysokiej klasy ironia funkcjonuje tylko tam, gdzie odbiorca jest wystarczająco kulturalny, wystarczająco inteligentny, światły, by ją odebrać. Sądzę, że stosowana przez komentatorów „Szkła kontaktowego” może nie trafiać, mniej oblatany odbiorca może przyjąć, że komentator naprawdę podziwia upudrowanych łgarzy i obłudników, wręcz kocha.
Jeszcze Głowacki. Kiedy 80-letnie kobiety śpiewają, że Polska nie zginęła „póki my żyjemy”, poczuł zaniepokojenie.

Pytanie o związki partnerskie. Ironia muska tu także problem gejów. „A ja od razu na małżeństwa bym pozwolił. Nikt nigdzie nie powinien być zwolniony od tego koszmaru. (…) Co to ma być, same romanse?”

 CDN


Książki Józefa Hena
dostępne w bibliotece Domu Polskiego w Victorii:

Nowolipie, (wpomnienia).
Błazen wielki mąż, (biografia).
Kwiecień, (powieść).
Ja Michał z Montaigne, (biografia).
Mój przyjaciel król, (biografia).
Milczące między nami, (powieść).
Bruliony profesora T. , (powieść).
Pingpongista, (powieść).
Dziennik na nowy wiek.
Nie boję się bezsennych nocy.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji