nr. 91
VICTORIA, BC,
Październik 2019
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
w Victorii
zapraszają


ARTYKUŁY

Od Redakcji

E.Kamiński-
Co słychać

w kraju nad Wisłą

A.J.Połczyński-
Najsławniejszy

polski klasztor

J.Kubik
O herbacie

kilka słów

E.Kamiński-
"Barbarossa"

w natarciu

J.S.-
Moniuszko

w rok moniuszkowski.

White Eagle Band-
List Otwarty
do członków
Stowarzyszenia

Z konsulatu RP-
List
wybory

ECK-
Protest klimatyczny
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 44

Rozmaitości

Indeks autorów

J. S.

Moniuszko w rok moniuszkowski


Nazwiska tytułowe są białoruskie i powinny kończyć się na –a; jak np. Łukaszenka, ale u nas mają końcówkę –o, i tak pewnie zostanie. Wielkich Polaków-Białorusinów albo Białorusinów-Polaków jest spora liczba. Wańkowicz też pochodził z Białorusi tudzież słynny paryski Giedroyć, który podawał się za Litwina, ale urodził pod Mińskiem…

*

Stolica Białorusi jest miastem czystym, schludnym, dobrze skomunikowanym. Metro, choć huczy i dudni, jeździ często i punktualnie; na powierzchni uzupełniają je ciche i wygodne trolejbusy, autobusy spalinowe, tudzież – na wybranych liniach prawdziwe cacko – przegubowy autobus elektryczny. Zapewne produkcji białoruskiej…
W środkach zbiorowej komunikacji, co chwilę słychać informację o aktualnym i następnym przystanku, wygłaszaną w dwu językach – białoruskim i angielskim. Podobno Rosjanie mają pretensje, że nie po rosyjsku, bo nie rozumieją tutejszego języka …
Na trotuarach nie widać śmieci, a jak się pojawią, natychmiast są usuwane. Ludzie dobrze ubrani, spokojni, uprzejmi, skorzy do odpowiedzi na pytanie o drogę; młodzież dorodna – zwłaszcza dziewczęta; nie widzi się osób otyłych, zaniedbanych ani pod wpływem alkoholu. Sklepy zaopatrzone; produkty spożywcze różnorodne i smaczne – zwłaszcza chleb, nabiał, mięso – wszystko wytwarzane na miejscu, (choć, jak ktoś chce zachodnie, można je dostać). Ceny porównywalne z polskimi, choć płace niższe. Mińsk robi dobre wrażenie na przybyszu z Polski, który albo myśli stereotypami o fatalnym stanie białoruskiej gospodarki (często przywoływanym także przez opozycję), albo ma poczucie wyższości wobec sąsiadów, zwłaszcza, że ten kraj był kiedyś częścią wielkiej Rzeczypospolitej, która teraz jest mała…

*

W węzłowych punktach szerokich arterii Mińska wiszą ogromne banery ze zdjęciem Stanisława Moniuszki – „białoruskiego kompozytora”, którego dwusetna rocznica urodzin przypada w tym roku. W związku z rocznicą Narodowa Akademia Nauk Białorusi zorganizowała pod koniec maja międzynarodową konferencję pt. Artystyczna przestrzeń Europy XIX-XX wieku i Stanisław Moniuszko: historia i stan współczesny. Wokół osoby i twórczości kompozytora koncentrowały się ciekawe, erudycyjne, niekiedy oryginalne wystąpienia uczestników sesji, prowadzonej w czterech językach: rosyjskim, białoruskim, polskim i angielskim.
W ramach obchodów uczestnicy mogli obejrzeć fabularyzowany film dokumentalny o kompozytorze, w którym uwypuklono jego związki z Białorusią. Wysłuchali też Litanii łacińskiej do Matki Bożej w wykonaniu kameralnego chóru mieszanego oraz kwartetu smyczkowego. Dla kogoś, kto kojarzy Moniuszkę wyłącznie z operami albo pieśniami, prawykonanie tego utworu religijnego było przeżyciem z gatunku wysokich, by nie rzec mistycznym…
Uczestnicy Konferencji mieli też okazję zwiedzić miejsca związane z kompozytorem; a więc Śmiłowice, gdzie są reszki pałacu jego przodków oraz niepozorny budynek, przypominający barak, w którym od niedawna powstał obiekt upamiętniający wielkiego muzyka, z niewielką salą koncertową oraz wystawą strojów i pamiątek z epoki mistrza. W miejscowości Ubiel, gdzie się urodził, stoi kamienny obelisk z napisami po białorusku i polsku następującej treści: „Tutaj, na folwarku Ubel, 5 maja 1819 roku narodził się wielki białorusko-polski Kompozytor Stanisław Moniuszko” (pisownia oryginalna).

*

Niedaleko Mińska, jakieś dwadzieścia minut jazdy tzw. marszrutką, czyli mikrobusem, leży miasteczko Raków, związane z dwoma wielkimi Polakami-Białorusinami (lub na odwrót) – znawcą literatury, filozofem i myślicielem religijnym Marianem Zdziechowskim (1861-1938) oraz agentem przedwojennego polskiego wywiadu, przemytnikiem, więźniem kryminalnym, a potem poczytnym pisarzem Sergiuszem Piaseckim (1901-1964).
Na cmentarzu w Rakowie są groby przodków Zdziechowskiego, którzy ogromny majątek w Rakowie kupili jeszcze w XVIII wieku od rosyjskiego magnata Sałtykowa. Niedaleko kościoła parafialnego, który w czasach radzieckich służył, jako magazyn nawozów sztucznych i warsztat samochodowy, jest miejsce, gdzie stał dwór Zdziechowskich, na przełomie XIX i XX wieku nazywany ‘północnymi Atenami’. Na jego fundamentach posadowiono budynek miejscowego ośrodka kultury. Tablica informująca o byłym dworze i jego właścicielach zniknęła podczas ostatniego remontu, choć warto by ją przywrócić…
Po traktacie ryskim Raków leżał półtora kilometra od granicy polsko-bolszewickiej, na rubieżach województwa wileńskiego. Zdziechowski nie mógł przeboleć, że jego ziemie, a przede wszystkim chłopi znaleźli się po stronie Kraju Rad, nazwanego później „Rajem Krat”. Tu krzyżowały się drogi wywiadów polskiego i rosyjskiego; tu były punkty kontaktowe przemytników, o których mówi się do dzisiaj. Można iść nad rzekę i wzdłuż wału, po którym przechadzali się radzieccy pogranicznicy, a Piasecki czekał na dogodny moment przerzutu ludzi i towaru… Jeszcze jedna ciekawostka – na cmentarzu katolickim, bo jest i prawosławny, tuż przy bramie są nagrobki przodków Zbigniewa Brzezińskiego. Tego z Ameryki…
O Zdziechowskim wiedzą tu nieliczni, o Piaseckim liczniejsi… Wyszła nawet o nim książka pt. Nasz, czy nie nasz. To znaczy czy jest pisarzem polskim, czy białoruskim; wszak był synem zruszczonego Polaka i białoruskiej chłopki. Języka, w którym pisał swoje oryginalne powieści, uczył się, jako dorosły człowiek, w polskim więzieniu na Świętym Krzyżu…

*

Białoruś, podobnie jak Litwa czy Ukraina pospiesznie szuka własnych rodowodów. I trudno się dziwić, wszak w przeszłości należały do większych organizmów politycznych – najpierw polskiego, a potem rosyjskiego.
Jak się okazuje, jądrem tych rodowodów nie jest wyłącznie historia polityczna, ale przede wszystkim kulturalna – literatura, muzyka, malarstwo; sztuka ludowa, z której często wyrastała sztuka narodowa… I choć sąsiadujące ze sobą nacjonalizmy pewnie będą się spierać, czy Moniuszko był Polakiem, czy Białorusinem, trzeba się cieszyć, że kompozytor poprzez uniwersalny język muzyki przemawia do wrażliwości obu nacji i obie – każda na swój sposób – mają prawo obchodzić jego dwusetną rocznicę urodzin.

Tekst pochodzi z www.studio opinii.pl

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji