nr. 82
VICTORIA, BC,
LISTOPAD 2017
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

REKLAMA
Polskie delikatesy
w Victorii


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Sw. Mikołaj
Dom Polski
10 grudnia

Zabawa Sylwestrowa
Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Bibliotekarka
dyżurna


E.Caputa-
Dzien Niepodległości

w Domu Polskimę

E. Starosta-
Ojczyzna polszczyzna

język polski

S. Rdesiński
Flis

odrzański

W.A.Lasocki -
Pod znakiem
żubrai

w Białowieży

E.Kamiński-
Zapiski"

ciąg dalszy

Z.Kossak-
Andrzejki

i wróżby

E.Caputa-
Liście


W.Widział-
Na dwa głosy
z kanadyjskiej kuchni

Gravlax
z kanadyjskiej kuchni

Fotografika
i poezja-
Obywatele świata


Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 37

Rozmaitości

Indeks autorów

Wiesław A. Lasocki

Pod znakiem żubra

Kiedy w maju 1923 roku delegaci wielu krajów zebrali się w Paryżu, żeby radzić nad sposobami ochrony przyrody, nie było już nizinnych żubrów, żyjących na swobodzie. Wkrótce potem wyginęły również ostatnie żubry górskie na Kaukazie. Przetrwało jedynie kilkadziesiąt żubrów w ogrodach zoologicznych i w prywatnych ośrodkach hodowlanych. Wszystkie one pochodziły z Białowieży, chociaż niektóre z nich miały domieszkę krwi górskiej, przekazaną przez byka odłowionego na Kaukazie i sprowadzonego do berlińskiego ogrodu zoologicznego. W owym czasie byk ten, noszący nazwę Caucasus już nie żył.
Dla ratowania polskiego gatunku, na wniosek przyrodnika, Jana Sztolcmana, utworzone zostało Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubrów, którego głównym celem była ich restytucja w oparciu o zwierzęta żyjące w niewoli. Doliczono się ich 165 sztuk, ale nie wszystkie nadawały się do reprodukcji. Niektóre skrzyżowane były z amerykańskimi bizonami, inne były już bardzo stare. Po przeprowadzeniu dokładnej selekcji, do hodowli można było użyć 44 osobniki czystej krwi. Dane ich wpisane zostały do Księgi Rodowodów Żubrów założonej w 1932 roku. W okresie międzywojennym największą liczbę zwierząt w ośrodku hodowlanym mieli Niemcy, a na drugim miejscu znajdowała się Szwecja.
Polskie plany hodowlane przewidywały dwie fazy. W pierwszej hodować miano żubry w ośrodkach zamkniętych, w drugiej – wypuszczać je stopniowo na swobodę do Puszczy Białowieskiej. W tym czasie Polska nie miała własnych żubrów, z wyjątkiem trzech należących do prywatnego właściciela, księcia von Pless w Pszczynie. Musiała je, więc kupować za granicą. Dla państwa będącego w trudnych warunkach gospodarczych, po długoletnich rozbiorach i wojnach, były to plany bardzo ambitne i kosztowne. Ale Polacy uważali, że żubr i Puszcza Białowieska są częścią narodowego dziedzictwa i za wszelką cenę należy je ratować.
Początki były trudne. Z siedmiu zakupionych za granicą żubrów, pięć okazało się skrzyżowaniem z bizonami. Zakupiona później żubrzyca była bezpłodna, a wspaniały czystej krwi byk, Bjorn, zakupiony ze Szwecji, zginął w walce z innym bykiem Borrussem, nie zostawiwszy po sobie potomstwa.
Potem jednak szczęście się odmieniło, hodowla zaczęła dawać dobre wyniki i w chwili wybuchu II wojny światowej, Polska miała już 35 żubrów w trzech rezerwatach: w Białowieży, w Pszczynie i w Niepołomicach.
Po II wojnie światowej, mimo pewnych strat, dzięki dużej rozrodczości żubrów, Polska znalazła się na pierwszym miejscu w świecie, mając 44 czystej krwi zwierzęta. Dalszy rozwój był tak pomyślny, że w roku 1952 zdecydowano się rozpocząć drugą fazę hodowli, wypuszczając na wolność do Puszczy Białowieskiej dwa pierwsze żubry. W latach następnych wypuszczono dalsze.
Bardzo ciekawe i różnorodne były reakcje żubrów na darowaną im wolność. Jedne po otwarciu bramy galopem wybiegały na zewnątrz i znikały w głębi puszczy. Inne odwrotnie – nie chciały w ogóle rezerwatu opuścić. Zdarzyło się na przykład, że dwuletni byczek, Pokaz, po wypędzeniu go z wielkim trudem za bramę, krążył uparcie koło ogrodzenia, a usłyszawszy wołanie swej matki, Pociechy, cofnął się o kilkadziesiąt kroków, rozpędził się i przeskoczył dwumetrowy płot! Podobnie żubr Pomnik, znalazłszy się na zewnątrz, przez całą zimę, wiosnę i lato chodził wokół rezerwatu, usiłując dostać się do środka. A znowu Plamiec, 14-letni byk był przeznczony do hodowli rezerwatowej, koniecznie chciał się wyrwać na swobodę. Uparcie i cierpliwie dzień po dniu tygodniami obchodził ogrodzenie w poszukiwaniu jego najsłabszego miejsca. Kiedy je wreszcie znalazł, tłukł w nie swym potężnym łbem jak taranem, aż je wyłamał i nocą wyprowadził całe stado na zewnątrz. Robiono wszystko żeby go schwytać, kładziono przynętę, robiono nagonki –wszystko na próżno. Plamiec omijał każdą zasadzkę i na czele stada włóczył się po puszczy. Kiedyś, gdy żubry zbliżyły się do rezerwatu otoczono je kolorowymi „fladrami” zostawiając jedynie wąskie przejście prowadzące do otwartej bramy. I to pewnie by nie pomogło, gdyby nie przypadek. Oto dwie żubrzyce ocieliły się i bojąc się o swoje potomstwo weszły do środka. Reszta stada podążyła za nimi. Na samym końcu wlókł się Plamiec, niechętny i ociągający się. Jeszcze w ostatniej chwili usiłował przerwać linię strażników i uciec do puszczy na wolność.
Po wypuszczeniu żubrów na swobodę pilnie obserwowano ich zachowanie. Nie było bowiem wiadomym, czy od wielu pokoleń żyjąc w warunkach rezerwatowych, nie zatraciły swych naturalnych instynktów i zwyczajów odziedziczonych po przodkach. Okazało się, że szybko wracały do stanu dzikości, i że w puszczy na wolności czuły się lepiej niż w rezerwacie zamkniętym. Kondycja ich była znacznie lepsza. Żubrzyce cieliły się częściej i regularniej, a cielaki były zdrowsze, silniejsze i dobrze znosiły nawet bardzo surowe zimy w puszczy.
Po kilku latach utworzono dwa nowe ośrodki hodowlane w Bieszczadach i w Puszczy Boreckiej na Mazurach, a następnie jeszcze dwa mniejsze.
W 1963 roku czteroletni byk, Pulpit, należący do stada w Bieszczadach, stał się znany w całej Polsce, dzięki swym wędrówkom przez gęsto zaludnione okolice Podkarpacia. Zaczęło się od tego, że starszy i silniejszy od niego Pluton odpędził go od stada w czasie rui. Po przezimowaniu samotnie nad Sanem, młody żubr zamiast wrócić do stada w Bieszczadach, ruszył w kierunku osiedli ludzkich. W poszukiwaniu żywności rozrzucał stogi z sianem, przewracał budki z jarzynami i owocami, straszył ludzi swym nieoczekiwanym pojawieniem się we wsiach czy nawet na skraju miast. Zdarzyło się raz, że zawędrował na cmentarz w Zagórzu, gdzie akurat odbywał się pogrzeb. Konie ujrzawszy go pozrywały uprząż, przewróciły karawan i uciekły, ludzie powłazili na drzewa lub w panice starali się wydostać przez bramę. Pulpit pozostał sam z nieboszczykiem. Podszedł do niego obwąchał go, zachrapał i spiesznie wycofał się z cmentarza. Po wielu innych przygodach, pulpit został ostatecznie schwytany, zamknięty, najpierw w rezerwacie w Niepołomicach, a stamtąd zabrany do ogrodu zoologicznego w Krakowie, gdzie został ojcem syna mającego imię Zorro. Obydwa żubry, ojciec i syn były bardzo popularne wśród publiczności, a mały żeberek odziedziczył po ojcu zamiłowanie do włóczęgi: chodził swobodnie po całym ogrodzie zoologicznym, zatrzymując się przy ludziach i wkładając nos do ich koszyków z prowiantem.
Hodowla żubrów w Polsce dała wspaniałe rezultaty i w znacznej mierze przyczyniła się do rozprzestrzenienia się tych bardzo rzadkich zwierząt w wielu krajach, co jest ważne, gdyż w razie wybuchu wojny rewolucji czy chorób zakaźnych żubry żyjące w różnych krajach mają większą szansę przetrwania jako gatunek.
Podkreślić jeszcze należy, że żubry na całym świecie są polskiego, białowieskiego pochodzenia.
Mimo pomyślnej hodowli żubrów , uważane one wciąż były za zwierzęta, którym groziło poważne niebezpieczeństwo wyginięcia i znajdowały się na liście tzw. Czerwonej Księgi prowadzonej przez Międzynarodową Unię Ochrony przyrody.
W maju 1981 roku urodził się w głębi Puszczy Białowieskiej dwutysięczny na świecie żubrek. Było to ważne wydarzenie, o którym pisały gazety w wielu krajach, gdyż po osiągnięciu tej liczby żubry, jako gatunek mogły już być skreślone z Czerwonej Księgi. Tak też się stało. W następnym roku, kiedy nieco podrósł, żubrek został odłowiony i umieszczony w specjalnej pokazowej zagrodzie. Przebywa tam wraz z innymi żubrami, jako żywy symbol gatunku odrodzonego – jak Feniks – w ostępach Puszczy Białowieskiej. Dano mu na imię Karat 2000 oznaczające coś bardzo cennego. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji