nr. 73
VICTORIA, BC,
SIERPIEŃ 2016
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

W Domu Polskim
Kalendarz imprez
do końca roku

Piknik Polonijny
Nad Elk Lake
28 sierpnia

Biesiada
Dom Polski
3 września

Polski Festival
Vancouver
4 września


ARTYKUŁY

Od Redakcji

W. Widział -
Bitwa Warszawska

Cud nad Wisłą

P.Stokłosa-
Czereśnie

w 20 smakach

E.Kamiński
Zesłańcy

cz. 4

E.Caputa-
Poczytajcie

recenzja książki

L. Mongard-
Szałwia


M.Lachowski-
Grupa teatralna

podziękowanie

I.Lompart-
Polska Szkoła

zakończona piknikiem

W Galerii Stron
Chełmoński

Polskie pejzaże

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 28

Rozmaitości
ludzie listy piszą

Indeks autorów

Władysław Widział

Bitwa Warszawska


Wojna polsko-bolszewicka z 1920 roku została uznana za jedną z najważniejszych wojen w historii XX wieku. O jej przebiegu zadecydowała Bitwa Warszawska, która odbyła się w dniach 13-17 sierpnia 1920 roku. Zwycięstwo polskiej Armii dowodzonej przez marszałka Józefa Piłsudskiego powstrzymało bolszewików od planów podboju Europy. Powszechnie nazywamy ją Cudem nad Wisłą, a jej rocznicę, na pamiątkę tego zwycięstwa, obchodzimy 15 sierpnia w dzień Wniebowstąpienia Matki Boskiej jako Dzień Wojska Polskiego. Choć po prawdzie polskie zwycięstwo nad bolszewikami nie było cudem, a jedynie wynikiem sprawnego dowodzenia marszałka i szczęśliwym splotem wydarzeń.
Wypowiedziana Polsce przez Radziecką Rosję bolszewicką wojna rozpoczęła się oficjalnie 4 lutego 1919 roku w miejscowości Mosty na foncie ukraińsko-białoruskim. Przez kilka miesięcy obie zaangażowane w tę wojnę strony zbierały siły do ataku. Zarówno wojsko polskie jak i Czerwoni byli dość słabo uzbrojeni i nieodpowiednio wyposażeni; największym brakiem oprócz niewystarczającej ilości broni i umundurowania stanowił w obu armiach brak obuwia.
Mimo, że to rewolucyjna Rosja była inicjatorem tej wojny, sowiecka propaganda, a za nią komunistyczna prasa zachodnia przedstawiała Polskę, jako agresora atakującego nowo powstały komunistyczny kraj. Nie sprzyjało to sprawie nowopowstałego państwa polskiego, a wręcz sprawiło, że robotnicy portowi krajów zachodnich odmawiali ładowania do Polski towarów mających wspomagać polską armię bronią, umundurowaniem czy żywnością. Dopiero, gdy Polski rząd wyraził zgodę na przyjęcie pewnych ustępstw odnośnie ustanowienia polskich granic, między innymi ustanowienia polskiej granicy wschodniej na linii Curzona, kraje Ententy zaczęły udzielać Polsce pomocy, ale raczej w ograniczonym wymiarze. Naprawdę, więc w walce z sowiecką Rosją Polacy, z niewielkimi wyjątkami, zdani byli na samych siebie.
Polska ofensywa zaczęła się w kwietniu 1919 roku i w krótkim czasie stronie polskiej udało się zdobyć szereg miast na wschodzie, między innymi Wilno, Pińsk, Lidę, ale nie były to jakieś błyskotliwe zwycięstwa, bo wojska bolszewickie po prostu uciekały przed Polakami. We wrześniu 1919 polski radio wywiadowca Jan Kowalewski zdołał złamać rosyjskie szyfry Białych i Czerwonych. Było to istotnym wydarzeniem w przebiegu wojny. Dzięki możliwości odczytywania przechwytywanych depesz, Józef Piłsudski znał dokładnie sytuację na bolszewic-kich frontach i zdawał sobie sprawę, że położenie Polski w tej wojnie zmieni się diametralnie w momencie, kiedy Czerwona Armia rozprawi się z Białymi pod wodzą wspieranego przez Zachód, Antona Denikina. Dlatego starał się zdobyć sobie sojuszników z Ukrainy i Litwy, nawet za cenę ustępstw terytorialnych. W początkowej fazie polska ofensywa okazała się zwycięska, a polskie wojska ustanawiały front coraz bardziej wysunięty na wschód. W kwietniu 1920 roku armia polska pod wodzą Rydza Śmigłego wkraczała do Kijowa. Uderzenie na Kijów było całkowitym zaskoczeniem dla bolszewików, którzy w efekcie tej przegranej postanowili przyspieszyć kontrofensywę, co nastąpiło w lipcu 1920 roku. Polacy zaczęli przegrywać. W pierwszych dniach lipca wojsko polskie cofnęło się ok. 200-250 km na zachód. Spektakularne zwycięstwa bolszewików wprowadziły w euforię Lenina i jego współpracowników na Kremlu, którzy codziennie przesuwali na zachód chorągiewki na mapach Europy. A ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc Lenin podekscytowany dotychczasowymi osiągnięciami zaczął rozmyślać o równoczesnym rewolucyjnym podboju Europy Południowej, tym bardziej, że na Węgrzech ogłoszone republikę ludową. Na poludniowy wschód skierowana została, walcząca do tej pory na północy, konna armia Budionnego. Jedyną przeszkodą w drodze na południe stanowił znajdujący się w rękach polskich Lwów. W sierpniu 1920 roku Budionny rozpoczął atak na miasto. W obronie Lwowa walczyły wojska polskie pod dowództwem generała Wacława Iwaszkiewicza i wojska ukraińskie. Ważny udział w obronie miasta miała też ludność cywilna. Specjalnym męstwem w obronie Lwowa wsławił się oddział młodych ochotników “Orląt Lwowskich”. W trakcie walk z bolszewikami z oddziału liczącego 330 młodocianych żołnierzy zginęło 318. Szturm na Lwów trwał do 20 sierpnia.
Tymczasem wojska sowieckie pod dowództwem generała Mikchaiła Tuchaczewskiego szły w kierunku Warszawy.
“(...) Po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru. Na Wilno, Mińsk, Warszawę – marsz” – brzmiał rozkaz Tuchaczewskiego 2 lipca 1920 roku, gdy do walki z polską armią ruszył bolszewicki front zachodni w liczebności 270 tysięcy żołnierzy. W krótkim czasie armia radziecka pokonała w marszu ponad 400 km zdobywając po drodze polskie placówki i miasta. Wojska bolszewickie szybko dotarły na przedmieścia Warszawy. Miasto szykowało się do obrony. W ostatecznej rozprawie z bolszewikami dopomogło Polakom drugie ważne w tej wojnie wydarzenie. Otóż przy wziętym przez bolszewików do niewoli polskim oficerze Rosjanie znaleźli mapnik z rozkazami marszałka Piłusudskiego dotyczącymi ważnej w tej walce, planowanej ofensywy znad Wieprza, która w efekcie zadecydowała o zwycięstwie Polaków. Tymczasem marszałek Tuchaczewski uznał ten przechwycony rozkaz za fortel ze strony polskiej i w ogóle nie wziął go pod uwagę w swoich strategicznych planach. Batalia na obrzeżach Warszawy doprowadziła do rozgromienia Armii Czerwonej. Oto jak opisuje tę bitwę korespondent wojenny Grzymała Siedlecki:
“Walczą przez całą noc - i zwyciężają. Nad ranem wróg jest już pokonany, złamany. Nie wytrzymuje naszego naporu, cofa się w popłochu na Radzymin, próbuje się tu oprzeć - nie wytrzymuje naszego nacisku, ucieka ku Liwcowi - a X dywizja i dywizja białorusko-litewska pędzą za nim, otaczają go, łamią, odbierają Wyszków, wyrzucają go za Bug.
W tych to bojach, w pierwszym ich dniu, rozpromieniał naród polski bohaterską śmiercią swoją ksiądz Ignacy Skorupka, kapelan z X dywizji.
Jest to chwila ta właśnie, kiedy każdy z bojowników naszych wyczuwa, że na jego czci żołnierskiej spoczęła cześć Ojczyzny, że odeń już tylko zależy, czy padnie Warszawa, czy się ostoi. Wtedy to właśnie młody kapłan, ksiądz Skorupka, na równi ze wszystkimi poczuwa się zesłanym do spełnienia bohaterstwa. Nawdziewa na ramiona znak swojej służby: stułę kapłańską; bierze w dłonie krzyż i - krzyżem tym tylko uzbrojony - wkracza w czołgające się po polu tyraljery. Idzie wyniosły, z krucyfiksem wzniesionym ponad głową, by zewsząd, jak najdalej, widziano, że Chrystus umęczony maszeruje jak prosty żołnierz, z polskimi rycerzami. Przed nim grad kul karabinowych, ulewa z kulomiotów; raz po raz wali przed nim i obok niego szrapnel bolszewicki, granaty wyrywają mu drogę spod nóg, a on - modlitwą i wiarą już uniesiony tam, w górę, do Stwórcy, a tu - jedno już tylko imię, imię Polski mający w pamięci - kroczy, ucieleśniony pomnik heroicznego obowiązku.
Już jest w kurzawie takiej kul, że nie widać go spoza niej, tylko błyszczy krzyż nad głową jego. Tym, co padają, krzyż ów pokazuje drogę do nieba: tam się za chwilę znajdziecie. Tym, co jeszcze żyją, krzyż księdza Skorupki przypomina, za co walczą. Więc wzrasta nieugiętość obrońców. Za Boga i za Ojczyznę! Podwajają się siły, utysiąckrotnia się ich wola zwyciężenia.
Aż nareszcie kula nieprzyjacielska zabija świętego kapłana.
Któż podejmie się opisać, co na ten widok powstaje w sercach żołnierzy!? Ile się żądzy zrodziło odwetu, pokarania wroga za ten zgon przejasny?!
Na okrytym chwałą polu X dywizji pełen nieśmiertelnej glorii pozostał trup księdza Ignacego Skorupki. To miejsce jest uświęcone.
Przewspaniałe to były w ogóle dni te: 17, 18 sierpnia i dalsze.
Piszący te słowa miał wówczas sposobność przebywać niemal w linii ognia i podziwiać cud przemiany polskiego żołnierza. Kto by był w nim poznał rozbitka lipcowego! Jaki animusz! Jaka radość w oczach! Jaki niepowstrzymany pęd naprzód!
Pamiętam atak dywizji jenerała Junga na Mińsk Mazowiecki.
Dziś, we wspomnieniu, patrzę na ten pochód, jak na jakiegoś poloneza, w którym bataliony sunęły pod wtór muzyki armatniej. Spiekota nie-wypowiedziana i słońce miłosne, a tu - w pyle gościńców i pól - tysiące naszych bohaterów pędzą całe nawały struchlałych bolszewików.” (Adam Grzymała Siedlecki, “Cud Wisły. Wspomnienia korespondenta wojennego.”, 2007)

Ambasador brytyjski w przedwojennej Polsce, lord Edgar Vincent D’Abernon, uznał Bitwę Warszawską za “osiemnastą decydującą bitwę w dziejach świata”. W jednym z artykułów pisał: “Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione... Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji (...). Zadaniem pisarzy politycznych jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska”. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji