nr. 58
VICTORIA, BC,
GRUDZIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Sylwester
Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Ołtarz
Wita Stwosza

w Krakowie

E. Caputa-
Rozmowa
z Profesorem
Lohmanem

dyrektorem RBCM

Ewa Korzeniowska-
Poezja

Wojciecha Banacha

Bożena Ulewicz-
Grawitacja

opowiadanie

Lidia Mongard-
Laur

zioło miesiąca

W. Dziekan-
Nasz pasterz

ks. Kwarta

Tango Mrożka
w Vancouver
Fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 13

Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Korzeniowska

Poezja codzienności, codzienność poezji

Bydgoszcz. Wilczak. Przystanek przy kościele. Z tramwaju wysiada bydgoski poeta Wojciech Banach. Jest siwy, ma mądre oczy i brodę. Kurtka typu wojskowego świadczy, że czuje się młodo, choć przed paru dniami obchodził 40 lecie twórczości pisarskiej.
Jest nagradzanym poetą mającym w swoim dorobku kilkanaście tomów poetyckich, (ostatni jubileuszowy z roku 2014 nosi tytuł „Czas przedstawienia”). Od 2011 roku pełni funkcję prezesa bydgoskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, ale jest też pracującym zawodowo magistrem inżynierem elektrykiem. Wiersze pisze po pracy.
Dwa światy, w których żyje poeta wpływają na pragmatyczny styl jego poezji, w której czuje się pył bydgoskich ulic, czasem jest to poezja tęsknoty za budką z piwem, powstająca w obłoku tytoniowego dymu, poezja, w której echa codziennych zdarzeń dziejących się gdzieś obok, stają się kawałkiem wiersza. Czasem wiersz to migawka z historii miasta, jak pocztówka z dawnych lat, czasem jak srebrny koralik błyśnie w wierszu światło liryki. Tworzywem dla Banacha jest miejska tkanka. Poeta nietuzinkowy w swej inżynierskiej poetyce rejestruje codzienność z dokładnością wysokiej klasy optycznego obiektywu, ale z dystansem sceptyka i dozą sarkastycznej ironii w stosunku do siebie i do świata. Wiersze te są jak szkice kreślone kilkoma pociągnięciami pióra, to poezja faktu, apoteza wierności swojemu miejscu na ziemi. Poeta mówi:

uprawiam tu cierpliwie
literaturę administracyjną
żona opowiada córce
optymistyczne bajki
na szczycie szklanej piramidy
mieszka wszechwiedzący
za oknem- jakby dalszy ciąg szkła
kalecząc papier składam: Oj – czy - zna


- Zostałem tu, mówi i pokazuje miasto z którym na stałe jest związany, jedyny punkt na ogromnym globie świata. Bydgoszcz z Placem Wolności, Rondem Jagiellońskim, Młyńską Wyspą, Szwederowem, Wilczakiem ciągnącym się wzdłuż lewego brzegu Starego Kanału.
Wyczytałam w tych wierszach anegdotę: spotyka się dwóch poetów po mszy, na której przekazali sobie znak pokoju. Jeden mówi, że wyrósł na Przybosiu, drugi, że na Wilczaku.

Wiersze Banacha nie pasują do salonów, one wypełniają intelektualną przestrzeń miasta na parkanach i murach. Na Bydgoskiej Starówce przez kilka miesięcy czytać można było wiersz Banacha, wyryty na szczytowej ścianie kamienicy stojącej przy ulicy Przyrzecze. Poezja wyszła na ulicę.

MIOTAJĄC SIĘ
W PORYWAJĄCYM PRZECIĄGU
RZEKOMEGO BRAKU CZASU
MIEDZY PRACĄ A DOMEM
CHLEBEM A SOLĄ
WYSPĄ A RYNKIEM
WYBOREM A KONIECZNOSCIA
JEŚLI NIE OBEJMUJESZ PO DRODZE SZTUKI
ZATRZYMAJ SIĘ W OKNIE
ZOBACZYSZ ZALEŻNIE OD GŁĘBOKOŚCI
WEJRZENIA
KILKA WARSTW RZECZYWISTOŚCI
I JEJ NOWYCH KREACJI

Z PODOBNYCH PRZYPADKÓW RODZI SIĘ ORKIESTRA
GWIŻDŻĄCYCH HYMN WYZWOLENIA WEWNĘTRZNEGO
MASZ SZANSĘ ZROZUMIEĆ I ODCZUĆ
ŻE CZASU STARCZY CI CO NAJMNIEJ
NA CAŁE ŻYCIE.

W październiku 2009 roku kamienica z wierszem została zburzona. Była ona częścią starego świata. Przyszedł czas na transformację. Ściana kamienicy wraz z poezją zamienia się w pył. Przez moment panuje nicość.

…spowodowany upadkiem
wstrząsem
do podniesienia ręki
już nie w celu
prawidłowego skreślenia liczb i autorytetów
lecz
aby rozproszyć upiory
snów wypiętych z filmoteki
aby znaleźć oparcie tej
jedynej ściany
dla której potrafiłem pisać pewny
że nie runie pod dotknięciem
wątpliwości
ściany łączącej mnie z drugą stroną
czasu.

Czas poety ma w sobie bydgoską wyjątkowość, choćby fakt, że symbolem miasta jest goła kobieta strzelająca z łuku, słynna bydgoska łuczniczka dłuta Ferdynanda Lepckie’go świadczy o niezwykłości tego miasta. To właśnie złotą strzałą łuczniczki Wojciech Banach został nagrodzony w 2009 roku przez władze miasta jako ceniony bydgoski poeta.

Poeta jest lokalny, bo z miastem związany, a jednak to uniwersalność świadczy o wartości artystycznej jego wierszy. Wilczak określa jakby granice świata poezji Wojciecha Banacha, ale nie ogranicza jej zasięgu. Podmiot liryczny tej twórczości, to homo urbanisticus który przydeptuje ścieżki życia idąc przez miasto wyznaczone zamkniętym systemem ulic, ale reprezentuje cale pokolenie tych, co z niechęcią przechodzą do kategorii ludzi starej daty. Poeta, patrzy na świat chłodnym okiem obserwatora raczej niż animatora i choć w ustach czuje niesmak, to rozumie nieuchronność biegu wypadków. To głos pokolenia, któremu już trudno nadążyć, a jednak trwa. Może owa wojskowa kurtka z demobilu ma w tym swój udział?>

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji