nr. 81
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2017
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

REKLAMA
Polskie delikatesy
w Victorii


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie Informacyjne
Dom Polski
24 kwietnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

J. Mróz (Młot)-
Bojownicy

o Polskę

W.Doroszewski-
Język Warszawy

gwara Wiecha

W.Widział
Wieloryb

The Globe

F.Lachowicz -
Język polski

za granicą

E.Kamiński-
"Sojusznicy"

Zesłańcy - ciąg dalszy

I.Kowalewski-
Nowe zasady

obywatelstwa Kanady

E.Caputa-
Piknik


E.Caputa-
Jagodowy bulgot
z kanadyjskiej kuchni

Fotoreportaż-
Piknik 2017


Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 36

Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Caputa

Jagodowy bulgot

Jak się w Kanadzie jada? Jakie są tradycyjne kanadyjskie dania? – to pytania często zadają mi polscy znajomi. Ze wstydem stękam coś i kwękam, w końcu mówię, że kanadyjska kuchnia jest międzynarodowa, eklektyczna, że właściwie niewiele o niej wiem. No i po chwili zastanowienia wyjaśniam, że najbardziej kanadyjskim daniem jest dla mnie tzw. putin czyli frytki polane sosem i posypane serem. Jeśli wszystko jest dobrze przyrządzone i skomponowane: prawdziwe frytki zrobione domowym sposobem, prawdziwy sos z pieczeni wołowej i prawdziwy ser, na przykład kozi, to danie jest naprawdę pyszne, choć stanowi niezłą bombę kaloryczną. Znajomi się zwykle dziwią. Jak to nie ma nic bardziej finezyjnego? Nic nie przychodzi mi do głowy.
Kanadyjska kuchnia jest multi kulti i powstała z kombinacji najróżniejszych przepisów z całego świata, które są budulcem dla nowo kreowanych w Kanadzie potraw i smaków. O tych ostatnich wiem mało, bo najbardziej lubię proste jedzenie, którego najważniejszą przyprawą jest świeżość prawdziwych składników. Ponadto niewiele znam się na kanadyjskim gotowaniu. Dlatego, gdy zobaczyłam książkę kucharską z autentycznymi przepisami zebranymi w całej Kanadzie, kupiłam ją natychmiast. Ta książka stała się dla mnie natchnieniem. Postanowiłam zacząć pisać kolumnę, w której przedstawiać będę kanadyjskie potrawy; w ten sposób również Strony przyłączą się do obchodzenia 150-tej rocznicy istnienia naszego wspaniałego państwa emigrantów.
Dawno minęły czasy, gdy tak jak Ślimakowi, bohaterowi reportaży Melchiora Wańkowicza wydzielano emigrantom kawał ziemi w środku lasu, który trzeba było wykarczować. Dziś emigrant oto-czony jest opieką państwa i organizacji pozarządowych działających na zlecenie rządu federalnego. Otrzymuje dużą pomoc i ochronę w procesie adaptacji. Dla ludzi, którzy przyjeżdżają tu z krajów biednych, gnębionych wojną, korupcją i społeczną niesprawiedliwością, Kanada wydaje się być oazą bezpieczeństwa miodem i mlekiem płynącą. Trochę może denerwuje kanadyjska polityczna poprawność, ale poza tym, to dobry kraj dla emigrantów. Każdy tu przecież jest skądś, nawet ludzie First Nation przybyli na kontynent północno amerykański przed 10-cioma tysiącami lat. Wszyscy jesteśmy skądś. Przywieźliśmy tu kawałek naszej kultury, który buduje kanadyjską mozaikę, między innymi i tę kulinarną.
Żeby było słodko naprawdę słodko, zacznę przedstawianie kanadyjskiej tradycji kulinarnej od deseru. Danie, które dziś przedstawiam ma sięga swą genezą kuchni staroangielskiej, przepis jest, być może, starszy niż nasz kraj, pochodzi z Nowego Bruszwiku i ma w sobie jakąś romantykę pierwszych pionierów. To oni potrawy ze starego kraju starali się dostosować do surowej rzeczywistości życia na rubieżach. Wyobrażam sobie rodzinę pionierów, gdy po wyprawie do lasu skąd przynieśli kosze leśnych jagód. Po posiłku złożonym z fasoli i suszonego mięsa siedzą przy ognisku w oczekiwaniu na deser. Będzie on zrobiony z jagód nazywa się Bluberry Grount, co można by przetłumaczyć na „jagodowy bulgot”, gdyż gotowane w cukrze jagody wydają z siebie dziwne bulgoczące dźwięki. Dziś łatwo przygotować taki” bulgot” warunkach plenerowych korzystając z ogniska, na przykład na kempingu, z owoców pozbieranych w lesie. Ja poszłam na łatwiznę. Kupiłam jagody hodowlane i przygotowałam to danie w swojej kuchni. Moja rodzina była zachwycona końcowym efektem.

Oto przepis:

W garnku posiadającym ściśle przylegającą pokrywkę mieszamy:
2/3 kubka cukru
1 łyżeczkę mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej.
Szczyptę soli.
1 ½ szklanki jagód
1 łyżeczka soku z cytryny (niekoniecznie).
Gotujemy wszystko na niewielkim ogniu stale mieszając, aż do zagotowania, potem jeszcze o. 2-3 minuty. Odstawiamy na bok garnek.

Zagniatamy ciasto:
2 szklanki mąki
½ szklanki masła (może być inny tłuszcz)
1 jajko
¾ szklanki mleka
3 łyżeczki proszku do pieczenia
Ciasto powinno być miękkie i lepkie.
Nabierać ciasto na łyżkę i układać je (podobnie jak kluski kładzione) na gorącej jagodowej gotowance. Przykryć szczelnie i gotować na małym ogniu ok. 20-25 minut.


Wychodzi z tego przepisu sześć porcji bardzo pysznego deseru, który je się na ciepło z waniliowymi lodami i śmietanką, choć i bez tych dodatków jest znakomitym daniem. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji