nr. 77
VICTORIA, BC,
STYCZEŃ 2017
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

REKLAMA
Polskie delikatesy
w Victorii


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie
Sprawozdzwczo-
Wyborcze
Dom Polski
19 lutego

Zabawa Walentynkowa
Dom Polski
11 luty


ARTYKUŁY

Od Redakcji

J.Łukaszewski -
Początki

polskiego futbolu

K.N.
Ewa Kłobukowska

skrzywdzona mistrzyni

J.Parol
Pasja

biegania

Historia roweru
najdawniejszai

E.Kamiński-
Targ niewolników

Zesłańcy - ciąg dalszy

L. Mongard-
Tymianek


M.Lachowski
Podziękowanie

za poparcie teatru

K.Ryczkiewicz-
Wyprawa na
Mt. Blanc
wspinaczka górska
K.Ryczkiewicz
Mt. Blanc

fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 32

Rozmaitości

Indeks autorów

z Mniszkówny przepisala ECK

Trendowata
(wersja odkurzona) cz. 32

Pożegnanie z paniami odbyło się uroczyście. Prątnicki nadrabiał miną, co bolało Lucię. Pani Idalia ze wspaniałością wielkiej damy wyrzekła do niego parę słów zakrawających na serdeczność. Brzmiało to fałszywie. Pan Maciej z uprzejmym uśmiechem życzył odjeżdżającemu szczęścia. Waldemar pożegnał go swobodnie, pan Ksawery obojętnie. Nikt nie wyraził żalu z powodu jego wyjazdu.
Pani Elzonowska powiedziała Luci i Stefci, że Edmund ma jakieś inne zamiary i dlatego wyjeżdża.
Lucia płakała całą noc i dzień, przy pożegnaniu miała czerwone oczy. Edmund spoglądał na nią z uśmiechem, jak na swoją ofiarę. Widok spłakanych oczu dziewczynki nie wzruszył go, natomiast pod pokrywą wesołości czuł się wściekle zły, że minęła go taka dobra partia.
Lucia była pewna, że on zechce zostać z nią sam na sam i, że jej coś powie na pożegnanie. Przypomniała sobie ukradkiem czytane romanse, a w nich miłosne schadzki, bileciki i zaklinania. Myślała, że między nimi nastąpi to samo. Może będą do siebie pisywać? Wprawdzie byłyby trudności, ale to tym lepiej. Chciała się z nim spotkać, wychodziła kilka razy do parku, przekonana, że on tam już oczekuje na nią. Nie uszło to czujności Stefci, spotkała Lucię w parku na ławeczce głośno płaczącą. Usiadła przy niej i utuliła w swych ramionach. Wówczas dziewczynka przyznała się, że wyszła aby spotkać Edmunda i teraz płacze po nim jak po umarłym.
- Dlaczego jak po umarłym? – zapytała nauczycielka, - czy rozmawiałaś z nim?
Lucia odparła z płaczem:
- Chciałam z nim porozmawiać, myśląc, że on też tego chce. On przechodził tędy aleją, widział mnie, był blisko…Zawołam: Panie Edmundzie !” - a on stanął i spyta: „Czym mogę służyć?” – jakoś tak zimno i z takim dziwnym wymuszonym uśmiechem…Potem ukłonił się i poszedł. On mnie nie kocha, on dla mnie umarł!
Stefci zaledwie udało się ją uspokoić.
Pożegnanie Edmunda ze Stefcią i Lucią odbyło się przy wszystkich. Waldemar przewidując, że Prątnicki może obrazić Stefcię w czasie pożegnania, stał obok niej. Istotnie Edmund miał zamiar w ironi-
czny sposób życzyć Stefci powodzenia, wiedząc, że tym ją dotknie, lecz obecność ordynata wstrzymała go. Z jednakową obojętnością podał miękką jak flak rękę i Stefci i Luci. Ani jedno słowo nie zostało wymówione z obu stron. Tylko ręka dziewczynki zadrżała przy dotknięciu, ale nie zwrócił na to uwagi.
Wyszedł na ganek jak zwycięzca wsiadł do auta z miną bohatera. Do podjazdu odprowadził go Jacenty i pokojowcy, zadowoleni z wyjazdu nie lubianego powszechnie stażysty. Gdy auto ruszyło, stojąca w oknie Lucia wybuchnęła płaczem ku wielkiemu zdumieniu baronowej, która nie posądzała córki o tak żywe uczucia względem człowiekiem z innej sfery.
Po wyjeździe Prątnickiego zrobiło się raźniej w pałacu. Stefcia poczuła ulgę. Tylko baronowa zaczęła się nudzić, lecz zachowanie Luci utwierdziło ją w przekonaniu, że było to konieczne.
Pewnego dnia , w czasie bytności ordynata, przyjechała konno pani Rita Szeliżanka, a w pół godziny po niej zjawił się hrabia Trestka. Właśnie całe towarzystwo siedziało na werandzie. Rita na widok swojego prześladowcy wykrzywiła się i rzekła z gniewem do Waldemara:
- To jest bajeczne, jak gdyby był moim patronem…
Ordynat wzruszył ramionami: myślał o czym innym…
Trestka ujrzawszy pannę Ritę , udał zdumienie tak artystycznie, że aż mu binokle spadły z nosa.
- Pani tu? – zawołał . – Cóż za szczęśliwy traf.
- Doprawdy? Voyonos! Pan ma talent kompozytorski, jak widzę.
- Dlaczego?
- No, bo przecież wiedziałeś pan, że dziś będę w Słodkowcach, albo się pan gdzieś o tym dowiedział. Po co udawać?
- Nie, nic wiedziałem. To niby miałbym tu przyjechać specjalnie dla pani?
- Wydaje mi się.
- To skandal. Oburzył się Trestka.
Nerwowym ruchem poprawił binokle: rzucając spod szkieł wesołe spojrzenie na Stefcię, rzekł z dowcipną miną:
- Pani się myli. Ja do Słodkowca przyjeżdżam nie dla pani. Słowo daję!
- Niech się pan nie broni. My rozumiemy. Panna Rita zerknęła na Stefcię, po czym zbliża się do Waldemara.
- Dziękuję panu – szepnęła z uśmiechem.
- Za co mi pani dziękuje? – spytał rozdrażniony ordynat.
- Za to, że jest pan Gentelman.
- Muszę nim być, za kogoś niestety.
- To właśnie zasługa.
Po podwieczorku powstał projekt spaceru po parku.
Panna Rita wzięła pod rękę Stefcię i wysunęła się z nią na przód, panowie szli za nimi. Lucia chodziła sama, zamyślona.
Po kilku wstępnych słowach pani Rita spytała:
- Jak się pani podoba młody Michorowski?
- Owszem, bardzo sympatyczny.
Panna Rita podskoczyła.
- Tylko sympatyczny?! Myślałam, że pani ocenia go więcej. Ja mam dla niego cześć... Porównać go na przykład z Trestką…
- No, tu nie może być porównania
- Bo wypadłoby ono na niekorzyść Trestki. Tak ma pani rację, to dwóch ludzi nie mających ze sobą nic wspólnego oprócz jednakowej liczby lat. Ordynat ma kolosalne powodzenie w świecie. Kobiety za nim szaleją. Cóż kiedy jest niesłychanie wybredny. Do jego wielbicielek i ja się zaliczam, ale niestety bez wzajemności.
Stefcia spojrzała na nią uśmiechnięta.
Po cóż mam się ukrywać, że kocham ordynata wiedzą wszyscy. Ale złudzeń nie mam. Ta którą on wybierze będzie inna od wszystkich. On ma gust bardzo subtelny, takie jak ja mogą zachwycać jedynie Trestkę
- A pani?

CDN

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji