nr. 60
VICTORIA, BC,
MARZEC 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Rekolekcje
Sacred Heart

Konkurs
Być Polakiem

Zgloszenia
do 30 Marca


ARTYKUŁY

Od Redakcji

E.Caputa-
Spotkanie

z konsulem

A. Marecki-
Astronomka
Wilhelmina Iwanowska

W. Widział-
Rdzenne języki

w BC

Olga Badowska-
Girl Power

na dzień kobiet

Lidia Mongard-
Wierzba


E. Caputa-
Geolożka

Magdalena Suska

L.Łakomczuch
Marcepan
kulinaria

E. Caputa
Indiański
protest
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 15


Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Caputa

Bałaganiarska geolożka


„Odkrywała tereny nieznane i dziewicze, opisywała je sporządzała mapy i dokumentacje geologiczne” – pisze o Magdalenie Suskiej Olgierd Budrewicz w książce Rodacy spod klonowego liścia
- Wie pan, geologia jest pięknym zawodem, dopóki nie zacznie jej się traktować jako biznesu. Nie sądzę, by ktoś widział więcej sensacyjnych afer niż ja. Po trupach idzie się w tej branży do pieniędzy. Trzeba być rekinem, a nie człowiekiem, by ostatecznie w tych sprawach wygrywać…
Nie było to jednak łatwe. W latach 50. dwudziestego wieku kobieta geolog nie była mile widziana przez mężczyzn, którzy całkowicie zmonopolizowali tę branżę. Opowiadając o tych czasach świadomie podobno używała słowa „dyskryminacja”. Nawet jej praca doktorska „O układach geologicznych w centralnej Albercie” nie została potraktowana zbyt serio.
„Na niektórych terenach byłam pierwsza w albertańskim węglu i w ropie miałam nielicznych kolegów i pierwsza mapowałam zachodnią Albertę.”

Magdalena Suska miała kilkanaście lat, gdy wybuchła wojna. Okupację spędzała w Warszawie, dokąd wyjechała w początkach wojny z Bydgoszczy. (Ludzie, którzy odmawiali przyjęcia tytułu folksdojcza z terenów wcielonych do Rzeszy uciekali do Generalnej Gubernii.) Jako nastolatka, za pracę w konspiracji i naukę w konspiracyjnym liceum, w roku 1943 została aresztowana przez Niemców, i osadzona na Pawiaku, a potem wywieziona do Ravnsbruck. Po wyzwoleniu obozu dostała się do Anglii, gdzie spotkała się z ojcem, żołnierzem Armii Andersa. W Anglii skończyła studia. Do Kanady przyjechała w 1952. Skończyła drugie studia, zrobiła doktorat z geologii i zaczęła realizować marzenia. Poczuła się nareszcie wolna.
Losy skomplikowane i trudne, dla dzisiejszych emigrantów nie do pojęcia, niewola, tułaczka, głód, bieda wszystko to zahartowało ją i uodporniło na trudy życia. Wykorzystała swe doświadczenia do nowych wyzwań. Wyszła za mąż, za poszukiwacza ropy naftowej. Jej mąż też, też geolog, podobnie jak Magdalena kochał góry. To jej bardzo ułatwiło pracę i sprawiedliwy podział obowiązków domowych. Uważała, że to, co robi jest prawie tak bardzo ekscytujące jak poszukiwanie diamentów, w końcu diamenty, to tylko skrystalizowany węgiel.
Praca była jej największa pasją. Z radością badała góry, przemierzając je najróżniejszymi środkami lokomocji: jeepem, konno, pieszo lub kajakiem, helikopterem. Wędrowała po Górach Skalistych w poszukiwaniu węgla i innych minerałów. Najpierw pracowała dla firm wydobywczych, potem na własną rękę. Zakochana w kanadyjskiej przyrodzie przedeptała tysiące różnych górskich ścieżek, często w tych wędrówkach towarzyszyła jej rodzina i znajomi. Miała nosa i ogromną wiedzę. Odnajdywała pokłady węgla w miejsca, w których występują złoża ropy. Opisywała badane tereny kreśliła mapy, robiła obliczenia, analizowała próbki wykazując się nadzwyczajną znajomością natury. Miała do tego specjalny dar, tak twierdzą jej znajomi. Nazywano ją zdrobniale „Duda” i mówiono z podziwem o jej sukcesach. Była przecież tą, która pierwsza w Kanadzie zbadała i opisała ogromne obszary Gór Skalistych na granicy Brytyjskiej Kolumbii i Alberty. Była romantyczką prosto z kart powieści Stefana Żeromskiego. Trafiła na karty książki, Budrewicza. Podróżnik bardzo ciekawie przedstawia jej sylwetkę w swoim reportażu Skarb, ale nie obyło się bez przylepienia Magdalenie Suskiej szowinistycznej łatki:
„…Pani Magdalena powiada:
Lepiej iść samotnie, w małej grupce niż z wielką ekspedycją.
Rozkłada przede mną liczne kolorowe mapy i mówi:
„Piekielnie ciekawe, prawda?” – Potakuję, uprzejmie, choć dalibóg, mapy jak mapy.
Koty leżą po arkuszach papieru, miauczą, przymilają się. W tym pięknym domu na przedmieściach Calgary, nad malowniczą rzeką, pełno cennych antyków i byle jakich rupieci. Dzieła sztuki i narzędzia pracy geologa. Kilof zbrukany gliną leży na dywanie. Kominek. Obok papiery, Himalaje papierów. Na kanapie stolikach, na podłodze.
Czy geolog jest trochę artystą? – Suska nim jest na pewno. Mówią o niej, że należy do bałaganiarzy. Wydaje mi się, że po prostu odnosi się wrogo do inżynierskiej pedantyczności:
- Nienawidzę zurzędniczenia. Nie ufam naukowcom, którzy unikają brudzenia rak w terenie.
Na długich paskach kartonu widnieją maczkiem zapisane zestawienia cyfr, mapy z pajęczyną poziomic, dróg, pokładów geologicznych. Jest mikroskop i okazy kamieni, próbki skał. Są grube księgi.
Gdzieś wyczytałem: „Geolog to człowiek, który zagrzebuje się w studiach nad Ziemią zanim go zagrzebią w ziemi.” Nie pasuje ta złota myśl do „Dudy” do jej kwiatów w ogrodzie, do leniwie przeciągających się kotów, do wdzięcznego chaosu w domu nad rzeką. Porusza się żywo, mówi za troje raz po raz odrzuca opadające na czoło obfite jasne włosy.
Pokazuje z dumą pelargonie, mówi o miłości do kwiatów i ludzi, po czym nagle chwyta się za głowę i biegnie gdzieś z wrzaskiem – w kuchni przypala się pizza! „
Arkady Filer też podobno o niej pisał w : I znowu Kanada pachnąca żywicą,, ale w wydaniu z 79 roku nie znalazłam o niej wzmianki. Kobietą z jego reportażu jest jakaś inna, zapalona geolożka, Jagna, która nie ma szacunku dla stanowiska mężczyzny w swojej rodzinie tak przynajmniej przedstawia ją polski podróżnik.
Trudno powiedzieć, co się dzieje z Magdaleną Suską, nie wiadomo nawet czy jeszcze żyje. Jej legenda zaczęła już żyć własnym życiem. .>

Tekst pochodzi z blog.polona.pl i jest objęty licencją Creative Commons.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji