nr. 89
VICTORIA, BC,
KWIECIEŃ 2019
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
w Victorii
zapraszają

Wybory do
Parlamentu Europy

w
Konsulacie RP
w Vancouver


ARTYKUŁY

Od Redakcji

B.Miś -
Polska szkoła.

matematyczna

H.Dzielińska-
Złoty wiek

architektury
niepodległej Polski

W.Widział
Polskie Groby Pańskie

na Wielkanoc

P.Badde-
Cud ognia

w Jerozolimie

L.Mongard-
Święta Hildegarda

patronka naukowców.

H.Jazłowiecka-
Znad dwóch oceanów
wspomnienia

K.Czajka-
Wspólny Dom
Polonii w Półtusku

ECK-
Grób Pański

w Jerozolimie
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 42

Rozmaitości

Indeks autorów

Od Redakcji

Coraz częściej pada pytanie: „Po co komu książki? Komu dziś biblioteki? Przecież wszystko jest w komputerze. Wszystko można mieć na dysku w Internecie, a książki to tylko miejsce zajmują i kurz zbierają. “
- Czy pani wie ile można by dodatkowo zarobić, gdyby można się było pozbyć tej biblioteki, do której i tak nikt nie przychodzi. Można by tu mieć biuro i ściany rozsuwać i imprezy urządzać z alkową na stół. Sala kominkowa. Ludzie lubią mieć na imprezach blask ognia.
Na stole przy wejściu do Sali kominkowej stoi stolik z książkami do rozdania. Piękna to inicjatywa, choć trochę jakby smutna, bo rozprasza się gdzieś bezpowrotnie księgozbiór, który ma znaczenie nie tylko merytoryczne, ale również socjologiczne, społeczne, historyczne. Jest on bardzo specyficzny i wyjątkowy, dlatego, że powstał przez dziesięciolecia w izolacji od wielkiego świata, jakby zamknięty w całości dokument świadczący o niewielkiej grupie Polaków zamieszkujących przez lata odległy ten zakątek świata i tworzących wyjątkowy charakter polonijnej i polskiej społeczności. Biblioteka stanowi odzwierciedlenie polskich mieszkańców miasta na końcu świata, świadczy o ich pasjach, zainteresowaniach, opowiada o historii. Niektóre z wydawanych książek są jedyne, wyjątkowe… z dedykacjami, starymi stemplami, notatkami na marginesach. To wszystko razem to wielki niedoceniony skarb wiedzy o Polonii, która odchodzi w zapomnienie wraz z każdym kolejnym człowiekiem. Oprócz yblak Nie zostaje po nikim najmniejszy ślad. To jedyne nasze polonijne dziedzictwo, niszczone bezmyślnie. Dlatego bardzo szkoda, że biblioteka zamiast być placówką kultury stała się narzędziem polityki.
Tak niewiele śladów zostało po ludziach, którzy budowali Polski Dom. Ich dzieci wychowywane w poczuciu winy bycia Polakami całkowicie odcięły się od korzeni zapuszczonych przez rodziców. Dom Polski przejęli nowoprzybyli w poszczególnych falach emigracyjnych. Ludzie, którzy garnęli się do władz stowarzyszenia nie zawsze mieli bezinteresowne intencje, ale przyświecał im jeden cel, pragnęli utrzymać polskość dać świadectwo obecności Polaków w miejskiej społeczności. Pamiętam takie czasy, kiedy polska społeczność cieszyła się szacunkiem władz miejskich, gdy polski zespół Krakus pod kierownictwem księdza Antoniego Kwarty, a potem pana Józka Kozakowskiego brał udział dorocznym Teletonie, całodniowej akcji charytatywnej na cele dobroczynne. Polacy brali udział w paradach i miejskich festiwalach i każdy premier naszej prowincji wiedział, że w polskim kiosku nie tylko dają dobrze zjeść, ale przyjmują ludzi z z otwartą gościnnością prosto z serca płynącą. Warto by znowu zapracować na dobrą markę.
Życzymy dobrych i pogodnych Świąt Wielkanocnych.

Ewa Caputa

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji