nr. 74
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2016
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

W Domu Polskim
Kalendarz imprez
do końca roku

Thanksgiving
Dożynki
Dom Polski
16 pażdziernik

Polskie delikatesy
znowu mamy
w Victorii


ARTYKUŁY

Od Redakcji

J.Łukaszewski -
My imigranci

wszystkich krajów

B.Wolszczak-
Kto ty jesteś?

Polak mały!

E.Kamiński
Beniowski

cd zesłańców

E.Starosta-
Ojczyzna

ojcowizna
język polski

L. Mongard-
Len


Biesiada
w Domu Polskim

odbyła się

W.Widział-
Zbudować Myrdyrdę

tratwą po Polsce

W Galerii Stron
L.Wyczółkowski

z palety mistrza

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 29

Rozmaitości
ludzie listy piszą

Indeks autorów

Ewa Starosta

Średniowiecze: Ojczyzna - ojcowizna


Bogurodzica dziewica, Bogiem sławiena Maryja
U Twego syna gospodzina, matko, zwolena, Maryja!

– apostrofą do Matki Boskiej zaczyna się najstarszy zabytek polskiej literatury. Wiadomo, iż utwór powstał po wieku X a przed XIV. Najnowsze koncepcje głoszą, że najpewniej napisano go w wieku XI, gdyż występuje tam grupa archaizmów, które nie pojawiają się w żadnym późniejszym utworze.
Ale nie starość wyróżnia Bogurodzicę spośród innych zabytków piśmiennictwa. Ta pradawna pieśń religijna stała się pieśnią bojową, śpiewaną przez rycerstwo przed bitwą. Tak opisuje Długosz scenę poprzedzającą bój pod Grunwaldem: „(Król) Napatrzywszy się do woli zastępom nieprzyjaciół, zjechał na równinę i wielu towarzyszy pasem rycerskim ozdobił; dla dodania zaś swoim serca, krótką, ale silną zagrzał ich przemową, a sam z konia, tak jak na nim ubrany siedział, ponowił jeszcze spowiedź. Gdy wytrąbiono hasło bojowe, wszystko wojsko królewskie zaśpiewało pieśń ojczystą Bogurodzica, a potem z podniesionymi kopiami pobiegło do bitwy.”
Używa, więc Długosz określenia pieśń ojczysta, nie zaś religijna, tak jakby najistotniejsze w niej było, że własna, nasza, polska. Polski jest tutaj na razie tylko język, dopiero czas nada pieśni wymiar narodowy, dzięki głębokiej symbolice drogi rozpoczętej Bogurodzicą, a prowadzącej do Najświętszej Marii Panny Królowej Polski. Ale o Polsce nie ma w pieśni słowa, ani o pomocy w dziełach narodowych, ani o wsparciu w waleczności, ani o obronie przed nieprzyjaciółmi, ani o zdrowiu królewskim. Prośba zawarta w Bogurodzicy ma charakter wyłącznie religijny:

To dać raczy, jegoż prosimy
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt!
Kyrie elejson

I taki był pierwszy polski hymn narodowy.

* * *

Patriotyzmu w nowoczesnym rozumieniu tego słowa wieki średnie nie znały. Inne też było pojęcie zdrady. Ówcześni zdrajcy – żeby zyskać to miano – nie musieli wiązać się z siłami zewnętrznymi, z wrogami swego kraju. Zdradę pojmowano, jako zamach na prawa osoby panującej, nie miała, więc charakteru narodowego, a jeśli już to personalno – narodowy.
„Z każdej stronnicy dziejów Średniowiecza możemy wyczytać, jak silny wpływ wywierały afekty wywołane przywiązaniem do osoby książęcej – pisze znakomity znawca epoki Johan Huizinga. W innym zaś miejscu „Jesieni średniowiecza” czytamy: „Przywiązanie do książąt miało charakter dziecinnie impulsywny; wyrażało ono w sposób bezpośredni odczuwanie wierności i wspólnoty. Był to jak gdyby dalszy ciąg tych więzów, które łączyły (…) wasalów z ich panem. To poczucie wspólnoty rozpalało się podczas otwartych zatargów w namiętność, która zapominała o wszystkim. Jest to poczucie łączności ze swym stronnictwem, a nie jakieś przywiązanie do państwa.”
To są prawidłowości ogólne, wspólne dla całej Europy. Czy dla Polski również? Na pewno tak, w tym zakresie, że ujawniają się w tym czasie przede wszystkim emocje, instynkty i odczucia pierwotne, będące jedynie zalążkami instynktów polityczno-patriotycznych, potencjałem dla wieków następnych.
Tam, gdzie rządzą emocje, braknie refleksji. Są to więc sprawy, o których się nie myśli, nie mówi, nie pisze. W warstwie pierwszej zbyt są oczywiste, w warstwie drugiej zbyt jeszcze trudne i skomplikowane. I dlatego nie znajdziemy w żadnym średniowiecznym utworze poetyckim pisanym po polsku ani refleksji nad ojczyzną, ani wzmianki o stosunku do ojczyzny.
A przecież byłyby do tego okazje. Na przykład w wierszu „O zabiciu Andrzeja Tęczyńskiego”, którego autor, płonąc żądzą odwetu , ostrymi słowy piętnuje mieszczan – zabójców i wyolbrzymia zbrodniczość czynu poprzez kontrast ze szlachetnością ofiary. Wydawałoby się, więc, że będzie mnożył zasługi zamordowanego szlachcica. Tymczasem w utworze znajdujemy tylko jeden wers temu poświęcony:
„Chciał ci królowi służyci, swą chorągiew mięci”.
Znów nie ma słowa o Polsce. Zasługi mierzy się wiernością wobec pana i sukcesami w rycerskim rzemiośle. Oto średniowieczny patriotyzm. Jeszcze bardziej „rozczaruje” nas najciekawszy polski utwór średniowieczny – „Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią”, rozczaruje tzn. utwierdzi w takim, a nie innym średniowiecznym odbiorze świata, wizji czynów dobrych i nagannych. Dopiero wiele dziesiątków lat później zacznie krzewić się przekonanie, że

„A jeśli komuś droga otwarta do nieba,
Tym, co służą ojczyźnie…”

W wiekach średnich, otwartą drogę do nieba mieli tylko umartwiający swe ciało święci. I chociaż bez wątpienia drugim, oprócz świętego, bohaterem i ideałem literatury średniowiecznej był rycerz, to we wspomnianym utworze nie przysługują mu z racji waleczności jakieś dodatkowe przywileje, nie skarbi sobie tym sposobem zasług w niebie. Odwrotnie, w „Rozmowie mistrza Polikarpa ze Śmiercią” znajduje się ostrzeżenie przed nadmierną ochotą do bitewnego rzemiosła. Mówi Śmierć:

„Kto się rad ku bitwie miece
Utnę mu rękę i plece”.

Wprawdzie Śmierć grozi zdrajcom, ale w jakim kontekście!

„Wszyscy zdradźce i lifniki
Zostawię je nieboszczyki”

Zdrajcy wymienieni są jednym tchem z lifnikami (lichwiarzami), tym samym pod pojęciem zdrada należy rozumieć jakiekolwiek sprzeniewierzenie. Jest zdrada czymś ze sfery prywatnej, a nie społecznej czy narodowej.

* * *

Istnieje jednak dzieło, z początku XII wieku pochodzące, w którym słowa: Polska, miłość do Polski, obrona ojczyzny, potęga państwa, wstępują raz po raz. Uchodzi ono za pierwsze dzieło naszej literatury narodowej i miano to sprawiedliwie mu się należy z racji rozmiarów, treści i świadomie artystycznej formy. Ale dzieła tego nie stworzył Polak, ani nie jest po polsku napisane. Mowa oczywiście o „Kronice polskiej” Anonima tzw. Galla.
O kronikach wieków średnich nieprzychylnie wypowiadał się Johan Huizinga. „ U kronikarzy średniowiecznych historia usycha” – pisał, porównując ich prace z dziełami historyków starożytnych, którzy usiłowali przeniknąć mechanizm dziejów, oglądać fakty z wielu stron, uwzględniać skomplikowany kontekst zdarzeń.
Istotnie, kroniki średniowieczne są jedynie dziejami królów i książąt, a właściwie katalogami ich czynów zbrojnych, przede wszystkim zwycięskich bitew i wojen., Nader często wyłania się z nich jednostronnie widziany wizerunek władcy, z którego kiesy praca kronikarza była opłacana.
„Kronika polska” Galla nie odstaje od tego obowiązującego w całej Europie wzorca. Jej celem jest opis panowania Bolesława Krzywoustego, a tylko gwoli uświetnienia tego obrazu pojawią się historyczni i legendarni poprzednicy obecnie panującego władcy. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, iż z rodu Piastów wyróżniany został Bolesław Chrobry. Do tradycji potęgi państwowej i sukcesów militarnych Polski w owych czasach nawiązać chce, bowiem imiennik – Bolesław Krzywousty. Mimo swoich ograniczeń „Kronika polska” zasługuje na wnikliwą uwagę. Niektóre sformułowania i sposób rozłożenia akcentów pozwalają wyłuskać cechy, które od początku istnienia państwa charakteryzowały, no właśnie, kogo?, naród polski?, powiedzmy raczej jego czołowych przedstawicieli.
Gall głosi w swym dziele oficjalną ideologię polityczną, jest narzędziem, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, propagandy politycznej. Pisze przecież swe dzieło w oparciu o wiadomości i sugestie otrzymane w kancelarii królewskiej, od ludzi, którzy stanowili ówczesną elitę umysłową, kościelną i polityczną, i mieli bezpośredni wpływ na rozwój wydarzeń. Owi dostojnicy oglądali zdarzenia w innej perspektywie niż zwykli mieszkańcy kraju, posługiwali się pojęciami, które nie były jeszcze w powszechnym obiegu, chcieli nazwać ożywiające Polaków emocje, przetopić je w nienaruszalne zasady i wartość.
Jakie elementy owej oficjalnej ideologii zasługują na szczególną uwagę? Po pierwsze, przekonanie, iż panujący Piastowie są „przyrodzonymi panami” Polski. Ci, którzy przyrodzonym panom nie dochowują wiary, prowadzą do upadku i zniszczenia kraju – ostrzega Gall. Ziemia, którą władają Piastowie (panowie przyrodzeni, czyli dynastia dziedzicznie panująca w kraju od wielu pokoleń, a więc jakoby „od niepamiętnych czasów”) jest ojcowskim dziedzictwem. Ich ojcowizna staje się dla zamieszkujących ją ludzi – poddanych „panów przyrodzonych” – ojczyzną. A ojczyzny broni się tak samo jak ojcowizny. „(…) cóż dziwnego – pisze Gall w liście wstępnym do księgi III – jeśli ci, którzy bronią ojczyzny lub dziedzictwa ojcowskiego, lub mszczą się doznanej, krzywdy, szukają raczej w bitwie chwalebnej śmierci, nie od trucizny, niżby mieli haniebnie podlegać własnym sługom”. Znamienne jest bardzo, że Bolesław Krzywousty w przytoczonej przez Galla mowie, zagrzewając rycerstwo do boju, powołuje się na miłość ojczyzny, a nie na przywiązanie do siebie.
Łącznie z pierwszym pojawia się drugi element oficjalnej ideologii – największą hańbą jest poddaństwo sprzeczne ze starodawną wolnością Polski. Oto zanotowana przez kronikarza odpowiedź Bolesława Krzywoustego na list cesarza niemieckiego Henryka V, w którym cesarz zobowiązuje się zaprzestać prowadzenia wojny i opuścić ziemie Polski pod warunkiem, że otrzyma 300 grzywien: „Bolesław, książę polski, ofiarowuje cesarzowi pokój, ale nie za cenę denarów. Do waszej cesarskiej woli pozostaje iść dalej lub wracać, lecz postrachem lub dyktując jednostronnie warunki nie znajdziesz u mnie nawet jednego lichego obola. Wolę, bowiem w tej chwili stracić królestwo Polski, broniąc jego wolności, niż na zawsze spokojnie je zachować w hańbie poddaństwa.”
Nie ugiął się władca Polski, który bronił kraju przed nawałnicą niemiecką nie tylko ze swoją drużyną, ale przy udziale ludu polskiego (charakterystyczny szczegół w „Kronice” o „zawziętym chłopstwie”).
Zaś odwrót cesarza opatruje Anonim następującym komentarzem: „A że nadęty pychą, zamyślał podeptać starodawną wolność Polski, Sędzia sprawiedliwy wniwecz obrócił te jego zamiary”.
Pisał Gall „Kronikę polską” na zamówienie, jego zapłata zależna była od tego, jak ocenią dzieło Bolesław i jego doradcy, musiał więc pomieścić w „Kronice” opinie zgodne z panującymi na dworze przekonaniami i nastrojami. A akcenty padają na „starodawną wolność Polski” i „miłość ojczyzny”, jako najważniejszą więź między mieszkańcami kraju. Musiały być to wówczas wartości pierwsze, podstawy ideologii państwowej, które dzieło kronikarza objawić miało na zewnątrz, a głosić i krzewić wewnątrz kraju.
Dowód na to, że wolność jest tą wartością, którą Słowianie cenią najwyżej znajdujemy zresztą w innym wczesnośredniowiecznym utworze. Niemieckim! Kronikarz Windukind z Korwei napisał: „przenoszą oni drogą im wolność nad wszelką nędzę”. Inny zaś niemiecki kronikarz, bardzo nieprzychylny Polakom Thietmar, użył w związku z osobą Bolesława Chrobrego określenia „honor wolności”.

* * *

Dokumentów literackich z okresu średniowiecza nie pozostało wiele. Z nielicznych tekstów można odczytywać poglądy Polaków na kraj, ojczyznę. Ale wiadomości o ich stosunku do państwa polskiego zawarte są jeszcze gdzie indziej. Zakodowała je historia. Bieg historii zaświadcza o specyficznie polskim fenomenie, który z całą pewnością jest funkcją owego średniowiecznego patriotyzmu, rozumianego
jeszcze inaczej niż dziś, ale działającego już na tyle silnie, by doprowadzić do rzeczy zdumiewających .
Polska średniowieczna, podobnie jak inne kraje Europy, przeżyła proces zwany rozbiciem feudalnym. Zapoczątkował je testament Bolesława Krzywoustego . Ale formalnie i w dużej mierze faktycznie, zaczęło się ono pół wieku później, bo w roku 1194 – śmiercią Kazimierza Sprawiedliwego, ostatniego księcia krakowskiego, sprawującego na większości ziem polskich rolę księcia zwierzchniego. I co dzieje się dalej? W roku 1201 księciem śląskim zostaje Henryk Brodaty, który podejmie pierwszą próbę zjednoczenia, a już w roku 1295 koronuje się Przemysł II. Polska ma znowu jednego władcę, chociaż proces zjednoczenia trwać będzie jeszcze za kadencji jego następców.
Nie ma innego kraju, w którym rozdrobnienie feudalne trwało tak krótko. Rozbicie feudalne trwa we Francji do wieku XV, na Rusi do wieku XVI, w Niemczech i we Włoszech do wieku XIX. Dlaczego więc u nas tak niedługo? Wiąże się to ściśle z owym poczuciem, iż całość ziem polskich to ojcowizna, całość jedna i niepodzielna. Żadna ziemia nie jest ważniejsza od ojcowizny. „ Żadnego dziedzictwa po wujach lub matce nie posiada się tak słusznie i zaszczytnie, jak dziedzictwa po ojcu” – usłyszał cesarz niemiecki od Kazimierza Odnowiciela, gdy proponował mu pozostanie wśród Niemców i władanie matczynym dziedzictwem (Gall, Kronika, ks. I, rozdz.19). Idea jedności dziedzictwa ojcowskiego przyświecać będzie poczynaniom książąt piastowskich, „panów przyrodzonych”, w czasie rozbicia państwa na dzielnice.
O Wincentym Kadłubku, kronikarzu XIII-wiecznym, mówi się jako o gorącym patriocie polskim, ponieważ pragnąc przedstawić w sposób najdobitniejszy waleczność Polaków i ich umiłowanie wolności opisywał rzekome zwycięstwa polskie nad Aleksandrem Wielkim i Cezarem. Tymczasem jego patriotyzm tkwi w czymś innym. Pisał Kadłubek swoją kronikę w czasie rozbicia kraju, ale używał pojęcia „polskie królestwo”.
Pojęcie królestwa, jako jednolitej całości trwało przez cały okres rozbicia, było w użyciu w ówczesnych dokumentach i zapisach, np. śląska kronika książąt określa ziemię śląską, jako część „ciała Królestwa Polskiego”. Tak symbolicznie widzieli zjednoczenie ziem polskich jego ówcześni obserwatorzy.
Władca – oto postać, z którą łączy się osobny zespół problemów, najściślej związanych również ze stosunkiem Polaków do ojczyzny. Zajmowali się tym zagadnieniem i historycy, i prawnicy (Jan Baszkiewicz, Konstanty Grzybowski), ponieważ relacja władca – społeczeństwo jest jedną z najistotniejszych w historii naszego narodu. Co ciekawe, stwierdzili oni występowanie już w wiekach średnich trzech zasad, które przez długie wieki będą w Polsce obowiązywały. Po pierwsze, zasada „panów przyrodzonych”, albo inaczej przyrodzonego prawa dynastii do rządów. Działanie tej zasady w średniowieczu stwierdziliśmy w sposób nie budzący wątpliwości. Dwie pozostałe zasady zaczęły się dopiero formować i zaznaczać: zasada wyboru władcy i zasada oporu wobec władcy.
Wydawać by się mogło, że są to zasady sprzeczne, że wykluczają się nawzajem. Ale tak, w pojęciu ówczesnych, nie jest. Prawo do tronu ma dziedzicznie panujący Piast. Jednak, gdy okaże się władcą słabym, niezdatnym do rządów lub tyranem można go usunąć i powołać na tron innego Piasta. „Słusznie traci prawo do panowania, kto nadużywa udzielonej mu władzy” – znajdujemy u Kadłubka. Dzieła zjednoczenia dokonają, więc władcy panujący z wyboru, z woli poddanych.
Nie znaleźliśmy w wiekach średnich patriotyzmu w nowożytnym rozumieniu tego słowa, ani też przywiązania do państwa. Decydują o wszystkim emocje, za to chlubnie i pożytecznie dla kraju. Przywiązanie do „panów przyrodzonych” wspierane, ale też wypierane jest powoli przez przywiązanie do ziemi rodzimej, ojcowizny i ojczyzny zarazem. Pierwotne instynkty polityczne szybko osiągają stan wyższego skomplikowania. Już niedługo wkroczymy w świat wielkiej polityki.>

Ewa Starosta jest bydgoską dzienikarką.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji