nr. 91
VICTORIA, BC,
Październik 2019
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
w Victorii
zapraszają


ARTYKUŁY

Od Redakcji

E.Kamiński-
Co słychać

w kraju nad Wisłą

A.J.Połczyński-
Najsławniejszy

polski klasztor

J.Kubik
O herbacie

kilka słów

E.Kamiński-
"Barbarossa"

w natarciu

J.S.-
Moniuszko

w rok moniuszkowski.

White Eagle Band-
List Otwarty
do członków
Stowarzyszenia

Z konsulatu RP-
List
wybory

ECK-
Protest klimatyczny
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 44

Rozmaitości

Indeks autorów

Edward Kamiński

Co słychać w kraju nad Wisłą

Świat w tym Polska zmieniają się nieustannie. Kraj rodzinny zapamiętaliśmy takim, jaki był przed laty. A jak jest tam teraz ? Z wieści tu docierających, Edward Kamiński wybrał i opracował dla naszych czytelników kilka doniesień, składających się na obraz kraju.


Plastikowa katastrofa
Świat idzie naprzód. Polska opóźniona w rozwoju gospodarczym, w ostatnich 15 latach również zanotowała znaczny postęp. Coraz szybsze zbliżanie się do poziomu zachodniej Europy wywołało też, podobnie jak w krajach wysoko rozwiniętych, niepożądane, uboczne skutki tego postępu. Do takich niewątpliwie należy żywiołowy rozwój produkcji opakowań plastikowych, wykorzystywanych w handlu, głównie spożywczym.
W Polsce Ludowej zawsze było za mało towaru, a ten, który “dowieźli” - starsze pokolenie pamięta - pakowano w gazety. Ubijano w ten sposób podwójny interes, bo propagandowy zarazem. W domu po rozpakowaniu zakupów można też było poczytać o wyższości socjalizmu i walce o pokój, z ZSRR na czele. Z czasem dopracowano się bardziej subtelnych form propagandy i towar zawijano w szary papier bez nadruków państwowo twórczych haseł. Wyjątkiem były ryby, które nadal zawijano w gazety. Naczalstwo przewodniej partii PZPR odkryło, że należy dać odpór zachodnim pogłoskom o rzekomej wyższości kapitalizmu. Już w latach 1956-58 na rynku pojawiły się, więc krajowe artykuły, dotychczas w Polsce nieprodukowane, jak pralki, lodówki, telewizory i wyroby z mas plastycznych. Miały świadczyć o luksusie, w jakim żyje polski proletariat. Pierwszy sklep w Warszawie, na Nowym wiecie z kolorowymi kubkami i małymi wyrobami z plastiku wzbudziły taką sensację, że tłum i kolejka kupujących niemal zakorkowały ruch uliczny. To był początek i tak krok po kroku Polska dołączyła do krajów, w których “szaleństwo plastikowe”, coraz bardziej zaśmieca świat, grożąc katastrofą ekologiczną.
W ubiegłym roku Polacy wypili 4,7 miliardów litrów wody w butelkach dużych i małych, których część po wypiciu ciska się gdziekolwiek. Widać to wszędzie. W tym roku przewiduję się, że z powodu wyjątkowych upałów letnich, spożycie przekroczy 5 mld litrów. Przeciętna trzyosobowa rodzina wyrzuca około 1000 butelek rocznie. W sumie wyrzuca się 156 tysięcy ton butelek plastikowych, które wraz z torbami foliowymi najbardziej zaśmiecają otoczenie. W przeliczeniu na wagę, Polska zużywa ponad 3 miliony ton plastiku rocznie.
50 lat temu świat wprowadził na rynek około 15 milionów ton wyrobów plastikowych. Dzisiaj w skali globalnej liczba ta sięga już 350 milionów ton. Uboczne skutki są tragiczne. Śmiecie plastikowe zagrażają życiu nie tylko na lądzie, ale przez rzeki i kanały trafia do mórz i oceanów. Największa wyspa śmieci - zwana The Great Pacific Garbage Patch - uformowała się pomiędzy Hawajami i Kalifornią. Ma już wielkość pięciu obszarów Polski. Przy obecnym poziomie recyklingu, w roku 2050 w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb. Wszystko co tam żyje, co najmniej 690 gatunków, w tym żółwie, ssaki, ptaki choruje lub ginie. 17 % z nich znajduje się już na liście gatunków zagrożonych całkowitym wyniszczeniem.
Do tematu powrócimy w najbliższych numerach “Stron”. Będziemy informować naszych czytelników o postępach prac nad rozwiązaniem tego problemu w Polsce.

Co cnotliwa panna czynić powinna
A któż by się spodziewał, że do legendarnego już zacofania, hipokryzji, obskurantyzmu i ksenofobii części przedwojennego duchowieństwa, dziś po 73 latach wciąż pojawiają się próby powrotu do ich “intelektualnego dorobku”. Weźmy dla przykładu głupoty wygłaszane na obowiązkowych lekcjach religii w szkołach, odnotowane w jednym z felietonów Boya-Żeleńskiego w międzywojennej prasie. Tak oto katecheta, doktor teologii, rozprawił się z teorią Darwina, ewolucją gatunków, kwestią pochodzenia człowieka: “Głupi jest twój Darwin: wsadźże kurę do chlewika i trzymaj ją sto lat, zobaczysz, czy się z niej zrobi prosię. Kontynuacją takich absurdalnych myśli zajął się nie byle, kto - redemptorysta, ojciec Marian Pirożyński. Można rzec symbol ówczesnego, katolickiego obskurantyzmu. Zasłynął on dziełem, “Co czytać?” Pierwsza i jedyna w języku polskim zdrowa ocena beletrystyki polskiej i obcej”. W poradniku wydanym w 1932 roku, o. Marian mało co poleca. Przez sito jego cenzury przeszły dziesiątki znanych, wysoce ocenianych literacko powieści, a uznanych przez o. Pirożyńskiego, jako “pornograficzne”. Wydawnictwo Księży Jezuitów tak wówczas reklamowało poradnik: “To dzięki niemu możemy teraz z zawczasu odrzucić niejedną, niemoralną i podstępną książkę... To dla nas ojciec Marian z trudem pokonując niesmak i obrzydzenie, dogłębnie zbadał wiele wierszy i powieści traktujących wyłącznie o bezeceństwach i sprośnościach”. Nie omieszkano podkreślić, że “Ten o. Redemptorysta zna wszystkie sprośności, najbardziej zapomniane i przedawnione”.
Głównym dziełem literackim o. Mariana jest “Kształcenie charakteru” - podręcznik dla dzieci i młodzieży. Pierwsze wydanie ukazało się we Wrocławiu, nakładem księgarni “Postęp”, tuż po wojnie, w 1946 roku. Wznowieniem dzieła w ostatnich miesiącach bieżącego roku zajęła się Fundacja “Nasza Przyszłość”. Nawet zbędne są starania by go kupić gdyż darmowe egzemplarze kolportuje redemptorysta o. Rydzyk z pomocą środowiska jego Radia Maryja. Według portalu Onet.pl. rozdano już 300 tysięcy egzemplarzy i szykuje się dodruk.
W podręczniku autor wymienia zalety, ale przede wszystkim przywary ludzkie. Między innymi sangwiniczne wady charakteru człowieka nie zdolnego do głębszych przeżyć, uczuć, które wyprzedzają u nas rozum, skutkując bezmyślnością. Rozwodzi się nad lenistwem, wstrętem do systematycznego wysiłku, niepunktualnością i lekceważeniem obowiązków. “Kształcenie charakteru” zwalcza egoizm, wybujała ambicję, zarozumiałość i pragnienie bogactwa. Szczególnie rozprawia się z żądzą przyjemności. “Przyjemność sama w sobie zła nie jest. W końcu to dar boży, ale... dążenie do przyjemności łączy nas ze zwierzętami, jest przecież podstawowym prawem bydlęcym.... Pęd do przyjemności jest szczególną siłą życia erotycznego.... Żadna rozkosz nie poniża godność ludzką w takim stopniu jak rozkosz erotyczna.... Ludzie o wybitnych zdolnościach intelektualnych i poczuciu estetyki czują obrzydzenie do zaśmiecania swego życia erotyzmem”.
Jest też coś dla cnotliwych dziewcząt: “Dobrze wychowana panna nigdy nie zostanie sam na sam z mężczyzną. Pokój panny jest sanktuarium, do którego żaden mężczyzna nie ma prawa wstępu, a do pokoju kawalerskiego szanująca się panna nigdy sama nie wejdzie”. Z tej samej łączki pokrótce: plaże mieszane pod pozorem zdrowotnym są szkołą rozpusty. Popularne tańce importowane z dzikich krajów winny spotkać się z należytym protestem. Niektóre z tych tańców należy zostawić małpom, kozłom, błaznom i łotrom. Młodzieży zaleca się przy obiedzie pić wodę dopiero po spożyciu zupy, bo to hamuje zachcianki. Nie zapominać o modlitwie. Bez niej człowiek żre i chla, zamiast jeść i pić. Po godzinie 16 należy powstrzymywać się od intensywnej pracy umysłowej, gdyż to podnieca nerwy.
Jak dotąd władze kościelne w Polsce nie usiłowały wprowadzić podręcznika do programów szkolnych, ale i to jest możliwe, że o. Rydzyk postara się o ministerialną rekomendację. Gdzież bowiem będziemy czerpać wiedzę: co cnotliwa panna czynić powinna.

Wymierają nam nasi najstarsi
W rozmowach telefonicznych z rodziną lub przyjaciółmi w Polsce większość czasu schodzi na utyskiwaniu na służbę zdrowia. Nasi skarżą się, że łatwiej im dostać się do znachora niż do lekarza specjalisty polskiego Funduszu Zdrowia. Opublikowany ostatnio raport Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w pełni to potwierdza. System jest niewydolny. Rośnie deficyt opieki lekarskiej. Polityka płacowa rządu i organizacja pracy wypchnęły z kraju wielu lekarzy i pielęgniarzy, na poszukiwanie lepszych warunków za granicą. Możemy oczekiwać, że wkrótce będziemy mówili o zapaści nie tylko systemowej, ale i kadrowej. Polska służba zdrowia ze swoimi 700 euro na mieszkańca znalazła się w ogonku Europy. W kosztach per capita, czyli w udziale wydatków na zdrowie w PKB (wskaźnik zliczający wartości wszystkich produktów i usług w kraju) mieliśmy 6,5 %. W tym rankingu byliśmy lepsi od Bułgarii - 600 euro. Luxemburg i Łotwa miały po 6.2 %, a Rumunia 5%. Niskie nakłady finansowe Luxemburga tłumaczy się zamożnością społeczeństwa, które może sobie pozwolić na opłacanie prywatnych usług lekarskich.
To oczywiste, że ryzyko śmierci wzrasta z wiekiem. Liczba zgonów, pomijając wielkie katastrofy i epidemie, zależy, więc głównie od struktury wieku ludności. Nasze babcie i dziadki właśnie teraz doszli do wieku niebezpiecznego dla powojennego wyżu demograficznego. Te roczniki tworzą obecnie szybko rosnącą grupę osób starszych, których wymieralność jest rzeczą naturalną. Generalnie rzecz biorąc, pod tym względem polski region wypada gorzej niż tak zwane kraje zachodnie. Tam też powojenny wyż wchodzi w wiek, w którym ryzyko zgonu jest większe, ale w polskim regionie ten bum urodzeń był nie tylko nieco wcześniejszy, lecz i znacznie liczniejszy. Niepokojące jest natomiast, że coraz wolniej wydłuża nam się życie, a nawet w ostatnich latach nastąpił spadek jego długości.
Główną przyczyną śmierci starszych roczników w Polsce jest ich podatność na choroby krążenia krwi i nowotwory. Odpowiadają one za około 70 % zgonów. Wprawdzie poprawiła się wykrywalność i diagnozowanie tych chorób, ale nie leczenie i dostęp do lekarzy specjalistów w tych dziedzinach. Przyczyną też rosnących zgonów jest też duże zanieczyszczenie powietrza. Pod tym względem jesteśmy bodaj najbardziej upośledzeni w Europie. Smog powoduje u nas około 50 tysięcy zgonów rocznie.
W leczeniu coraz większe znaczenie przypisuje się aktywnemu stylowi życia i właściwej diecie, chroniących przed plagą otyłości. Wprawdzie widzimy już na ulicach miast pozytywne zmiany, bo chyba nigdy dotąd nie było tylu rowerzystów, joggerów i rolkarzy. Są to przede wszystkim ludzie młodzi. W aktywności fizycznej osób starszych, zwłaszcza na wsi, zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w Europie. Ludność wiejska zadawala się codziennym wysiłkiem fizycznym w pracach gospodarczych, nie uprawia sportów ruchowych, a leciwe mieszczuchy większość wolnego czasu spędzają na kanapie prze telewizorem.
Tak, więc jest nas mniej i będzie ubywać. Odpowiedzialne agendy rządowe za stan naszej demografii głowią się obecnie jak zapobiec depopulacji. Zbyt mało rodzi się u nas dzieci. Poziom gwarantujący zastępowalność pokoleń to statystycznie powyżej 2,1 dziecka na każdą Polkę, a to jest nieosiągalne, tak zresztą jak w żadnym europejskim kraju. Jakie są inne możliwe rozwiązania, nie da się streścić w kilku zdaniach. W następnych doniesieniach z kraju powrócimy, więc do tematu. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji