nr. 68
VICTORIA, BC,
STYCZEŃ 2016
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Komunikat
konsulatu
podwójne
obywatelstwo

Zabawa
Walentynkowa

Dom Polski
13 luty


ARTYKUŁY

Od Redakcji

E. Sawicka
Tadeusz Konwicki

sąsiad

ECK
Cały naród

buduje stolicę

tygodnik Piast
Kolumna Zygmunta

Warszawa

E. Caputa-
Teatr

w Domu Polskim

B. Głogowska-
Nabieranie
Odwagi


E. Caputa-
Wśród swoich
Wywiad z Adelą

L. Mongard-
Włoszczyzna


W Galerii Stron
Warszawa
pędzlem Canaletto


Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 23

Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Caputa

Lubię być wśród ludzi
wywiad z Adelą Kołodziejczyk

Adela Kołodziejczyk grała postać gospodyni w inscenizacji zatytułowanej „Wigilia Polska” w reżyserii Marka Lachowskiego. W parę dni później umawiamy w jej mieszkaniu. Siedzimy przy herbacie i ciasteczkach.
- Mieszkam w Victorii od trzydziestu paru lat i jak długo pamięcią sięgnę, to gdzieś jesteś, albo w kuchni, albo na scenie. Jakbyś była tu od zawsze. Skąd się wzięłaś w Kanadzie? - pytam ją na wstępie.
- Przyjechałam ze Śląska, do Kanady do wuja w 1964 roku. Najpierw mieszkałam Winnipegu. Tam miałam dużo rodziny, ale również miałam rodzinę w Victorii…
W 1965 roku przyjechałam na stalę do Victorii. No i wtedy zapoznałam się z Mieczysławem Kołodziejczykiem. Byłam elegancko ubraną dziewczyną. Mnie się w Polsce nieźle powodziło. Mieszkałam u rodziców, ale byłam samodzielna. Pracowałam jako fryzjerka. Dużo zarabiałam. Ciągle leciałam sobie coś kupić. Mogłam wrócić, ale zostałam. Wyszłam za mąż i szybko dostałam robotę w swoim fachu. Musiałam jednak najpierw zdać egzaminy fryzjerskie, te obowiązujące w BC, bo te, które zdałam w Winipegu się w BC nie liczyły. Pracowałam w swoim fachu, jako fryzjerka w prywatnym zakładzie. Pracowałam tam 15 lat. Moja koleżanka zaczęła mnie namawiać, bym się zaczęła starać o rządową pracę. Rozwiodłam się z mężem. Byłam samotną matką, poza tym musiałam myśleć o przyszłości, więc starałam się o pracę w szpitalu. Kilka razy składałam aplikacje, aż w końcu dostałam pracę w housheeping.
Pamiętam, gdy już pracowałam w szpitalu, to podeszła do mnie kiedyś jedna znajoma w Domu Polskim i spytała mnie, czemu chcę być sprzątaczką, skoro mam taki dobry zawód? Powiedziałam jej, że żadna praca nie hańbi. Lekarze w szpitalu mówili, że wszyscy tam jesteśmy na równi potrzebni. Oni nie mogliby leczyć, gdybyśmy my nie sprzątały. Poza tym, pracując w szpitalu miałam różne dodatki socjalne i perspektywy na lepszą emeryturę.
- Czy dawno jesteś członkiem Stowarzyszenia Polaków w Victorii?
- Jak przyjechałam do Victorii pierwszy raz, zdaje się, że akurat był Mikołaj, to poszłam ze stryjkiem do Polskiego Domu i zapisałam się do Stowarzyszenia. Wówczas prezesem był pan Jan Kojder. Jak się wtedy zapisałam, to się nigdy nie wypisałam.
- To piękny staż. Czy jesteś dziś członkiem honorowym?
- Tak. No to przecież tyle lat.
- No i co? Czy od początku aktywnie działałaś na rzecz Polonii?
- Od zawsze brałam udział w akademiach, śpiewałam chórach. W 1967 roku przyjechał do Victorii ksiądz Antoni Kwarta. Ksiądz był wielkim patriotą. Zaczął organizować grupę taneczną. Prowadził akademie. Tańczyłam w Krakusie, śpiewałam na akademiach czy to majowych czy listopadowych. Lubię to robić.
- Czy brałaś udział w takich występach również w Polsce?
- Tak. Gdy mieszkałam w Polsce należałam do młodzieżowego koła pieśni i tańca. Jeździliśmy z występami nawet do Bielska-Białej. w technikum, nauczyciele brali mnie do akademii, bo miała zawsze silny głos i wyraźnie mówiłam.
- A gdy teraz Marek Lachowski poprosił cię do pracy w organizowanym przez siebie kółku teatralnym? I miał dla ciebie rolę?
- No, specjalnie nie musiałam się zastanawiać, tylko powiedziałam Markowi żeby mi za dużo tej roli nie dawał, bo nie wiem czy dam radę wszystko zapamiętać. No, ale nauczyłam się na pamięć tego, co mi dał. No, ale jak Stasio zaczął improwizować to się trochę pogubiłam – wybucha serdecznym śmiechem.
No, trochę mi dawał się znaki, kiedy mam mówić swoje kwestie, tylko, że to, co on mówił to było trochę inne od napisanej roli. No właściwie to, kto inny miał grać gospodarza, ale w ostatniej chwili się wycofał. Staszek wziął jego rolę, był chyba tylko na dwóch próbach, a my przygotowywaliśmy się kilka tygodni, no, ale wszystko dobrze wypadło i ludziom się podobało.
- Miałaś tremę?
- Jeszcze, jaką! Bałam się, że źle wypadnę, że zapomnę tekstu. Okropnie się denerwowałam przed występem.
- Występujesz tyle lat. Śpiewasz w zespole „The White Eagle Band”… I ciągle się denerwujesz przed występami?
- No tak, ale nie śpiewam solo. Jak się czegoś zapomni, to inni śpiewają, więc się natychmiast wskakuje. A w przedstawieniu „Wigilia” miałam samodzielną rolę. To robiło różnicę. Lubię występować na akademiach, ale w teatrze nigdy nie brałam udziału, bo w Victorii nikt nigdy nie próbował założyć przed Markiem amatorskiego teatru. A teraz będziemy podobno przygotowywać jakieś nowe przedstawienie…no i też w zespole przygotowujemy się do nowego repertuaru…
- Jesteś wiec bardzo zajęta.
- O tak ja się nigdy nie nudzę, jak nie scena lub zespół, no i jeszcze chętnie pomagam w kuchni, gdy w Domu Polskim robi się jakieś imprezy dla Polaków.
- Dlaczego się tak udzielasz?
- Lubię być wśród ludzi.
- Dziekuję bardzo za rozmowę i życzę sukcesów. >

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji