nr. 88
VICTORIA, BC,
MARZEC 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
zapraszają na
Wielkanocne zakupy

Wielanocna święconka
Wielkanocne
święcenie pokarmów
Kościół Sacred Heart
sobota 20 kwietnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

A.deChec -
Czary i kary.

na czarownice

E. Caputa-
Feminizm polski


L.Mongard
Madame Helena

Rubinstein

E.Korzeniowska-
Sekret
Okragłego Stołu

1989

W.Widział-
Dzban

polszczyzna stosowana

E.Kamiński-
Silni zwarci

i gotowi,
zapisków c.d.
J.S. -
Kołtun polski
socjologia

E. Caputa-
Wolak&Bridge

w Domu Polskim

ECK-
Koncert

fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 19

Rozmaitości

Indeks autorów

Lidia Mongard

Madame Helena Rubinstein


Chaja Rubinstein urodziła się, jako najstarsza córka w wielodzietnej rodzinie żydowskiej. Skromne mieszkanie jej ojca, handlarza naftą, jajkami i garnkami znajdowało się w ortodoksyjnym sąsiedztwie na przedmieściach Krakowa. Zgodnie z panującymi obyczajami, dla dorastającej panny wybrano odpowiedniego męża, znacznie starszego, ale zamożnego wdowca, jednak Cheja się tej propozycji zdecydowanie sprzeciwiła. Takie nieposłuszeństwo było afrontem nie tylko dla rodziców, ale także dla kandydata, swatów i całej konserwatywnej społeczności. W rezultacie, prawdopodobnie za radą rabina, zaaranżowano pobyt córki u krewnych we Wiedniu, a później wyjazd do wuja mieszkającego w Australii.
Załatwiając dokumenty podróżne, Chaja zmieniła swoje imię na Helena i tak zaczęło się jej samodzielne życie, pełne rewelacyjnych osiągnięć. Żyła lat dziewięćdziesiąt pięć, a może trochę dłużej, bo, według pogłosek, zmieniła także datę swojego urodzenia. W chwili śmierci znana była, jako „cesarzowa urody” i jedna z najbogatszych kobiet na świecie. Jej imperium rozciągało się od Australii przez Japonię, Środkowy Wschód, Europę, Afrykę Południową, Kanadę, Stany Zjednoczone do Meksyku i Ameryki Południowej. Salony, gabinety, instytuty, sklepy, stoiska, fabryki i biura zatrudniały tysiące pracowników, a marka jej kosmetyków oznaczała luksus i elegancję.
Początki były trudne. Helena miała dwadzieścia cztery lata, gdy wylądowała na owczej farmie wuja wdowca, któremu miała pomagać w sklepie. Nienawidziła odosobnienia i klimatu, a wuj, jak później wyznała… „sobie pozwalał”. Pociechą musiało być, że wśród okolicznych, rumianych Australijek budziła sensację swoją nieskazitelną cerą.
Różne źródła podają odmienne wersje powstania pierwszego salonu piękności Heleny Rubinstein. Najbardziej przekonywujące wydają się być informacje zebrane przez Patryka O’Higgins, który jest autorem biografii zatytułowanej „Madam”, i który był osobistym asystentem i omalże codziennym towarzyszem przez ostatnie piętnaście lat jej życia.
Stworzona przez Helenę legenda głosi, że pewnego dnia zdecydowała, iż ma dosyć prowincji i nabrała przekonania, że krem do twarzy, w który na drogę wyposażyła ją matka będzie rozwiązaniem problemów i początkiem nowego życia. Wyjechała do Melbourne, gdzie zaprzyjaźniona współpasażerka podroży morskiej z Europy pożyczyła jej pieniądze na otwarcie biznesu. Pracowała bardzo ciężko, interes kwitł i w krótkim czasie mogła oddać dług. Zapotrzebowanie na jej produkt było tak duże, że zamiast importować go z Polski sprowadziła do Australii jego twórcę, niejakiego doktora Lykuskiego, wraz z jej dwoma siostrami, aby na miejscu rozpocząć produkcję. Prawda była inna. Helena przez kilka lat pracowała, jako kelnerka i w tym czasie zaprzyjaźniła się z ludźmi, którzy pomogli jej otrzymać obywatelstwo australij-skie oraz wystartować z przedsięwzięciem, które stało się Domem Piękności VALEZE.
Valeze, nazywał się jej pierwszy krem. Helena twierdziła, że to po prostu chwytliwe słowo, bez specjalnego znaczenia, ale sposób, w jaki ten krem propagowała jest świadectwem jej wizji i geniuszu marketingowego. Produkt był przedstawiony, jako kombinacja drogich i egzotycznych składników, oparta na naukowych badaniach. W niedługim czasie pani Helena wprowadziła cztery kategorie cery i dla każdej był odmienny, naukowo dopasowany, krem z przekonywującą nazwą. Wypracowano także „krem uniwersalny”, ” krem na noc” i „krem na przebudzenie”. Ten model stał się podstawą firmowej działalności; zatrudniano specjalistów z różnych dziedzin oraz inwestowano w badania naukowe. Wszystko to było podkreślane w prasowych zapowiedziach nowych produktów, ulotkach informacyjnych i reklamach.
Sama pani Rubinstein napomykała często o swoich „studiach” w europejskich instytutach zdrowia i piękności. Lubiła też fotografować się w wytwornych białych kitlach na tle laboratoryjnej aparatury. Z czasem zmieniła nazwę swoich salonów na Domy piękności Heleny Rubinstein.
Ceny towarów i usług marki HR, były zawsze wysokie nie zależnie od kosztów. Madame, od początku nastawiała się na dobrze sytuowana klientelę i zakładała, że kobiety chcą płacić za pielęgnowanie swojego ciała, a czym wyższa cena, tym kosmetyk wydaje się bardziej skuteczny. Równie ważnym elementem biznesowej filozofii było przekonanie, że towar i proces należy ustawicznie ulepszać i rozwijać. W wieku lat trzydziestu pani Rubinstein postanowiła, że swoją działalność rozciągnie na Europę, zaczynając od Londynu. Po otwarciu nowego salonu, kupiła tam dom i wzięła odwlekany od dawna ślub. Jej mężem został Amerykanin, Edward Titus, z pochodzenia także polski Żyd. W ciągu następnych trzech lat urodzili się dwaj synowie Roy i Horacy. Życie rodzinne nie powstrzymało Heleny od systematycznego nadzorowania i rozbudowywania „cesarstwa”. W roku 1912 nastąpiła przeprowadzka do Paryża, gdzie od trzech lat działał już kolejny salon HR.
W Paryżu Helena dostała się pod skrzydła ówczesnej „królowej” tego miasta, Misi Sert z domu Godebskiej. Misia przedstawiła jej znaczenie kolekcjonowania dzieł sztuki i antyków oraz wspierania artystów. W jej salonie nowoprzybyła podopieczna poznała francuską elitę. Malarzom pozowała do portretów, bo rozumiała, że przynoszą rozgłos i są dobrą inwestycją. Mniej zastosowania miała dla pisarzy, choć było to środowisko jej męża, Marcela Prousta, na przykład, zapamiętała tylko, bo czuć go było naftalina. Później, też z Misi pomocą, Madame Rubinstein zbudowała i urządziła swój paryski dom.
Nad Europa ciążyła zbliżająca się I Wojna Światowa i Titus przekonał żonę, aby przenieść się do Ameryki. W Stanach Helena odkryła dla siebie wielkie pole do popisu i już w roku 1915 otworzyła swój, pierwszy nowojorski salon. Praca i powiększanie majątku stawały się nałogiem. Jej dzieci wychowywały niańki, a małżeństwo zaczęło się rozpadać. Jednak dla biznesu urody były to czasy bardzo sprzyjające. Korzystanie z salonów piękności przestało być traktowane, jako sekret, a kobiety, nawet te z wyższych sfer, zaczęły interesować się makijażem. Helena była gotowa ze szminka, podkolorowanym pudrem i tuszem do rzęs. Kino stawało się coraz bardziej popularne i aktorki zaczęły dyktować najnowsza modę. Helena wybrała się do Hollywood i z gwiazdami filmu niemego; Thedem Bar oraz Polą Negri (z domu Apolonia Chałupiec) wykreowała styl „na wampa”.
Dla ratowania małżeństwa, przynajmniej taka była oficjalna wersja, pani Rubinstein sprzedała swój amerykański biznes i przeniosła się do Paryża. Rozwodu jednak nie udało się uniknąć. Na pocieszenie sprawiła sobie kolejny sznur pereł i za radą lekarzy udała się do jednego z europejskich sanatoriów. Wróciła wypoczęta i pełna nowych pomysłów, specjalnie jak do zabiegów w swoich salonach dołączyć ćwiczenia fizyczne i przykłady dobrego odżywiania. Po latach wspominała ze to ona wprowadziła diety do Ameryki. Innowacje rozciągały się także na nowe towary i sposoby ich reklamowania. Za sprawa pani Heleny zostały wprowadzone, miedzy innymi: tusz do rzęs ze spiralą, tusz wodoodporny, zalotka, aparacik do masowania twarzy, uniwersalne mleczko oczyszczające. Pewnego dnia na ulice Nowego Yorky spłynęły niebieskie baloniki, do których dołączona była próbka nowych perfum. Ekskluzywne szminki były sprzedawane w oprawkach przypominających klejnoty, a linia puderniczek została wykonane według projektu Salvadora Dali. Dzięki takiej aktywności marka HR była ciągle na ustach publiczności i łamach prasy.
Z pomocą małych intryg i krachu na nowojorskiej giełdzie Helena Rubinstein odkupiła swoja firmę i natychmiast przystąpiła do jej odbudowy i rozwoju. Do salonu dołączono sale gimnastyczną i restauracje, a do zabiegów dodano nowe produkty stosujące odmładzające hormony. W programie pojawił się także pełen komplet zabiegów reklamowany, jako „Dzień piękności”. Jej książka, „Odżywianie się dla urody”, była bestselerem. Wśród różnorodnych porad i przepisów autorka, za przykładem szwajcarskiego lekarza, popularyzowała potrawę śniadaniową, która do dziś jest znana, jako „Surówka piękności Heleny Rubinstein”.
W tym też okresie sześćdziesięcio sześcioletnia Helena wyszła ponownie za mąż za znacznie od siebie młodszego gruzińskiego księcia. Jako małżonka arystokraty lubiła być tytułowana, choć za jej plecami opowiadano sobie anegdoty, że w ówczesnej Gruzji, aby być księciem wystarczyło mieć sześć baranów.
Pani Helena doceniała rozgłos, jaki dawały firmę sławne klientki, ale miała oczywiście poczucie, jakim ważnym elementem dla biznesu jest jej osoba. Wszystko zaczęło się przecież od kremu, o którego skuteczności świadczyła jej własna, nieskazitelna cera. Z czasem całe jej życie było rola „cesarzowej imperium piękności”. Jej suknie były wykonane specjalnie dla niej w najsławniejszych europejskich domach mody. Traktowała je, jako „ubrania robocze” i rachunki skrzętnie przedstawiała w oświadczeniach podatkowych. Futra i stroje wieczorowe mogły uchodzić za szaty koronacyjne. Równie imponująca była jej biżuteria. W całej gali pozowała do licznych portretów. Jeden z ostatnich, namalowany przez Grahama Sutherlanda można oglądać w Galerii Beaverbrook we Fridericton. Splendoru dodawały również jej domy. Gdy w Nowym Jorku odmówiono jej, jako Żydówce, sprzedaży apartamentu, kupiła całą kamienicę i mieszkała tam do końca życia. Zajmowała trzy piętra, które, jak jej domy w Paryżu i Londynie były wypełnione dziełami sztuki i antykami. Wnętrza były imponujące, choć zdarzało się, że jej styl określano, jako skrzyżowanie Bizancjum i pchlego targu. Kpiono też często z wyrachowania pani Heleny, ale był to przecież jeden z elementów jej sukcesu. Swoim imperium władała żelazną ręką. Odpoczynek traktowała, jako konieczność dla zregenerowania sił do pracy. Posiadając nieprzeciętną energię i niewyczerpalną dedykację dla swojego dzieła była bardzo trudną szefową, ale wśród jej licznej załogi byli wieloletni pracownicy, którzy odnosili się do niej z oddaniem i szacunkiem.
Helena Rubinstein była osobą wyjątkową i trudno byłoby znaleźć kogoś, kto mógłby ją zastąpić. Pracując do końca życia nie wykształciła zastępcy i wkrótce po jej śmierci firma została sprzedana, choć linia wyrobów HR jest kontynuowana i ma ciągle wierną klientelę. Przez wiele lat działały założone przez nią fundacje dobroczynne finansujące malarstwo oraz akcje na rzecz kobiet i dzieci. Z jej funduszów zbudowano Pawilon Sztuki Współczesnej i Muzeum w Telavivie.
Życie i kariera Heleny Rubinstein mogą być jednocześnie inspiracją i przestrogą. Są także interesującym przykładem na to jak przeplatają się nasze talenty, zdrowie i osobowość z okolicznościami darowanymi nam przez środowisko i epokę, w których żyjemy. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji