nr. 88
VICTORIA, BC,
MARZEC 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
zapraszają na
Wielkanocne zakupy

Wielanocna święconka
Wielkanocne
święcenie pokarmów
Kościół Sacred Heart
sobota 20 kwietnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

A.deChec -
Czary i kary.

na czarownice

E. Caputa-
Feminizm polski


L.Mongard
Madame Helena

Rubinstein

E.Korzeniowska-
Sekret
Okragłego Stołu

1989

W.Widział-
Dzban

polszczyzna stosowana

E.Kamiński-
Silni zwarci

i gotowi,
zapisków c.d.
J.S. -
Kołtun polski
socjologia

E. Caputa-
Wolak&Bridge

w Domu Polskim

ECK-
Koncert

fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 19

Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Korzeniowska

Sekret okrągłego stołu



Być może to sekret poliszynela, ale staram się zgłębić tajemnicę Okrągłego Stołu; właśnie minęło 30 lat od tych epokowych rozmów komunistów z opozycjonistami. To dobra okazja, by zrobić „rozpoznanie” w sprawie budzącej do dziś wśród Polaków wielkie emocje.
Dla jednych Okrągły Stół to symbol moralnej zgnilizny i zdrady narodowej dla innych to sukces dający podwaliny wolnej Polsce. Można się domyślać, że prawda, jak zwykle leży po środku. Przy „Okrągłym Stole” ustawionym w Pałacu Rady Ministrów w lutym 1989 roku zasiedli wzajemni wrogo-wie: członkowie strony rządowo-koalicyjnej: Jaruzelski, Kiszczak, Ciosek, Kwaśniewski, Miller, by wymienić tylko kilku; ze strony opozycyjno-solidarnościowej w obradach uczestniczyli między innymi Kuroń, Michnik, Mazowiecki, Geremek, Wałęsa, a więc dążąca do ugody część opozycji. Kościół reprezentowali Ks. Dembowski, Biskup Narzyński, Ks. Orszulik. Znamienna jest symbolika samego mebla, którego kształt zgodnie z średniowieczną tradycją sprawia, że wszyscy siedzący przy nim ludzie stają są sobie równi. W imię wyższych celów biorący w obradach zarzucili wszelkie animozje. Po wielotygodniowych debatach w kilku podzespołach i kilkudziesięciu zespołach tematycznych udało się drogą burzliwego dialogu zdemontować komunizm gwarantując jednocześnie pokój. Polska rewolucja odbyła się nieomal bez rozlewu krwi, ale ofiar pozostawiła po sobie wiele – to nieuniknione skutki przemian gospodarczych i politycznych. Dzięki nim Polska odzyskała wolność, ale polska gospodarka wpadła w tryby postępującej globalizacji, która została narzucona przez przyjaciół Polski zza oceanu.
Nie miałam okazji być naocznym świadkiem tamtych wydarzeń, pamiętam jednak dziwny dreszcz na wieść o tym, że w Polsce będzie władzę sprawować po- społu partia i opozycja. Niewiele więcej wtedy wiedziałam żyjąc tu, z daleka od kraju. Dziś, więc zbieram informacje czytając różne artykuły, wsłuchując się w wspomnienia uczestników tamtych rozmów, słucham sprawozdań, oglądam filmy, pragnę wyrobić sobie własne zdanie. Na tej podstawie dochodzę do wniosku, że obu stronom chodziło o Polskę. (a może tylko o własną skórę?) W trakcie rozmów niektórzy opozycjoniści zakolegowali się z komunistami, ba nawet z nimi wódeczkę pili. Byli również tacy, którzy z komunistami nie chcieli się bratać, ale chcieli rozmawiać, bo to przecież zmiany ustrojowe i reformy były najważniejsze, a wódeczka, wyżerka i toasty, to tylko wisienka na torcie. Archiwalne filmy, które Kiszczak wypuścił po dziesięciu latach od tamtych wydarzeń, pokazują jak przy jednym stole siedzą dzisiejsi wrogowie i w atmosferze po-wagi rozmawiają o wolnej od komunizmu ojczyźnie.
Przeciwnicy Okrągłego Stołu twierdzą, że zamiast rozmów z komunistami można było przyjąć inną linię postępowania i po prostu siłą odebrać im władzę. Sęk w tym, że najprawdopodobniej nikt z członków opozycji nie miał pojęcia jak się rządzi krajem.
Jesienią 1986 roku uczestniczyłam w Domu Polskim w Seattle w spotkaniu polskiego dysydenta, przywódcy prawicowego ugrupowania działającego w podziemiu PRL-u. (Spotkałam się tam z niezwykłą gościnnością tamtejszych Polaków). Dysydent, którego nazwisko nie ma już żadnego znaczenia, przewidywał rychły upadek Związku Radzieckiego, a co za tym idzie, upadek komuny w Polsce. Nie potrafił jednak przedstawić jakiegoś programu na tę wolną Polskę. Na pytania o kształt polityczny wolnego kraju wyjaśniał mętnie coś o powrocie do tradycji I Rzeczypospolitej z jej tytułami i stanowiskami podskarbich, kluczników, podczaszych, marszałków itd… Na koniec spotkania zebrani orzekli, że w nowej Polsce to właśnie ten szacowny członek opozycji powinien stanąć na czele rządu, pomysł przyjęto burzą oklasków, tylko ja stałam jak zauroczona tymi wszystkimi rewelacjami. Ileż się zmieniło w Polsce w te kilka lat po naszym wyjeździe? Nikt jeszcze wtedy nie rozważał możliwości rychłego zwycięstwa.
Minęło trochę czasu, sytuacja w Polsce się zaogniała, co chwila gdzieś wybuchały strajki, ludzie często żyli w ciemnościach, bo dostawa elektryczności i wszystkie artykuły spożywcze i przemysłowe były reglamentowane. Bieda zaglądała ludziom do oczu. Na „Solidarność” sypały się pomsty. Zanosiło się na wystąpienia i protesty młodych ludzi studentów, robotników. Napięcie rosło, krajowi groziło bankructwo, więc nie było innego wyjścia jak wspólne rozwiązanie problemu. Stało się to warunkiem zniesienie sankcji położonych na Polskę oraz uzyskanie prawdziwej ekono-micznej pomocy, umorzenia gigantycznych długów i doraźnej pomocy finansowej na proces transformacji.
Rozmowy grupy do tej pory nienawistnych sobie ludzi odbywały się w atmosferze podgrzanych emocji.
Mężczyźni biorący udział w rozmowach pili i palili strasznie dużo. Na filmach z obrad w Magdalence (jeszcze przed Okrągłym Stołem część rozmów się tam odbywała) widać, że żadna ze stron za kołnierz nie wylewa. Jak tylko panowie wychylali kieliszek, natychmiast podchodził kelner i napełniał go znowu wódką. Patrząc na archiwalne filmy można dojść do wniosku, że najwięcej informacji o przebiegu obrad mają właśnie wszechobecni tam kelnerzy. Przy stołach okrągłych i podłużnych, w oparach alkoholu i nikotyny Polacy rozstrzygali sprawy Polski w najlepszy, jaki potrafili sposób. Dziś zarzuca im się zdradę, przekupstwo i dzielenie łupów po PRL-u, nie doceniając rzeczywistych korzyści płynących z podziału władzy.
Przed odejściem komuniści mieli się podzielić doświadczeniem z nowymi przedstawicielami władzy, bowiem naj-prawdopodobniej nikt z opozycji nie był przygotowany do samodzielnego sprawowania władzy, nie było też prawdziwego wodza, a ten pan z Seattle zniknął dawno z politycznego horyzontu.
Po lekcji najnowszej historii Polski, patrząc na tamte wydarzenia z małej wyspy na końcu świata dochodzę do wniosku, że obrady Okrągłego Stołu były dobrym rozwiązaniem, tym bardziej, że nie istniały kontrpropozycje. To pewnie prawda, że jacyś kolesie się wzbogacili na transformacji, że nakradli tego i owego, ale trudno uwierzyć, że inni kolesie nie postąpiliby podobnie. To, co się dzieje w Polsce po upadku komuny nie jest wynikiem szwindlów, a raczej wynikiem działania mechanizmów wściekłego kapitalizmu, który wypełnił próżnię.
Abstrahując od wszystkich innych aspektów sprawy odkryłam pewien sekret: otóż istniały szanse na to, by podzielić się władzą w sposób korzystniejszy, sprawiedliwszy, mogłoby się to stać za przyczyną kobiet. Niestety w tych wielce dla kraju istotnych rozmowach zabrakło ich silnego głosu, bowiem na siedemset obradujących osób było tylko trzydzieści pań. I pomyśleć, że po tylu latach historię ciągle jeszcze tworzą faceci, tak jakby patriotyzm był tylko sprawą męską. >


  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji