nr. 65
VICTORIA, BC,
PAŹDZIERNIK 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Wizyta
Mikołaja
Dom Polski
6 grudnia

Zabawa
Sylwestrowa

Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

ECK -
Chłopak Karol.

O Papieżu

R.Kopplinger-
Teatr nasz

widzimy ogromny

A.Śmiarowski
O Solidarności

część 2

E.Korzeniowska-
Groby

o Święcie Zmarłych-

W.Widział-
Księgj Jakubowe

nowa powieść
Tokarczuk

L.Mongard-
Czosnek

botanika stosowana

Cricoteka
W galerii Stron

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 20


Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Korzeniowska

Groby


W jesienne dni Wszystkich Świętych i Zaduszki w Polsce masowo odwiedza się groby bliskich. W dymie kadzidła, w kolorze jesiennych liści, w blasku zniczów i świec spotykają się w tych dniach na cmentarzach dwa światy: żywych i zmarłych. Żywi odwiedzają groby przystrojone wiecznie zieloną jedliną, zapalając na nich ogień, układając kwiaty, ożywiają w pamięci tych, którzy odeszli. W te dni, jak Polska długa i szeroka ognie na cmentarzach płoną całonocną łuną, a jej blask pełen jest modlitw i szeptów. I wyraźnie czuje się w celebrze tych dni pierwiastki pierwotne.
Prasłowianie wierzyli, że w noc zaduszoną zmarli wstając z grobów jednoczą się z żywymi. Dla wędrujących duchów, by łatwiej im było trafić w miejsce przeznaczenia, nasi pogańscy przodkowie rozpalali ognie na rozstajach dróg. Gotowali strawę, którą przybyli zmarli mieli się posilić po długich miesiącach grobowej głodówki. W okresie przed chrześcijańskim n ziemiach dzisiejszej Polski zmarłym oddawano hołd dwa razy do roku: wiosną i jesienią. Wraz z nastaniem chrześcijaństwa na ziemiach polskich 996 roku, Kościół, zwalczając pogańskie praktyki zmienił wiosenne święto umarłych w Dzień Zmartwychwstania Pańskiego, a jesienne w Dzień Zaduszny. Z zaduszkami związane są pogańskie obrządki tzw. dziady obchodzone w niektórych regionach naszego kraju jeszcze w XIX wieku. Adam Mickiewicz w Dziadach cz. II przywołuje te prastare tradycję. Akcja tego kultowego widowiska rozgrywa się w noc zaduszną na cmentarzu, dokąd przybywają z czyśćca dusze szukające zbawienia. W przetworzonej formie stare zwyczaje jeszcze dziś są obecne w polskiej kulturze oddawania hołdu zmarłym na cmentarzach.
Dawniej w pogańskiej Polsce grzebano zmarłych w sadach i pod progami chat. Po przyjęciu przez nasz kraj chrześcijaństwa chowano zmarłych w kościołach i na przykościelnych gruntach. Przy czym, imiennie w kościołach chowano tylko tych, którzy zasłużyli się w życiu świeckim lub dla Kościoła. Szaraczki spoczywały na kościelnych dziedzińcach anonimowo w zbiorowych mogiłach. Dopiero w końcu XVIII wieku, miedzy innymi z powodów sanitarnych, zaczęto cmentarze przenosić poza tereny miast. Pierwszy poza miejski cmentarz w Warszawie poświęcono w 1781 roku. Początkowo budził on wielkie protesty wśród Warszawiaków, którzy nie chcieli mieć ”psiego pochówku” poza miastem. Przełomu w świadomości warszawskich mieszczan dokonał Gabriel Wodzyński, biskup smoleński. W publicznie odczytanej w kościele Świętego Krzyża swej ostatniej woli biskup wyraził życzenie być pochowanym na podmiejskim cmentarzu. Jego pogrzeb na cmentarzu Świętokrzyskim odbył się 27 listopada 1788 roku. Inni poszli za jego przykładem.
W tych czasach cmentarze nie były jeszcze piękne. Zwyczaj upiększania miejsc grzebalnych przybył do Polski w początkach XIX wieku. Wtedy to powstawać zaczęły cmentarze-parki wysadzane żałobną roślinnością z wszechobecnym cyprysem, „wykrzyknikiem żalu”. W końcu XVIII wieku najnowocześniejszym cmentarzem w Europie była londyńska nekropolia w Brookwood. Miała własną pocztę i stację kolejową. Podzielona była na sektory w zależności od wyznania zmarłych i ich statusu społecznego za życia. W tym czasie powstało Pere-Lachaise w Paryżu, Powązki w Warszawie, cmentarz Rakowicki w Krakowie i cmentarze podmiejskie w innych miastach.

Na tych nowych nekropoliach każdemu zmarłemu przypadał imiennie kawałek ziemi, krzyż i wyryty w kamieniu napis z datą urodzin i śmierci oraz innymi informacjami dotyczącymi jego życia.
Historycznie, cmentarze nie tylko były miejscem odpoczynku zmarłych, ale służyły także żywym. W Średniowieczu na ich terenie odbywały się targi, przedstawienia misteryjne i pasyjne, były także cmentarze miejscem wymierzania kary. Ponieważ zawsze odtoczone były kamiennym murem, służyły w czasie wojen jako obiekty warowne. Dawały też azyl zbiegom i uciekinierom. W Polsce w czasach zaborów i innych okresach narodowej niewoli cmentarze i groby polskich męczenników stawały się miejscem narodowego kultu. Nawet podczas największej niewoli, Polacy mieli prawo gromadnie wylegać na cmentarze. U grobów polskich królów, narodowych bohaterów, powstańców, ofiar przemocy i terroru okupantów odbywały się wówczas masowe manifestacje o charakterze religijno-patriotycznym stawały się miejscem wyrażania narodowej przynależności. Te groby, jak na przykład jeden z najnowszych, grób - symbol księdza Jerzego Popiełuszki na kościelnym dziedzińcu kościoła św.Stanisława na warszawskim Żoliborzu, to do dziś miejsca święte dla Polaków w kraju i na emigracji.
Spacer po cmentarzu może być bardzo pouczający. Polskie cmentarze są historyczną kroniką Zmieniały swój wygląd wraz ze zmianą sytuacji politycznej, ze zmianami traktowania zjawiska śmierci, a także wraz z nowymi prądami w sztukach pięknych, które przez lata miały duży wpływ na kształtowanie krajobrazu polskich cmentarzy. W czasach niewoli pomniki na grobach często były dziełami znakomitych artystów, zwłaszcza w okresie zaborów, gdy dla wielu z nich cmentarz był jedynym miejscem, gdzie mogli publicznie pokazywać swoje prace.


Tak jak w innych dziedzinach sztuki, w sztuce sepulkarnej reprezentowane są świeckie style artystyczne. Początkowo na cmentarzach królował neoklasycyzm nawiązujący do kultury szlacheckiej. Okresem, który wywarł duży wpływ na wzrost kultu zmarłych, wygląd nekropolii i ich znaczenie w życiu duchowym narodu był romantyzm. Groby utrzymane w duchu romantycznym, pełne ekspresji, strzeżone są czasem przez kamienne anioły, czasem nawiązują do neogotyku: są ozdobne i pełne symboliki. Dwudziestolecie międzywojenne to okres eklektycznej secesji i oszczędnego modernizmu. Wraz z nastaniem komunizmu zgrzebno-lastrykowe zrobiły się cmentarze z bezstylowymi grobami. W XXI wieku, tak jak wszędzie, wkroczyła na cmentarze pop kultura, nagrobki robione są masowo według sztancy i stosunkowo rzadko zdarza się jakiś wyjątkowy pomnik na grobie. Przeważnie można je zobaczyć w alejkach Zasłużonych, gdzie groby wyraźnie odróżniają się od innych bądź swoim bogactwem, bądź prostotą.
Istnieją też w Polsce cmentarze o własnym, odmiennym stylu. Do takich należy zakopiański cmentarz na Pęksowym Brzysku. Przy wejściowej bramie zaprojektowanej przez Stanisława Witkiewicza wita wita żywych aforyzm:
„Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, które tracą pamięć tracą życie. Zakopane pamięta.”
Pamięta Zakopane. Pamiętają Polacy, dlatego wiele jest w Polsce i poza nią ważnych dla Polaków cmentarzy. Monte Ciasno, Wileńska Rossa, cmentarz Orląt we Lwowie. W Polsce dziś przeważają katolickie, ale nie brak nekropolii innych wyznań: żydowskich, muzułmańskich, prawosławnych, łemkowskich, protestanckich. Każdy zmarły ma tam imiennie skrawek ziemi, jakiś pomnik, epitafium. Ale polska ziemia naznaczona jest też setkami zbiorowych mogił. Są też wstrząsające bezimienne cmentarzyska koncentracyjnych obozów, gdzie ludzkie popioły pozbawione tożsamości zaścielają każdy skrawek ziemi. W dniu Święta Zmarłych i w Zaduszki na nich również płoną znicze. Płoną też na ulicach Warszawy, gdzie znajdują się miejsca masowych egzekucji i tablice upamiętniające śmierć powstańców, na ulicach getta warszawskiego i innych miejscach kaźni. Również płonie ogień na samotnych mogiłach przydrożnych i na górskich szczytach.
W Kanadzie cmentarze wyglądają jak dobrze utrzymane ogrody o pretensjonalnych nazwach. W Victorii jest tylko jeden stary cmentarz położony nad brzegiem oceanu, na którym znajdują się stare nagrobki bez wyrazu i rosną piękne stare drzewa. Choć znajdują się na nim dwa polskie groby, symbolika i architektura tego miejsca jest mi całkowicie obca. Polskie cmentarze są ciekawsze i bliższe mojemu sercu. W naszym kanadyjskim domu mówi się po polsku, ale moje dzieci nie rozumieją polskich sentymentów. Weźmy, chociaż Wszystkich Świętych czy Zaduszki. We mnie smutek, melancholia i zaduma, a one mają znaki zapytania w oczach.
- Mamo. Dlaczego jesteś smutna? Przecież zbliża się Halloween!
A mnie, przybyszowi z Polski trudno zrozumieć, że w Ameryce Północnej dniem pamięci o zmarłych jest przypadający w maju Memorial Day, a cmentarze to parki pamięci, w których oprócz pogrzebów odbywają się śluby i inne imprezy o charakterze radosnym. Zamiast grobu każdy zmarły ma na trawniku przypominającym zielony aksamit tabliczkę z nazwiskiem. W parku tym rosną piękne drzewa, dekorują go rzeźby i kopie antycznych świątyń lub angielskich kościółków.
Na jednym z takich miejsc wiecznego spoczynku w Los Angeles znajduje się gigantyczny obraz Jana Styki „Zmartwychwstanie”. Ogromne to dzieło pokazywane jest w specjalnie w tym celu zbudowanym teatrze, bo w Ameryce cmentarz to nie koniecznie smutne miejsce, tak jakby tu nie sięgała przestroga memento mori. Inne jest tu też podejście do śmierci, która nie jest śmiercią opłakiwaną, a pogrzeb często w niczym nie przypomina polskiego obrządku. Wielu z tych, którzy odeszli nie ma nawet grobu, bo ich prochy rozsypane w jakimś miejscu stają się początkiem innego życia. Słyszałam nawet o tym, ze przy współczesnym stanie technologii zwłoki ludzkie można przerobić na syntetyczny diament i oprawić go na przykład w pierścionku czy wisiorze. No cóż, co kraj to obyczaj, mówi stare przysłowie.
To nie moja tradycja. Trudno to zrozumieć kanadyjskim dzieciom czekającym z niecierpliwością na Halloween.
Ja nie czekam, bo nie lubię Halloweenowych zwyczajów ani tutejszych cmentarzy. W nadziei, że poczuję pierwotnego ducha tej ziemi, gnana jakimś atawistycznym instynktem, pójdę zapalić świeczkę przy kamiennym kręgu, który jest prastarym grobowcem. >.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji