nr. 84
VICTORIA, BC,
Marzec 2018
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

REKLAMA
Polskie delikatesy
w Victorii


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

100 lecie
niepodległości

Dom Polski
zaprasza do
współpracy

Wielkanocne
"Jajeczko"

Dom Polski
25 marca


ARTYKUŁY

Od Redakcji

T.Gierymski-
Uri Orlev


I. Tomaszewski-
pewien wywiad

z A. Holland

J.Ficowski
Pieśn Boleści

Holokaust

z Konsulatu-
Oswiadczenie
Rzecznika RP

ustawa o IPN

P.Osęka-
Marzec 68

50 rocznica

E.Kamiński-
Zapiski"

ciąg dalszy

S. Rdesiński
Flis

odrzański

E. Caputa-
Lala Koehn

wspomnienie
poetki

Z.Peszkowski
Młoda Polska
ruch artystyczny

Młoda Polska
w Galerii Stron

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 39

Rozmaitości

Indeks autorów

Irene Tomaszewski

Pewien wywiad

Ktoś z polskich znajomych podesłał mi link do wywiadu z Agnieszką Holland w TV24 (2 lutego). Gdy go oglądałam, przypomniał mi się Timothy Snyder, który podczas lunchu w klubie Uniwersytetu McGill, zapytany, co sprawiło, że zaczął się interesować Polską, odpowiedział bez wahania: „Polscy intelektualiści”.
W istocie, przyjemnie jest słuchać kogoś takiego jak Agnieszka Holland. Argumenty swoje przytacza jasno, ze spokojną pewnością siebie. W kulturalny sposób wyraża swój sprzeciw wobec nowej ustawy, która grozi karą za użycie terminu “Polskie obozy śmierci”. Problem właściwie bagatelizuje. Jej zdaniem wyrażenie to ma jedynie konotacje geograficzne.
W toku rozmowy Holland powiedziała, że przebywając na Zachodzie nie spotkała nikogo, kto, posługując się tym wyrażeniem, chciałby obarczyć Polskę odpowiedzialnością za obozy.
Z lekkim uśmiechem stwierdziła, że media zachodnie nigdy nie łączyły określenia „polskie obozy śmierci” z polską odpowiedzialnością. A reakcja w Polsce świadczy o tym, że Polacy nie czytają, są niewykształceni, więc łatwo jest politykom ich roznamiętnić.
Istotnie.
Polska, podobnie jak USA, wybrała w ostatnich wyborach populistów. Wśród wielu liberałów, obawiających się o losy demokracji ten wybór spowodował autentyczną konsternację.
Ale w USA liberalne elity, po otrząśnięciu się z pierwszego szoku, krytycznie odniosły się do własnego poczucia intelektualnej wyższości, które zrodziło ich lekceważący stosunek do pozostałych warstw społeczeństwa.
Czy w Polsce w podobny sposób elity krytycznie przyjrzały się własnej liberalnej tożsamości? Jeżeli wywiad z Holland jest miarodajny, to myślę, że jednak nie.
Intelektualiści wszędzie na świecie obracają się w kręgach ludzi sobie podobnych. Z łatwością podejmują rozmowy; nawet, jeśli się spierają, to właściwie ich spory toczą się w sposób harmonijny. Na ogół jednak jedni podzielają poglądy drugich, wzmacniając przy tym własny punkt widzenia i generalnie ignorują lub lekceważą punkt widzenia innych. Odniosłam wrażenie, ze Agnieszka Holland obraca się właśnie w takich kręgach. Bezsprzecznie jest to ktoś, kto wiele podróżuje – Nowy Jork, Waszyngton, Los Angeles… Kto zaprzeczy, że zna Amerykę od morza do morza?
Jestem kimś, kto mieszka od dzieciństwa na kontynencie amerykańskim i poznał go nie tylko pędząc autostradami, lecz jeżdżąc po bocznych drogach; kto trafia nie tylko do artystycznych i businessowych centrów wielkich miast, lecz zagląda też na przedmieścia i na prowincję; kto bywa nie tylko w turystycznych uzdrowiskach, ale zna amerykańskie osiedla i małe miasteczka, i z całym przeświadczeniem zaprzeczam słowom Agnieszki Holland. To nie jest prawda, że mieszkańcy Ameryki nie łączą „polskich obozów śmierci” z polską odpowiedzialnością za Holocaust, i że wiedzą, kim byli „naziści”. Nieprawda, że cokolwiek wiedzą o polskim ruchu oporu, czy o walce Polaków u boku zachodnich aliantów. Jeżeli w ogóle cokolwiek o Polsce wiedzą, to to, że jest to kraj żydowskich grobów, wiecznego antysemityzmu, zamieszkały przez ludzi prymitywnych i gwałtownych. A ostatnio jeszcze dowiedzieli się o „polskich kolaborantach”, niedokładnie zresztą wiedząc, co to znaczy.
Pozwolę sobie uwiarygodnić tę generalną uwagę konkretnymi przykładami z własnej działalności zawodowej lub po prostu z obserwacji:
Udział Polaków w II wojnie Światowej jest dobrze przez historyków udokumentowany, co nie znaczy, że jest powszechnie znany. Inaczej trudno by było tak łatwo oskarżać o kolaborację z Niemcami kraj, którego obywatele walczyli na wszystkich frontach – od Norwegii po Afrykę Północną, we Francji, Belgii, Holandii, we Włoszech i w Rosji, na morzu, w powietrzu i na lądzie.
Tymczasem, ileż to razy w różnych mediach wspominano o „polskich jednostkach SS” (także w kanadyjskiej CBC)! TIME po wzmiance o Polakach w SS dopiero wtedy uznał swój błąd, gdy protestujący przeciw temu Kongres Polonii okazał otrzymane od Niemców oficjalne pismo, że nie ma dowodów na służbę Polaków w oddziałach SS!
Sama zmagałam się kilkakroć z terminem „Polskie obozy śmierci”. Raz podczas spotkania z wydawcami jednej z najważniejszych kanadyjskich gazet usłyszałam tłumaczenie, podobne do przytoczonego przez Agnieszkę Holland, że użyto tego terminu wyłącznie, jako konotacji geograficznej. Że był to skrót myślowy, ponieważ – choć wiele obozów takich jak Dachau, Ravensbruck, Mauthausen czy Bergen-Belsen było umiejscowionych w Niemczech, to największy – Auschwitz, będący symbolem Holocaustu – znajdował się w Polsce. Gdy zaoponowałam, bo przecież ta część Polski była wtedy zaanektowana przez Niemcy do 1945, i że właściwiej byłoby nazwać te obozy „niemieckimi”, usłyszałam, że…to nie byłoby w porządku wobec dzisiejszych Niemiec (Sic!).
„Więc panowie uważacie, że mimo wypaczenia historycznych faktów, nie chcecie być ‘nie fair’ wobec Niemców, ale wyraźnie nie przejmujecie się tym, że nie jesteście w porządku wobec Polaków?” – zapytałam.
Zapadła cisza i w rezultacie w gazecie ukazało się sprostowanie, wyjaśniające, że obozy nie były polskie lecz niemieckie, ale też dodano, że redakcja woli sformułowanie „nazistowskie”.
W latach 90. byłam zatrudniona, jako researcher przy produkcji kanadyjskiego filmu o II Wojnie Światowej. Na fragment o Polsce scenariusz przewidywał kilka minut. Zadałam sobie trud i zaproponowałam kilka ważnych tematów, prezentując reżyserowi poważne historyczne opracowania. Był sceptyczny, ale przejrzał te materiały. Po kilku dniach powiedział: „Nie myślałem, że nie wiedziałem aż tak wiele”.
Postanowił wtedy zrealizować dokument wyłącznie o Polakach podczas wojny. To było odważne, bo czy można było zrobić taki film o Polakach, a nie o Holokauście?
I producent, zresztą kanadyjski Żyd, zadecydował: „Polacy też mają prawo do mówienia o swojej historii”
Może Agnieszka Holland nie widzi, do jakiego stopnia doświadczenia Polaków przedstawiane są w czarno-białych obrazach. Niedawno Yuli Tamir, publicysta izraelskiego dziennika Haaretz przytoczył słowa Lecha Kaczyńskiego, skierowane do izraelskiej minister edukacji, „Niemcom wybaczyliście, bo mieli pieniądze i mogli wam zapłacić, a Polacy byli biedni i nie mieli, co zaoferować”.
Jan Gross, polski nowojorczyk, wyżywa się portretowaniem Polaków, jako prymitywów.
Ubóstwo to taka kraina, której powszechnie się nie szanuje. Elity w wielkich miastach nie obdarzają zbyt wielką sympatią biednych chłopów, i jest to dość powszechne zjawisko.
Jeśli intelektualista sprzedaje swoją książkę, reklamując ją zdaniem „Polska połowa wsi wymordowała żydowską połowę” to nie jest naukowa ścisłość, lecz fraza użyta dla przyciągnięcia uwagi w witrynie księgarni.
Yuli Tamir zakończył wspomniany artykuł zaskakującą sugestią: „Może Polacy mają rację: Może przegrani także powinni mieć możliwość opowiedzenia swojej wersji zdarzeń. Nie jest ona mniej wiarygodna, a nawet może być prowokująco bardziej inspirująca niż oceny, do których jesteśmy przywiązani”.
Dla elit jest to wyzwanie. Amerykańscy liberałowie zdają się gruntownie analizować swój stosunek do biednych i nieuprzywilejowanych. Miejmy nadzieję, że i polskie elity odważą się zrobić to samo. Ludzie nie zmieniają się od tego, że jako naród zostają nieustannie narażani na wstyd.>
2018-02-21

Irene Tomaszewski to zamieszkała w Montrealu i Ottawie, kanadyjska anglojęzyczna publicystka polskiego pochodzenia.
Zajmowała się głównie tematyką II Wojny Światowej. Była współinicjatorką edukacyjnego programu „Poland in the Rockies”, skierowanego do anglofońskiej młodzieży o polskich korzeniach.
W ostatnich kilku latach redaguje założony przez siebie internetowy magazyn „The Cosmopolitain Review” (www.cosmopolitanreview.com), koncentrujący się na sprawach polskiej historii, kultury i nauki. Tekst pochodzi z portalu Studioopinii. pl

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji