nr. 90
VICTORIA, BC,
LIPIEC 2019
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
w Victorii
zapraszają


ARTYKUŁY

Od Redakcji

A.Koraszewski-
Tylko nie mów

nikomu

Ksiądz Paweł-
Mądrość

na cały
rok

W.Widział
Historia jedwabiu

i szlaku

E.Korzeniowska-
Tkaniny

plemienia Salish

L.Mongard-
Abakanowicz

rzeźbiarka.

L.Lameński-
Polska tkanina
dekoracyjna

I.Krzywicka-
Z Huculszczyzny
obecnie na Ukrainie

ECK-
Żabusia
fotorecenzja

TSB-
Modernizacja

biblioteki

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 43

Rozmaitości

Indeks autorów

Lidia Mongard

Abakanowicz


Na światowej scenie współczesnych artystów plastyków, prominentne miejsce zajmuje, zmarła dwa lata temu, polska rzeźbiarka, pani Magdalena Abakanowicz.
W czasie swojej, kilkudziesięcioletniej kariery artystka stworzyła ogromną ilość wybitnych prac, uczestniczyła we wielu przeglądach zbiorowych - naliczyłam przynajmniej sto, jej wystaw indywidualnych. Dzieła Magdaleny są częścią stałych kolekcji najsławniejszych muzeów, a trwałe kompozycje przestrzenne można znaleźć w miastach na pięciu kontynentach. Jej prace są cenione przez koneserów i na wyjątkowych aukcjach dzieł sztuki osiągają niezmiernie wysokie ceny. Każdej z takich imprez towarzyszą katalogi, wywiady i artykuły prasowe. O rzeźbiarce nakręcano filmy i napisano książki. Jej sztuka jest przedmiotem analiz i studiów, ostatnio, niestety, można też czytać wspomnienia pośmiertne i nekrologi.
Całość stanowi fascynujący obraz życia i dorobku artystki, ale trudno nie zauważyć, że podawane o niej informacje są często powierzchowne, a czasami nierzetelne. Podkreśla się zwykle jej arystokratyczny rodowód; rzeczywiście oboje rodzice pochodzili z utytułowanych rodów, ale jak uprzywilejowana mogła się czuć osamotniona dziewczynka, której bliscy nie ukrywali rozczarowania ze nie jest upragnionym synem?
W roku 1939 do Polski wkroczyły wojska niemieckie i dziecko musiało być świadkiem bezsilności dumnych rodziców wobec bezprawia wojny. Pijany żołnierz odstrzelił ramię jej matki, a powtarzające się rabunki dworu zmusiły rodzinę do ucieczki do Warszawy. Tam trzynastoletnia Marta Magdalena przeżyła tragedię powstania 1944 roku. Wspominała później, że w tym czasie, po raz pierwszy doznała szoku doświadczenia bycia częścią tłumu, a najbardziej tęskniła za…lasem. Po wojnie Abakanowiczowie schronili się w anonimowości małego miasteczka pod Gdańskiem, gdzie matka, pani Helena, jako inwalidka wojenna, otrzymała prawo obsługi kiosku z gazetami. Zaczął się okres adaptacji do nowej rzeczywistości. Artystka od tego czasu jest rejestrowana pojedynczym imieniem Magdalena i zaczyna odnosić swoje pierwsze publiczne sukcesy, jako… lekkoatletka. Kilka sportowych klubów z gdańskiego wybrzeża może poszczyć się medalami, do których zdobycia przysłużyła się światowej sławy rzeźbiarka Magdalena Abakanowicz.
W ówczesnym, polskim systemie, do kolejnych poziomów edukacji dochodziło się zdając surowe egzaminy, ale także przechodząc przez weryfikacje różnorodnych komisji oceniających na przykład, pochodzenie społeczne kandydata. Urodzenie arystokratyczne, do którego się już nikt nie odważał przyznawać, bywało kompletną dyskwalifikacją, a za rodziców chłopów lub robotników dostawało się “punkty”, które mogły zbalansować nie zdanie egzaminu z języka polskiego, lub mierność talentu artystycznego. W roku 1949 Abakanowicz dostała się do Wyższej Szkoły Sztuk Pięknych w Sopocie, a później została przyjęta do, wymarzonej przez wszystkich młodych artystów, Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, którą ukończyła w roku 1954.
Studia Magdaleny wiązały się z poważnymi problemami finansowymi. Rzeźbiarka, której dzieła ubezpieczane są dziś na niewiarygodne sumy, o swoim życiu w tym okresie wyraziła się: “mieszkałam nigdzie, jadłam nic”, Wspominała też, iż dawała sobie radę, dzięki wyniesionemu z rodzinnego domu przekonaniu, że trudnościom należy stawiać czoła, podejmowała się, więc różnorodnych prac dorywczych, a także regularnie sprzedawała krew.
Po uzyskaniu dyplomu pani Magdalena osiedliła się, wraz z mężem Janem Kosmowskim, w Warszawie, gdzie dostali przydział na jednopokojowe mieszkanie w nowym bloku. Polska Ludowa nie przyjęła planu Marshala, który pozwolił innym krajom europejskim znacznie efektywniej odbudować się ze zniszczeń wojennych, więc sytuacja mieszkaniowa była bardzo ciężka. Stare, większe lokale były dzielone między kilka rodzin, a nowe budownictwo podlegało zarządzeniu, że na osobę może przypadać nie więcej niż jedenaście metrów kwadratowych. Mimo ciasnoty, dzieła artystki były od początku kreowane z wielkim rozmachem. Używając włókien, jako surowca można je było zwinąć i wepchnąć pod lóżko, a także wywieźć z mieszkania w malutkiej windzie.
Obowiązującym stylem w krajach Demokracji Ludowej był Realizm Socjalistyczny, według którego, sztuka miała nie tyko wspierać komunizm, ale jemu służyć! Studenci “obiecujący” byli kierowani na malarstwo i rzeźbę, a ci, którzy nie wzbudzali zaufania mogli być uczeni ceramiki, tkactwa czy planowania wnętrz na wydziałach niewymagających totalnego zaangażowania politycznego. W roku 1960, w Warszawie zorganizowano indywidualną wystawą Magdaleny Abakanowicz, ale nie została ona otwarta dla publiczności, bo władze uznały jej styl za zbyt… “formalistyczny”.
Abakanowicz studiowała tkactwo, ale chciała tworzyć rzeźby i tak powstawały jej przestrzenne kompozycje znane, jako Abakany. Podziwiano później oryginalny sposób użycia surowców: wełny, juty, sizalu, strzępów lin czy rozprutych worków. Tu wyobraźnia Magdaleny łączyła się z rzeczywistością; nie było w tych czasach sklepów z materiałami artystycznymi, trzeba było kreować z tego, na co dostało się “przydział”, czy wyszukało wśród przemysłowych odpadków.
Pierwszym, międzynarodowym sukcesem Magdaleny Abakanowicz było Biennale tkaniny w Lozannie w roku 1962. Trzy lata później jej kreacje uzyskały złoty medal na Biennale Sao Paulo w Brazylii. Z uznaniem i sławą wiązał się łatwiejszy dostęp do materiałów i pracowni, a także stały dochód, dzięki “przydziałowi” pracy, w przypadku pani Abakanowicz była to profesura na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu w latach 1979-1990. Ważna była także większa możliwość podróżowania, bo w tamtych czasach na wyjazd z Polski trzeba się było każdorazowo starać o zezwolenie odpowiednich władz. Uzyskanie paszportu i wiz miało specjalne znaczenie, bo częścią procesu artystycznego rzeźbiarki było zaaranżowanie gotowych elementów w wyznaczonym miejscu galerii; przestrzeń, światło i cienie stawały się częścią ukończonego dzieła. Magdalena Abakanowicz wywalczyła wolność dla swojej twórczości. O jej prace starali się kuratorzy znaczących światowych galerii i muzeów, mimo że, organizowanie wystaw monumentalnych obiektów tworzonych za “żelazną kurtyną” wiązało się z wielkimi trudnościami. Załatwianie pozwoleń, ubezpieczeń, organizowanie ekipy, sprzętu, transportu mogło trwać miesiącami, specjalnie, że jakiekolwiek kontakty z Zachodem, były traktowane podejrzliwie i systematycznie utrudniane. Nawet, gdy zamknięto granice w czasie Stanu Wojennego, udało się pani Magdalenie uzyskać pozwolenie na wyjazd do Paryża, aby zainstalować wystawę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, która składała się z około tysiąca obiektów. W roku 1982 rzeźbiarka podróżowała także do Kanady, gdzie wykładała w Centrum Edukacji w Banff i do Japonii. Mogła skorzystać ze swojej światowej sławy i nie wracać do kraju, ale nie brała tego pod uwagę w przekonaniu, ze jej sztuka ma korzenie w Polsce.
W czasach komunizmu Polski Związek Artystów Plastyków organizował tak zwane “plenery”, które były rodzajem letnich obozów artystycznych. Plastykom zapewniano zakwaterownie i materiały, a władze miały możliwość obserwowania nastrojów w środowisku, oraz wyłowienia przydatnych talentów. Pozostałością takiej działalności, jest stalowa rzeźba Magdaleny, którą można oglądać w małym, północno-wschodnim mieście Elblągu. Po prawie dwudziestu latach muzeum w Kordowie (Massachusetts) zaproponowało artystce, aby odbywająca się tam wystawę uzupełniła rzeźbą stojącą na zewnątrz galerii i tak powstała trwała instalacja w skład, której wchodzi figura odlana w aluminium.. Kolejne zamówienia zaczęły napływać z różnych części świata i obecnie jej dzieła, wykonane z rozmaitych materiałów wzbogacają przynajmniej trzydzieści przestrzeni publicznych w miastach Europy, Azji i Ameryk. Specjalnym przykładem jej uniwersalnych prac, które, zgodnie z intencja artystki nigdy nie dotyczyły jednostek, czy specyficznych wydarzeń, może być instalacja w Hiroszimie, Po wystawach w japońskich galeriach w roku 1992 zebrano przeszło sześć tysięcy podpisów pod petycją, aby władze miejskie zamówiły u Abakanowicz stalą kompozycję przestrzenna, upamiętniającą ofiary bomby atomowej. Jej monumentalnie dzieło składające się z grupy odlanych z brązu, siedzących grzbietów ludzkich nie nawiązuje wyraźnie do tragedii, jaka miała tam miejsce, a jednak zyskało powszechną aprobatę, jako właściwy hołd i przestroga dla przyszłości. W Polce, w roku 2003 w Poznaniu, z okazji 750 rocznicy istnienia tego miasta oddano dla publiczności instalację “Nierozpoznani”, składająca się ze stu dwunastu odlanych w żelazie, bezgłowych postaci ludzkich, każda krocząca w odmiennym kierunku. Po Biennale 2006 w Vancuver została grupa “Kroczących” na skrzyżowaniu ulic Cambie i Brodway oraz indywidualni “Przechodnie” wzdłuż Lonsdale Ave w Północnym Vancouver. W roku 2006 Chicago udostępniło dla publiczności kompozycje Magdaleny Abakanowicz, umiejscowiona w południowej części Grant Park. Znana, jako “Agora” instalacja składa się ze stu sześciu bezgłowych i bez ramiennych, odlanych w żelazie postaci. Wyglądają podobnie, ale każda jest inna, i jak ludzie odwiedzający park, “przechadzają” się po otwartej przestrzeni. Cena przedsięwzięcia jest szacowana na trzy miliony dolarów, ale pieniądze na pokrycie tych kosztów nie zostały wyjęte z kieszeni podatników. Pewna suma pochodzi z indywidualnych darów, ale przynajmniej dwie trzecie kosztu pokrył Rząd Polski. W Warszawie, którą Abakanowicz uważała za swoje miasto, dopiero w roku 2010 zainstalowano jej cztery stalowe rzeźby, znane, jako “Rozdroże” przy Parku Trauguta.
Artystyczna dojrzałość Magdaleny Abakanowicz nie znalazła podatnego gruntu w Polsce, po upadku komunizmu. Młodsi koledzy chyba zazdrościli jej światowych sukcesów i czekali, aby ustąpiła miejsca następcom, a państwowe władze, dysponujące odpowiednimi funduszami, nie widziały korzyści w popieraniu “kontrowersyjnej” sztuki. Pani profesor Abakanowicz, która swoimi dziełami rozsławiła imię Polski na całym świecie, otrzymała honorowe doktoraty z wybitnych uczelni, oraz państwowe odznaczenia z wielu krajów, w tym, przyznany jej w roku 1998 Krzyż Odrodzenia Polski, pragnęła stworzyć wokół swojego domu w Warszawie, dostępny dla publiczności park i galerię gdzie wybrane rzeźby mogłyby być prezentowane zgodnie z jej wizją. Inspiracją było pewnie to, co Tate Galery zorganizowała dla wybitnej rzeźbiarki brytyjskiej Barbary Hepworth w Kornwali, ale lokalne władze nie wyraziły zgody. Muzeum dla “abakanów”? Przecież one nie są ładne, a niektóre przypominają… Żeńskie genitalia. Park dla jej rzeźb, dlaczegożby?, One są jakoś niedokończone i... Pogańskie. W starym systemie Polacy byli zagubieni, ale teraz, gdy zapanowała “legalność i uczciwość”, a właściwe instytucje zajmują się kierowaniem życia duchowego narodu, nie ma potrzeby wprowadzać niepokoju czy budzić wątpliwości. A takie właśnie były cele artystki! W jej pojęciu sztuka nie ma ozdabiać, czy ukajać, ale konfrontować i inspirować. Pytana o znaczenie swoich prac często powtarzała, że pozostawia interpretacje odbiorcom. We mnie, jej instalacje, zwłaszcza te zwielokrotnione, zwykle budzą refleksje na temat jak łatwo stracić własne, indywidualne człowieczeństwo, gdy jest się wepchniętym w anonimowa ludzka hordę.
Ostatnie lata życia Magdaleny Abakanowicz były naznaczone chorobą Alzheimera; można tu odnotować smutną zbieżność z trwałym zainteresowaniem rzeźbiarki, jakim były tajemnice między ludzkimi losami a naturą. We wspomnieniach ludzi, którzy mieli przywilej poznać ją osobiście, artystka pozostaje, jako osoba obdarzona niezwykłą wewnętrzną dyscypliną i energią, które pozwoliły jej kreować dzieła sztuki, projektować przyszłościowe domy mieszkalne, projektować choreografię międzykulturowych tańców i wspierać akcje charytatywne.
Podróżując po świecie warto sprawdzać gdzie można zobaczyć dzieła naszej rodaczki, które wzbogacają ludzkość. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji