nr. 81
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2017
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

REKLAMA
Polskie delikatesy
w Victorii


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie Informacyjne
Dom Polski
24 kwietnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

J. Mróz (Młot)-
Bojownicy

o Polskę

W.Doroszewski-
Język Warszawy

gwara Wiecha

W.Widział
Wieloryb

The Globe

F.Lachowicz -
Język polski

za granicą

E.Kamiński-
"Sojusznicy"

Zesłańcy - ciąg dalszy

I.Kowalewski-
Nowe zasady

obywatelstwa Kanady

E.Caputa-
Piknik


E.Caputa-
Jagodowy bulgot
z kanadyjskiej kuchni

Fotoreportaż-
Piknik 2017


Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 36

Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Caputa

Piknik

Niebo było bezchmurne, gdy o 9:30 rano w niedzielę 27 sierpnia jechałam do Domu Polskiego, by pomoc w przygotowaniach do polonijnego pikniku. Na miejscu było już sporo osób. Panowie zajmowali się noszeniem sprzętu do samochodów, panie pracowały w kuchni pakując prowianty. Dzień zapowiadał się upalny.
Zwyczaj wspólnego biesiadowania na świeżym powietrzu wprowadzili w Victorii polscy emigranci powojenni, jak się wówczas mówiło DP-isi. Po całorocznej ciężkiej, bo fizycznej pracy przy budowie i organizacji Polskiego Domu, członkowie “Białego Orła” spotykali się w plenerze. Przywykli do piknikowania na uchodźctwie w Afryce i Indiach, wszędzie tam gdzie kształciła się polska młodzież i kontynuowali ten zwyczaj w nowym miejscu zamieszkania, doroczny piknik ma historyczną nieomal tradycję. Nie wiadomo czy niegdzisiejsze pikniki odbywały się zawsze w tym samym miejscu, ale jak dawno pamięcią sięgnąć to wiata nad Elk Lake, którą trzeba zamawiać na pół roku z góry, jest miejscem gdzie odbywają się polskie spotkania w plenerze.
W tym roku jak zwykle na fundowany przez Stowarzyszenie „Biały Orzeł” piknik przybyła spora ilość ludzi, tak na oko, koło setki. Nie liczyłam ich, co prawda, ale wiem, że nakroiłam 150 kiełbasek, a gdy poparzyłam na grill przed odejściem zostało ich zaledwie kilka. Oprócz kiełbasek były jeszcze parówki i niewiele tego zostało. Na stołach piętrzyły się góry owoców, apetyczne sałatki mieniły się kolorami tęczy, a brzuchate słoje z schłodzoną wodą zaprawioną owocami i miętą budziły w człowieku ufny spokój o równowagę elektrolitów. Oczywiście były również ciasta, kawa, chłodne napoje, czyli „ful wypas” jak to się dzisiaj w Polsce mówi.
Jak tradycja nakazuje przed piknikiem, odbyła się msza święta na świeżym powietrzu, którą celebrował ojciec Józef, który wszystkim obecnym udzielił błogosławieństwa.
Gdy po mszy towarzystwo przeniosło się pod wiatę, na ogniu pysznie skwierczały kiełbaski, pieczone pieczołowicie przez pana Heńka Benca i rozsiewały wokół apetyczny zapach. Panie w kapeluszach, panowie w szortach byli zadowoleni, jedli, prowadzili rozmowy, atmosfera panowała, więc odpowiednio do okazji, relaksująca, mimo, że bezalkoholowa. W tle brzmiała polska muzyczka.
- Zadowolona jesteś z imprezy? – zapytałam Grażynę Piekarz, prezeskę stowarzyszenia.
- Jeśli ludzie na pikniku są zadowoleni, to ja też się cieszę.
Niektórzy uczestnicy woleli przebywać w cieniu wiaty, inni rozłożyli się na trawie pod kolorowymi parasolami. Ci najbardziej aktywni rozwinęli siatkę i zaczęli grać w piłkę. Dla dzieci też były gry i zabawy. Można tam było siedzieć do wieczora, ale już około czwartej po południu towarzystwo zaczęło się zwijać. Każdy chciał zdążyć na koncert polonijnego zespołu The White Eagle Band grającego na greckim festiwalu. To już była zupełnie innego rodzaju uczta.

Pani Grażyna Piekarz, prezes Stowarzyszenia Polaków “Biały Orzeł”, dziękuję wszystkim osobom biorących udział w związanych z piknikiem pracach organizacyjnych.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji